Alternatywa dla Windows

Czy zawsze będzie to świat Microsoft Windows? Właśnie tego miałem nadzieję się dowiedzieć, otwierając pudełko zawierające nowy komputer, który zamówiłem na WalMart.com. Miał przyzwoity 1,6-gigahercowy procesor, sprawny 40-gigabajtowy dysk twardy, napęd CD-ROM, odtwarzacz MP3 i wystarczającą ilość innego oprogramowania, aby zająć mnie na całe życie, chociaż obsługa tego wszystkiego była ledwo wystarczająca 128 megabajtów pamięci RAM . Dobra, wiedziałem, że ta masywna czarna skrzynka nie będzie najseksowniejszym komputerem w moim bloku. Ale to było w porządku, biorąc pod uwagę jego marną cenę 278 USD – i że naprawdę zamówiłem go za to, czego nie miał: jakiekolwiek oprogramowanie Microsoft. Zamiast systemu Windows i pakietu Office był on wyposażony w Linspire 4.5, jedną z wielu dostępnych obecnie komercyjnych wersji systemu operacyjnego Linux o otwartym kodzie źródłowym, oraz łącze do strony internetowej, z której mogłem pobrać różne aplikacje typu open source. n Kiedy podłączyłem komputer Wal-Mart i wcisnąłem przycisk zasilania, spojrzałem na alternatywną przyszłość, która powinna napędzać sprzedaż Pepcidów wśród kadry kierowniczej Microsoftu. Komputer zawierał nowy, efektowny ekran pulpitu i wyrafinowane panele sterowania, menu pomocy i samouczki audio. Od razu udało mi się podłączyć maszynę do Internetu, skąd bezpłatnie pobrałem open-source'owe odpowiedniki programów Microsoft Office, których używam na co dzień: Word, Excel, PowerPoint i Internet Explorer. Wolne oprogramowanie może nie mieć wszystkich dzwonków i gwizdków pakietu Office, ale wersja, którą wybrałem, Open Office, robi wszystko, czego potrzebuję – w tym zapisywanie plików w formacie Word.





Świat serwerów i baz danych zaplecza nie jest już najbardziej ekscytującą granicą Linuksa. Jasne, Linux zdobył nieodwracalną przewagę w zakulisowych korporacyjnych centrach obliczeniowych, gdzie około 67 procent korporacyjnych serwerów WWW to maszyny linuksowe z oprogramowaniem open source. Firmy od Schwab i Merrill Lynch po L.L. Bean i Pep Boys przekształciły część swoich operacji back-office na Linuksa, a IBM, Oracle i inne firmy wydają miliony na tworzenie własnego oprogramowania biznesowego działającego w systemie operacyjnym. Ale w ciągu ostatnich trzech lat możliwości oprogramowania open source w końcu dogoniły możliwości aplikacji Microsoft w przestrzeni, w której faktycznie zachodzi większość interakcji człowiek-komputer: na pulpicie. Dla użytkownika, który 50 procent czasu spędza w przeglądarce internetowej, a kolejne 40 procent w kliencie poczty, pulpit Linux już tam jest, mówi Andy Hertzfeld, programista open-source znany z pracy nad oryginalnym systemem operacyjnym Apple Macintosh. .

Sprzedaj czy Zbawiciel?

Ta historia była częścią naszego wydania z września 2004 r.

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

To prawda, że ​​Microsoft nadal zajmuje 94 procent rynku systemów operacyjnych dla komputerów PC. Ale Linux szybko zyskuje. Oprogramowanie, które nadaje maszynie z systemem Linux wygląd, działanie i funkcje komputera z systemem Windows jest dostępne zarówno w bezpłatnych, nieobsługiwanych wersjach, jak i w ulepszonych wersjach komercyjnych od rosnącej grupy firm, takich jak Novell, Red Hat, Sun Microsystems i Lindows , firma produkująca system Linspire. W Toronto klienci mogą wejść do pierwszego na świecie sklepu detalicznego z Linuksem, Sub500.com, i wyjść ze stacją roboczą Linspire za jedyne 222 USD. Według firmy IDC zajmującej się badaniami rynku w ciągu ostatnich trzech lat odsetek domowych i biurowych komputerów PC z Linuksem prawie się podwoił, do prawie 3 procent, a do końca 2005 r. ma się ponownie podwoić. Udział Linuksa w rynku już przewyższył udział Apple, a każdy 1% zysku Linuksa wysysa miliony dolarów rocznie z przychodów Microsoftu. Wiele z tych pieniędzy pozostaje w kieszeniach firm i konsumentów (patrz Open Source Sizzles, ta strona).



