211service.com
23andMe rozpoczyna badanie na temat masowej depresji opartej na crowdsourcingu
Ekspedycja naukowa w DNA ponad 450 000 klientów firmy 23andMe zajmującej się testami genów odkryła pierwszy poważny skarb genetycznych wskazówek dotyczących przyczyny depresji.
Badanie, największe tego rodzaju, wykryło 15 regionów ludzkiego genomu związanych z wyższym ryzykiem zmagania się z poważną depresją. Badanie zostało przeprowadzone przez giganta farmaceutycznego Pfizer w ramach sojuszu z 23andMe, kalifornijską firmą, której raporty genetyczne kupiło ponad 1,2 miliona osób (patrz ' 50 Smartest Companies 2016: 23andMe ').
Jak dotąd zdecydowana większość prób zlokalizowania genetycznego ryzyka depresji nie powiodła się, prawdopodobnie dlatego, że wysiłki były zbyt małe, aby cokolwiek znaleźć.
Wszyscy zdają sobie sprawę, że jest to problem liczbowy, mówi Ashley Winslow, wcześniej neurobiolog w firmie Pfizer, a obecnie dyrektor neurogenetyki w Centrum Chorób Sierot na Uniwersytecie Pensylwanii. Winslow kierował pracami badawczymi. Trudno, jeśli nie niemożliwe, dotrzeć do liczb, które widzieliśmy w badaniu 23andMe.
121,380
Liczba klientów 23andMe zgłaszających diagnozę depresji.
Wyniki wyłoniły się z tak zwanego badania asocjacyjnego całego genomu. W tym podejściu DNA wielu osób z chorobą jest porównywane z DNA zdrowych osób z grupy kontrolnej za pomocą wyszukiwania komputerowego. Wszelkie różnice genetyczne pojawiające się częściej u osób chorych mogą wskazywać na to, jakie geny są zaangażowane.
Ta taktyka polowania na geny doprowadziła do ważnego wglądu w cukrzycę, schizofrenię i inne powszechne choroby. Ale do tej pory depresja pozostała w większości nietknięta. Wcześniej badanie przeprowadzone na 6 tysiącach chińskich kobiet z ciężką depresją wykazało dwa sygnały w genomie, ale inne badania okazały się puste.
Wielka historia polega na tym, że 23andMe doprowadziło nas do przegięcia depresji, mówi Douglas Levinson, psychiatra i badacz genów na Uniwersytecie Stanforda zaangażowany w Psychiatric Genomics Consortium, inną grupę zajmującą się poszukiwaniem genów. To jest ekscytujące. Napawa nas optymizmem, że w końcu tam jesteśmy.
23andMe sprzedało ponad milion zestawów do testów genetycznych. Kosztujący 199 dolarów produkt służy głównie rozrywce, na przykład poznawaniu swojego pochodzenia etnicznego. Jednak ponad połowa jej klientów zgodziła się na wykorzystanie swojego DNA w dalszych badaniach i udzielaniu odpowiedzi na pytania ankietowe dotyczące ich zdrowia.
Dzięki ankietom firma była w stanie zlokalizować ponad 141 000 osób, które stwierdziły, że zdiagnozowano u nich depresję. To około 10 razy więcej niż w kolejnym co do wielkości badaniu nad depresją, jakie kiedykolwiek przeprowadzono, mówi Levinson. Dane DNA innych 337 000 klientów 23andMe, którzy nie zgłaszali depresji, zostały wykorzystane jako kontrole.
Genetycy dotkliwie odczuwają potrzebę coraz większych baz danych. Za ich namową rząd USA rozpoczął w tym roku wdrażanie planów dotyczących milionowej bazy danych medycyny precyzyjnej. Genetyczne ryzyko depresji jest w rzeczywistości spowodowane setkami genów, z których każdy ma bardzo mały wpływ.
Autorzy raportu nazwali odkrycie potwierdzeniem danych 23andMe. Ale Levinson zauważył, że depresja jest również idealnym przypadkiem testowym dla konsumenckiej bazy danych. Jest to powszechna choroba i nie jest już mocno napiętnowana, więc ludzie chętnie przyznają, że ją mają. Ale inne dolegliwości psychiczne są znacznie mniej powszechne. Gdyby próbowali to zrobić w schizofrenii lub anoreksji, prawdopodobnie by im się nie udało, mówi Levinson. To jest tutaj zastrzeżenie.