Chory kapitał

Jeśli venture capital jest chory, czy ma to znaczenie? Innymi słowy: czy startupy w TR50, Przegląd technologii nowej listy 50 najbardziej innowacyjnych firm, być bardziej innowacyjnymi i zrównoważonymi, a nawet innymi, lepszymi przedsięwzięciami w ogóle, gdyby kapitał wysokiego ryzyka był zdrowszy?





Kapitał wysokiego ryzyka nie jest tym, czym był. Według Cambridge Associates fundusze uruchomione w 1996 i 1997 roku przynosiły zwroty średnio od 80 do 100 procent; te uruchomione w 1999 i 2000 roku straciły pieniądze. Od tego czasu wiele z nich powróciło poniżej zera, a dopiero niedawno branża wykazywała oznaki życia. W What's Wrong with Venture Capital James Surowiecki pisze: Jak Fred Wilson, dyrektor Union Square Ventures, bez ogródek ujmuje to: „fundusze venture capital jako całość w zasadzie nie zarabiały pieniędzy przez całą dekadę”. Co poszło nie tak? Powody zostały podsumowane przez Surowieckiego (oraz przez Howarda Andersona, współzałożyciela Battery Ventures, w Good-Bye to Venture Capital, czerwiec 2005 oraz na technologyreview.com).

Przełomowe firmy: 2010

Ta historia była częścią naszego wydania z marca 2010 r.

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Po pierwsze, rynki akcji nowych technologii, najważniejszy sposób odzyskiwania inwestycji przez VC, są prawie zamrożone, a wyceny spółek, które korzystają z ofert publicznych, nie są już nieracjonalne. W 2009 r. na giełdę weszło zaledwie 13 firm z kapitałem wysokiego ryzyka, w porównaniu z 271 w 1999 r. Co gorsza, jak napisał Anderson, racjonalne rynki wyceniają firmy na dwuipółkrotną wartość ich sprzedaży podczas [IPO]. To źle dla VC: ponieważ większość startupów upada, 250-procentowy zwrot z tych przedsięwzięć, które odnoszą sukces, nie jest że świetne, brane pod uwagę przez cały okres trwania inwestycji (zazwyczaj co najmniej pięć lat). Można wybaczyć Andersonowi, że napisał: „Potrzebujemy trochę irracjonalności, żeby zarobić na życie”. VC spodziewali się kiedyś, że jeden wspaniały sukces na 10 ich inwestycji usprawiedliwi ich niepowodzenia; już nie.



Po drugie, nikt nie kupuje tyle technologii, co kiedyś. Wydatki przedsiębiorstw na IT wzrosły w większości lat 90. o 15 procent, ale w ciągu ostatniej dekady wzrosły tylko o jednocyfrowe wartości. Bardziej uderzające, jak wskazuje Surowiecki, jest to, że znaczna część wartości, jaką tworzą nowe firmy w takich dziedzinach jak sieci społecznościowe, jest… „niemonetyzowana'. Użytkownicy uważają, że Facebook i Twitter powinny być bezpłatne i nie ma powodu sądzić, że inwestycje VC w technologie społecznościowe będą tak dochodowe, jak ich inwestycje w oprogramowanie dla przedsiębiorstw i sprzęt sieciowy w latach 90. XX wieku.

Po trzecie, jest za dużo kapitału wysokiego ryzyka, ale przedsiębiorcy potrzebują mniej środków. Branża venture capital zarządza obecnie około 200 miliardami dolarów, dwukrotnie więcej niż w 1998 roku, i co roku inwestuje od 20 do 30 miliardów dolarów; ale według Freda Wilsona koszt uruchamiania startupów, przynajmniej w sektorze oprogramowania i Internetu, spadł przynajmniej o rząd wielkości z powodu tworzenia oprogramowania typu open source i outsourcingu oraz spadających cen przetwarzania, przechowywania i pasmo. Wobec braku irracjonalnego rynku dla akcji spółek technologicznych inwestorzy venture capital nie mają możliwości wygenerowania przyzwoitych zysków z 30 miliardów dolarów tego, co, musimy pamiętać, nazywa się kapitałem ryzyka.

Czy to wszystko ma znaczenie? Surowiecki pisze: Przecież zależy nam nie na tym, czy inwestorzy uzyskują dobre zwroty, czy dobrze opłacane VC. Dbamy o to, czy powstają nowe firmy, a innowacje są finansowane.



Ale choroba kapitału wysokiego ryzyka ma znaczenie dla przedsiębiorców i powinna mieć znaczenie również dla Ciebie. VC nie pełnią już swoich historycznych funkcji: rozpoznawanie kilku potencjalnie przełomowych technologii, znajdowanie świetnych przedsiębiorców, którzy chcą skomercjalizować te technologie, zapewnianie wyważonego finansowania zalążkowego i martwienie start-upów o rentowność. Zamiast tego partnerzy typowego funduszu dużo później inwestują więcej pieniędzy w więcej spółek, wybranych zgodnie z jakąś filozofią zarządzania ryzykiem.

Znany inwestor z Doliny Krzemowej (który prosił, żebym go nie wymieniał, żeby nie uraził swoich wspólników) wypowiedział konsekwencje: VC rozsiali się po sześciu do dwunastu spółek portfelowych, często wydając na każdą zaledwie jeden dzień w miesiącu. To straszne zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla kraju. Potwierdzają go badania: Josh Lerner, profesor w Harvard Business School, wykazał, że porady inwestorów VC są ważnym powodem, dla którego dolary wysokiego ryzyka są trzy do czterech razy silniejsze niż korporacyjne badania i rozwój w pobudzaniu innowacji. (Przeczytaj, dlaczego Lerner uważa, że ​​rządy są tak złe w zachęcaniu przedsiębiorców.)

Wcześniejsi inwestorzy venture capital finansowali firmy technologiczne, które stały się motorem światowego wzrostu gospodarczego: Intel, Microsoft, Genentech, Compaq, Apple, Cisco. Ale w ciągu ostatniej dekady istniały tylko dwie prawdziwie transformacyjne firmy wspierane przez kapitał wysokiego ryzyka: Facebook i Twitter.



Czy Twitter mógł wcześniej odpowiedzieć na pytanie, które stawiamy w artykule Czy Twitter może zarabiać? , czy jego VC były bardziej podobne do swoich poprzedników? Mój nienazwany inwestor powiedział mi: chciałbym, aby inwestorzy VC na pokładzie Twittera porzucili wszystko inne i pomogli Twitterowi zbudować solidny biznes, na który serwis tak obficie zasługuje. W przeszłości tak. Napisz i powiedz mi, co myślisz na [email protected] .

ukryć