I chociaż Microsoft nie wpada w panikę, w kwietniowej prezentacji dla analityków finansowych firma umieściła Linuksa i oprogramowanie niekomercyjne na szczycie listy kluczowych zagrożeń biznesowych, które mogą wpłynąć na jej zarobki w nadchodzących latach. Aby kontrolować to ryzyko, Microsoft stosuje różne taktyki, w tym rozpoczyna kampanię marketingową przeciwko Linuksowi i udostępnia część własnego kodu źródłowego, aby utrzymać zainteresowanie programistów tworzeniem aplikacji dla systemu Windows.

Ale cokolwiek Microsoft zrobi, rozkwit oprogramowania open source na komputerach stacjonarnych z pewnością zmieni równowagę mocy w komputerach osobistych. Dostępność Linuksa już teraz prowadzi do obniżek cen – nawet w przypadku komputerów z systemem Windows – które otwierają dostęp do komputerów i Internetu milionom na całym świecie, których w innym przypadku nie byłoby stać na komputery PC. W firmach open source pomaga działom IT radzić sobie z dzisiejszymi mniejszymi budżetami i uwalniać pieniądze, które można ponownie zainwestować w nowe technologie. A dla użytkowników domowych lub biurowych open source oferuje szereg bezpłatnych, często innowacyjnych aplikacji komputerowych, które nie są dostępne dla systemu Windows.

To wystarczy, aby zwolennicy Linuksa poczuli się trochę zarozumiali. Dowcipy Eric Raymond, programista z Malvern w stanie Pensylwania, który kieruje organizacją non-profit zajmującą się standardami open source o nazwie Open Source Initiative. Złowrogi plan dominacji nad światem jest zgodny z harmonogramem.



Otwarte biuro

Prawdopodobnie już używasz Linuksa częściej, niż myślisz. Na przykład za każdym razem, gdy przeprowadzasz wyszukiwanie w Google lub składasz ofertę w serwisie eBay, korzystasz z baz danych rozmieszczonych na tysiącach serwerów z systemem Linux. W ciągu 13 lat oprogramowanie przeszło długą drogę z pokoju w akademiku w Finlandii, gdzie Linus Torvalds, wówczas student Uniwersytetu w Helsinkach, budował na pomysłach zapożyczonych z systemu operacyjnego AT&T Unix – oraz na pracach GNU open-source projekt – stworzyć coś szybszego i sprawniejszego niż Unix czy Windows. Torvalds zaprosił innych programistów do kopiowania, używania i ulepszania jego oferty, pod warunkiem, że zgodzili się dzielić wszelkimi zmianami, jakie mogą wprowadzić, i od tego czasu jest nieoficjalnym regentem ruchu, zatwierdzającym każdą nową linię kodu.

Ale chociaż Linux zaczynał jako program napisany dla hakerów przez hakerów, słowami Torvaldsa, ta era już dawno minęła. Sam Torvalds jest teraz opłacany przez konsorcjum branżowe, Open Source Development Labs w Portland w stanie Oregon, aby nadzorować ewolucję Linuksa. A typowy programista open source najwyraźniej nie jest już pasjonatem hobby, ale pełnoetatowym profesjonalistą w firmie, która albo publikuje, albo używa oprogramowania open source. Na przykład w IBM 7500 programistów tworzy oprogramowanie biznesowe firmy działające w systemie Linux, który wielu klientów uważa za bardziej niezawodne i mniej podatne na wirusy niż produkty Microsoftu. Poprzednia firma sieciowa, Novell, niedawno kupiła Ximian, start-up założony w celu tworzenia desktopowych komponentów Linuksa (patrz Rewolucja Linuksa, część I, s. 44). Im bardziej przyjęliśmy rynek, tym bardziej ożywiła się nasza kultura, mówi Raymond. Rezultat: ulepszenia w możliwościach Linuksa, które ułatwiły szerokie zastosowanie w biznesie.



