211service.com
Chińska autocenzura wyszukiwarek
Aby działać w Chinach, firmy zajmujące się wyszukiwarkami z siedzibą w Stanach Zjednoczonych zbudowały produkty, które współpracują z chińską polityką cenzury Internetu. Tyle już dawno zostało zauważone. Jednak nowa analiza sugeruje, że firmy zajmujące się wyszukiwaniem, w tym Google, Microsoft i Yahoo, niezależnie decydują, co należy cenzurować, i mogą cenzurować więcej informacji, niż wymagają tego chińskie przepisy.
Raport opublikowany w zeszłym tygodniu przez Laboratorium obywatelskie w Centrum Studiów Międzynarodowych Munka na Uniwersytecie w Toronto odkryli, że różne wyszukiwarki blokują dość różne treści. Niskie nakładanie się oznacza, że firmy wybierają dokładnie treści do cenzurowania lub, alternatywnie, nie cenzurują, mówi Nart Villeneuve , starszy pracownik naukowy w Citizen Lab i autor raportu. To nie znaczy, że nie otrzymują wskazówek od chińskiego rządu w inny sposób, zauważa. Ale Villeneuve mówi, że jeśli wyszukiwarki interpretują chińską politykę, aby decydować, co cenzurować, może to spowodować zablokowanie większej ilości treści, niż jest to absolutnie konieczne.
Amerykańskie firmy zajmujące się wyszukiwarkami twierdzą, że współpracują z chińską polityką cenzury, ponieważ pewna obecność w kraju jest lepsza niż żadna. Założyliśmy Google.cn, ponieważ Google.com zostało uduszone w Chinach, mówi Robert Boorstin, dyrektor ds. komunikacji politycznej Google . Chociaż Boorstin mówi, że nie może komentować szczegółów chińskiego produktu Google, mówi: „Staliśmy przed bardzo jasnym wyborem: możemy albo uruchomić nową bibliotekę publiczną, w której ludzie będą mogli zobaczyć 98 procent zawartości w stosach, albo nie mielibyśmy w ogóle biblioteki i nikt nie dostałby karty bibliotecznej.
Rzeczywiście, według raportu Villeneuve, nawet przy autocenzurowaniu, zagraniczne wyszukiwarki dostarczają średnio około 20 procent więcej treści niż użytkownicy Internetu w Chinach w przeciwnym razie byliby w stanie uzyskać dostęp za pośrednictwem krajowych wyszukiwarek. Ale, mówi, większym problemem jest to, że nie wiemy dokładnie, co robią, a firmy zajmujące się wyszukiwarkami nie ujawniły publicznie tego, co robią.
Villeneuve przetestował wyszukiwarki Google, Microsoft, Yahoo i Baidu z siedzibą w Pekinie. Aby testy były uczciwe, Villeneuve porównał sposób, w jaki wyszukiwarki radziły sobie z określonymi słowami kluczowymi w określonych witrynach – powiedzmy, Plac Tiananmen na news.bbc.co.uk. Musiał także odróżnić skutki działania Wielkiej Chińskiej Zapory Sieciowej, która blokuje niektóre informacje przesyłane do lub z Chin, od cenzury określonych wyszukiwarek. Ponieważ zarówno Yahoo, jak i Baidu hostują swoje chińskie produkty w Chinach, ich roboty indeksujące mogą indeksować chińską zawartość bez ingerencji zapory. Jednak użytkownicy spoza Chin zobaczą przefiltrowane wyniki. W przypadku Google i Microsoft sytuacja jest odwrotna. Dlatego Villeneuve przetestował Yahoo i Baidu z Chin oraz Google i Microsoft z zewnątrz, unikając zapory.
Villeneuve znalazł 313 stron internetowych, które zostały ocenzurowane przez co najmniej jedną z wyszukiwarek podczas przynajmniej jednego z przeprowadzonych przez niego testów. Jednak tylko 76 zostało ocenzurowanych przynajmniej raz przez wszystkie cztery, a z nich tylko 8 zostało ocenzurowanych przez wszystkie cztery za każdym razem, gdy testował. Google miał najniższą średnią liczbę ocenzurowanych witryn, 15,2 procent testowanych. Microsoft ocenzurował 15,7 proc. witryn, następnie Yahoo (20,8 proc.) i Baidu (26,4 proc.).
Inną cechą testowaną przez Villeneuve była przejrzystość, czyli to, jak wyraźnie wyszukiwarka informuje użytkownika, że wynik został ocenzurowany. Odkrył, że Google utrzymało najwyższą przejrzystość, podczas gdy Microsoft i Yahoo miały nieco mniejszą przejrzystość niż w 2006 roku. Chociaż Microsoft powiedział w oświadczeniu, że jest zobowiązany do dostarczania powiadomień, Villeneuve stwierdził, że takie powiadomienia pojawiały się tylko w przypadku ogólnych wyszukiwań słów kluczowych, nie wyszukiwania kierowane na określone witryny. Zauważa, że powiadomienia Yahoo, które towarzyszą każdemu wyszukiwaniu, niezależnie od tego, czy wyniki zostały ocenzurowane, czy nie, utrudniają ustalenie, które witryny zostały ocenzurowane, a które po prostu nie zostały zindeksowane.
Pytanie w Chinach jest bardzo złożone, ponieważ istnieje kombinacja milczących wskazówek rządu dotyczących tego, co należy blokować, a firmy są również dużo zgadywania, mówi Derek Bambauer , adiunkt prawa na Wayne State University. Te czynniki łączą się, aby doprowadzić do nadmiernego blokowania. Bambauer mówi, że raport Citizen Lab jest ważny, ponieważ zapewnia rygorystyczne metody, które można wykorzystać do porównania praktyk cenzury firm.
John Palfrey, dyrektor wykonawczy Berkman Center for Internet and Society, mówi: Firmy zajmujące się wyszukiwarkami są po prostu konserwatywne w podejmowaniu decyzji o tym, co zablokować, ponieważ prawo jest tak niejasne. Dodaje, że największą rzeczą, jaką firmy mogą zrobić, jest współpraca na wspólnym froncie, co może potencjalnie zmniejszyć nadmierne blokowanie.
Villeneuve mówi, że jego zdaniem ważne jest, aby niezależnie monitorować firmy zajmujące się wyszukiwaniem, aby wywierać na nie presję, aby pozostały odpowiedzialne za swoje zobowiązania do minimalizowania cenzury. Mówi, że w przyszłości chciałby, aby firmy publikowały jaśniejsze powiadomienia o tym, co jest blokowane i dlaczego, być może poprzez cytowanie, które przepisy konkretnie uniemożliwiają dostęp do treści.