China’s Eye on Web Chatter

Wiadomo, że chińskie firmy internetowe cenzurują komunikację, ale nowy raport kanadyjskiego informatyka ujawnia nowy front w ich wysiłkach na rzecz monitorowania użytkowników online. Z badania wynika, że ​​użytkownicy TOM-Skype , chińska usługa głosowa i czatowa, kompatybilna z popularnym systemem telefonii internetowej Skype , zostały poddane intensywnemu nadzorowi. Co gorsza, zapisy ich rozmów na czacie, a także szczegółowe dane osobowe, były przechowywane w sieci w sposób niezabezpieczony.





Skype już wcześniej przyznał, że jego chiński partner TOM Online , blokuje wiadomości na czacie zawierające określone politycznie wrażliwe słowa kluczowe. Nowe odkrycia ujawniają jednak poziom nadzoru, który wykracza daleko poza ten zakres.

Nart Villeneuve , pracownik naukowy na Laboratorium obywatelskie w Centrum Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Munka w Toronto odkrył schemat nadzoru, badając zachowanie aplikacji klienckiej TOM-Skype. Użył aplikacji o nazwie Wireshark , który analizuje ruch przesyłany przez sieć komputerową, aby zobaczyć, co się dzieje, gdy różne słowa są wysyłane na czacie za pomocą oprogramowania. Villeneuve odkrył, że zaszyfrowana wiadomość została automatycznie wysłana przez klienta przez Internet po wprowadzeniu jakichś słów. Po tym zaszyfrowanym pakiecie w sieci Villeneuve odkrył katalog plików na otwartym serwerze WWW. Katalog był nie tylko publicznie dostępny, ale zawarte w nim dane można było odblokować za pomocą hasła znajdującego się w tym samym folderze. W tych plikach znajdowało się ponad milion wiadomości na czacie z sierpnia i września 2008 roku.

Villeneuve użył tłumaczenia maszynowego, aby przekonwertować znalezione pliki z chińskiego na angielski i przeanalizował ich zawartość, aby określić prawdopodobne słowa wyzwalające. Lista, którą wymyślił, zawiera nieprzyzwoite i wrażliwe politycznie słowa i wyrażenia, takie jak Falun Gong, demokracja i Tybet. Ale Villeneuve znalazł również dowody na to, że całkowicie nieszkodliwe wiadomości – na przykład jedna z nich nie zawierała nic poza uśmiechniętą buzią – były rejestrowane. Sugeruje to, że niektórzy użytkownicy byli celem monitorowania, mówi.



Raport Villeneuve, wydany wspólnie przez dwie uniwersyteckie grupy cenzury cyfrowej, Inicjatywa Otwartej Sieci oraz Monitor wojny informacyjnej , ujawnia, że ​​niektóre rekordy zawierały nawet poufne dane osobowe, w tym hasła, numery telefonów i dane kart bankowych. Villeneuve znalazł również plik z sierpnia 2007 roku, który zawierał nazwy użytkowników i adresy IP osób, które wykonywały połączenia głosowe za pośrednictwem sieci, a także datę i godzinę tych połączeń oraz numer telefonu odbiorców. Od czasu opublikowania raportu, jak twierdzi Villeneuve, katalog serwera WWW jest zabezpieczony, a najnowsza wersja klienta TOM-Skype nie wykazuje takiego samego zachowania w logowaniu.

W czwartek prezes Skype'a Josh Silverman powiedział w oświadczeniu że chociaż filtrowanie słów kluczowych jest standardową procedurą dla firm komunikacyjnych działających w Chinach, jego firma nie wiedziała o logowaniu. Rozumieliśmy, że protokołem TOM nie było przesyłanie i przechowywanie wiadomości czatu z określonymi słowami kluczowymi, a teraz pytamy TOM, aby dowiedzieć się, dlaczego protokół się zmienił, powiedział.

Amerykańskie firmy internetowe znalazły się pod ostrzałem za współpracę z chińskimi władzami w przeszłości. W 2005 roku Yahoo zostało ostro skrytykowane za przekazywanie informacji, które doprowadziły do ​​aresztowania i uwięzienia chińskiego dziennikarza. Villeneuve mówi, że odkrycie to kolejny dzwonek alarmowy dla zagranicznych dysydentów. W wielu przypadkach, zwłaszcza jeśli spojrzysz na sprawy poczty elektronicznej Yahoo z przeszłości, ludzie naprawdę ufają tym zagranicznym markom, które mają politykę prywatności i mówią o szyfrowaniu typu end-to-end, mówi.



Prawdziwym problemem jest to, że jeśli jesteś amerykańską firmą i cenisz swój publiczny wizerunek, powinieneś bardzo uważać na to, kim są twoi partnerzy w innych krajach, mówi Ross Anderson dodaje. Ale coraz częściej cenzura może dotyczyć poszczególnych firm.

Jedidiah Crandall , adiunkt informatyki na Uniwersytecie w Nowym Meksyku, który studiował filtrowanie słów kluczowych przez rząd chiński, mówi, że filtrowanie odkryte przez Villeneuve jest znacznie bardziej agresywne niż filtrowanie stosowane do stron internetowych. Mówi, że w przypadku dowolnego słowa kluczowego i dowolnej aplikacji cenzorzy mają różne cele, które próbują osiągnąć.

Anderson mówi, że użytkownicy zaniepokojeni swoją prywatnością powinni mieć świadomość, że firmy często współpracują z rządami. W przypadku firm o ogromnym udziale w rynku, mówi, rządy, które uzyskają dostęp do swoich danych, mogą odblokować ogromne ilości danych wywiadowczych i osobistych.

ukryć