Ale to, jak świadczy moje pudełko Wal-Mart, to dopiero początek. W końcu każdy ze 187 milionów nowych komputerów, które zostaną zakupione w tym roku (według firmy badawczej Gartner, kosztem około 213 miliardów dolarów) wymaga systemu operacyjnego i oprogramowania zwiększającego wydajność. Tworzenie łatwych w użyciu interfejsów typu „wskaż i kliknij” dla Linuksa i aplikacji open source stało się jedynym celem, który każdy chce osiągnąć, mówi Andrew Morton, zastępca Linusa Torvaldsa w Open Source Development Labs. A ten cel jest już wystarczająco bliski, aby przekonać wiele organizacji, że nadszedł czas na zmianę.

OpenOffice jest głównym powodem wzrostu pulpitu Linux. Oparte na początkowo zastrzeżonym oprogramowaniu, które później zostało otwarte przez firmę Sun, zawiera edytor tekstu, program do arkuszy kalkulacyjnych, narzędzie do tworzenia prezentacji i edytor obrazów, i stało się jedną z najpopularniejszych alternatyw open source dla oprogramowania biurowego firmy Microsoft. Firmy takie jak Novell i Red Hat rozpowszechniają go wraz z własnymi wersjami Linuksa, a Sun sprzedaje ulepszoną wersję o nazwie StarOffice. Kluczową cechą OpenOffice jest to, że zachowuje się on prawie tak samo, jak oczekiwaliby użytkownicy oprogramowania Windows – co oznacza, że ​​dowolna liczba osób może, w zasadzie, zostać dezerterami z systemu Windows, gdy następnym razem oni lub ich firmy kupią nowe komputery lub zaktualizują starzejące się oprogramowanie .

Skłaniając się ku Linuksowi



Ile dokładnie ludzi, którzy zaśmiecają swoje stare komputery z systemem Windows, faktycznie przejdzie na komputery z systemem Linux? To zależy od grupy, o której mówisz. Po pierwsze, są to zwykli użytkownicy domowi: ci, którzy używają swoich komputerów głównie do surfowania po Internecie i wymiany e-maili oraz okazjonalnych cyfrowych zdjęć z przyjaciółmi i krewnymi. Będą szukać najtańszej dostępnej maszyny, mówi Dan Kusnetzky, wiceprezes ds. badań oprogramowania systemowego w IDC. Kilka istniejących programów opartych na Linuksie, takich jak OpenOffice, byłoby więcej niż wystarczające w tej kategorii, mówi.

Inną grupą dojrzałą do migracji do desktopu Linux są pracownicy korporacji, którzy używają komputerów biurowych tylko do jednego lub dwóch zadań w ciągu dnia. Punkty pomocy, centra obsługi telefonicznej, działy IT, recepcjonistki, wysyłka i odbiór – praca, w której ktoś potrzebuje tylko przeglądarki i internetowej poczty e-mail – aby jedna trzecia Twoich pracowników mogła dziś korzystać z Linuksa, mówi Stuart Cohen, dyrektor generalny laboratoria programistyczne Open Source. A to znaczna jedna trzecia: same centra telefoniczne w USA zatrudniają 2,9 miliona agentów.

Jeśli niższe koszty oprogramowania są atrakcyjne dla kadry kierowniczej korporacji, to są one podwójnie atrakcyjne dla menedżerów rządowych, kolejnego rosnącego kręgu zwolenników oprogramowania komputerowego typu open source. W miastach tak małych jak Largo na Florydzie i tak dużych, jak São Paulo w Brazylii, rządy oszczędzają miliony, wybierając Linuksa i bezpłatne programy zwiększające produktywność zamiast zastrzeżonego oprogramowania komputerowego (patrz Going Global, s. 56). Inne organizacje i agencje rządowe wybierają Linuksa, ponieważ wolą nie wiązać swojej przyszłości z jedną firmą programistyczną – zwłaszcza z firmą zagraniczną. Na przykład w Chinach Rada Stanu poinstruowała ministerstwa rządowe, aby kupowały oprogramowanie wyprodukowane w Chinach przy następnej aktualizacji swoich komputerów stacjonarnych. Oczekuje się, że mandat ten będzie dużym impulsem dla Red Flag, wiodącego chińskiego dystrybutora Linuksa. W czerwcu miasto Monachium w Niemczech potwierdziło swoją decyzję o przestawieniu 14 000 należących do miasta komputerów stacjonarnych z systemu Windows na wersje Linux dostarczane przez IBM i Novell, mimo że Microsoft zaoferował rabaty warte miliony dolarów. Uważa Matt Asay, dyrektor biura biznesowego Linuksa w firmie Novell, nie tyle anty-Microsoft, ile niechęć do bycia zdominowanym przez amerykańską firmę lub jakąkolwiek inną firmę.

Jest jeszcze jedna wielka zaleta dla użytkowników Linuksa: szerszy dostęp do innowacji, co oznacza oprogramowanie, którego Microsoft nie sprzedaje lub nie ukończył jeszcze. Na przykład jeden projekt open source o nazwie Dashboard łączy ze sobą różne rodzaje informacji, którymi użytkownicy komputerów stacjonarnych żonglują każdego dnia; monitoruje wszystko, co robisz na komputerze, i analizuje wiadomości e-mail, spotkania, listy kontaktów i foldery plików w poszukiwaniu powiązanych elementów, automatycznie łącząc się z nimi z pola, które pojawia się z boku ekranu. Deweloperzy Microsoftu mówili o włączeniu takich funkcji do długo oczekiwanego następcy systemu Windows XP o nazwie kodowej Longhorn, ale do komercyjnej dostawy pozostało jeszcze dwa lub więcej lat. Jak mówi Louis Suárez-Potts, koordynator projektu i kierownik biznesowy w Berkeley w Kalifornii, projektu OpenOffice, Open source jest biletem na wyjście z banału narzuconego przez Microsoft.

Imperium kontratakuje

W branży oprogramowania to są słowa walki. Do tej pory Microsoft miał niewiele powodów, aby niepokoić się zyskami Linuksa, które w dużej mierze pojawiły się na rynku serwerów biznesowych i w dużej mierze kosztem systemu operacyjnego Solaris firmy Unix i Sun Microsystems. Ale rynki systemów operacyjnych dla komputerów stacjonarnych i oprogramowania biurowego – które razem dają gigantowi oprogramowania ponad 60 procent jego przychodów – są stracone przez Microsoft i obie strony o tym wiedzą. Firma, która zajmuje 94% powierzchni [pulpitu], słusznie wierzy, że nie może z nami żyć, mówi Raymond. To my lub oni i chcemy się upewnić, że to my.

W publicznych oświadczeniach urzędnicy Microsoftu nadal bagatelizują zagrożenie związane z open source dla systemu Windows i pakietu Office. Szczerze mówiąc, nie widzimy dowodów na to, że Linux lub open source robią znaczącą trakcję na korporacyjnym rynku komputerów stacjonarnych, mówi Alan Yates, starszy dyrektor ds. strategii biznesowej w Microsoft.

Działania firmy budzą jednak znacznie większy niepokój: zaczęła ona obniżać ceny, a nawet naśladować własną taktykę ruchu open source, otwierając fragmenty ściśle strzeżonego kodu na wgląd z zewnątrz.

Na przykład w Tajlandii, gdzie komputery z systemem Linux tajlandzkiej firmy Laser Computer są najlepiej sprzedającą się marką, Microsoft w zeszłym roku stworzył uproszczone, tajlandzkie wersje Windows XP Home Edition i Office XP i zaoferował je jako pakiet za około 37 USD. – około jednej szesnastej ich łącznej ceny detalicznej w USA. Firma próbuje podobnych obniżek w Malezji, kolejnej twierdzy Linuksa, i rozważa oferowanie pakietów oprogramowania po obniżonej cenie w innych krajach rozwijających się.

Chociaż nie ma mowy o obniżkach cen oprogramowania Windows w stylu tajskim w Stanach Zjednoczonych, WalMart.com oferuje komputer z systemem Windows XP Home Edition za 298 USD, a firma Microsoft rozpoczęła dużą kampanię reklamową, twierdząc, że koszt przekwalifikowania i wsparcia technicznego oznacza przejście na Linuksa i aplikacje typu open source jest w rzeczywistości droższe niż trzymanie się systemu Windows, szczególnie w przypadku dużych organizacji. Ostatnie posunięcia Microsoftu składają się na potwierdzenie, że firma musi teraz konkurować – a być może nawet współistnieć – z ruchem open source. Nie ma jednego poprawnego sposobu tworzenia oprogramowania, przyznaje Jason Matusow, który kieruje inicjatywą Shared Source firmy Microsoft, dwuletnim programem, w ramach którego ponad milion programistów i klientów korporacyjnych może przeglądać – ale nie kopiować ani redystrybuować – kodu. za Windows i 16 innymi programami.

Matusow mówi, że ograniczona forma oprogramowania open source firmy Microsoft pomaga klientom zintegrować ich własne oprogramowanie z systemem Windows i zapewnia programistom firmy Microsoft bardziej bezpośrednie informacje zwrotne na temat błędów i potrzebnych funkcji, ale bez ujawniania podstawowego zasobu firmy: jej własności intelektualnej. Wierzy, że światy oprogramowania prawnie zastrzeżonego i open-source mogą istnieć w symbiozie, a społeczność open source dostarcza innowacje, które komercyjne firmy zajmujące się oprogramowaniem mogą później przekształcić w produkty rynkowe. Będziemy energicznie konkurować z produktami, które z nami konkurują – mówi Matusow. Ale byłoby absolutnie niesprawiedliwym stwierdzeniem, że chcielibyśmy, aby [open source] zniknęło.

Relaks na otwartym źródle?

Pojednawcze przesłanie Matusowa gubi się w Raymond, który mówi, że jest przekonany, że prawdziwym celem giganta oprogramowania jest zmiażdżenie Linuksa. Ale podczas gdy jego antymicrosoftowa wojowniczość jest szeroko podzielana w społeczności open source, inni członkowie ruchu przewidują ewentualne porozumienie między obiema stronami, zwłaszcza że Linux zdobywa głównych klientów w rządach, edukacji i krajach rozwijających się. Microsoft jest zbyt dobrze zarządzaną, zbyt inteligentną firmą, mówi Cohen z Open Source Development Labs. Przyjrzą się danym o udziale w rynku iw pewnym momencie wskazówka trafi w liczbę, w której powiedzą: „To jest na tyle duże, że nie będziemy z tym walczyć; będziemy uczestniczyć”. Myślę, że dokładnie jak, wciąż próbują to rozgryźć.

Czy Microsoft może tworzyć wersje pakietu Office działające w systemie Linux, tak jak miało to miejsce w przypadku systemu Mac OS X firmy Apple? Czy nagle udostępni kod do głównych części swojego systemu operacyjnego i aplikacji biurowych i wróci z dochodów ze swojego oprogramowania serwerowego, produktów rozrywki domowej, usług online i usług sieciowych, w które intensywnie inwestuje? ? Firma twierdzi, że nie ma takich planów, a takie wyniki są trudne do wyobrażenia, biorąc pod uwagę duże uzależnienie finansowe Microsoftu od systemu Windows i pakietu Office. Ale obecny kurs firmy – stawianie dużej części swojej przyszłości na następnej wersji systemu Windows, kiedy niektóre z omawianych ulepszeń są już częścią bezpłatnych programów o otwartym kodzie źródłowym, takich jak Dashboard – wiąże się z własnym ryzykiem. Nie sądzę, żeby ludzie w nieskończoność czekali na Longhorna, mówi Andrew Aitken, partner zarządzający w Oliance Group, firmie konsultingowej typu open source w Palo Alto w Kalifornii.

Zwłaszcza, gdy mogą uzyskać odpowiednią moc z niedrogich komputerów bez systemu Windows, takich jak mój Wal-Mart. W rzeczywistości istnieje wreszcie realna alternatywa dla systemu Windows i pakietu Office, która gwarantuje przekształcenie krajobrazu komputerów osobistych. Jedynymi pytaniami w tym momencie są to, jak daleko i jak szybko rozprzestrzeni się pulpit open-source – i ile Microsoft będzie musiał zmienić, aby nadążyć.

Wade Roush jest starszym redaktorem TR z siedzibą w San Francisco.

ukryć