211service.com
Chorzy poszukiwacze pomagają śledzić grypę
We wtorek gigant wyszukiwania Google udostępnił eksperymentalne narzędzie, które śledzi intensywność i ruch wirusa grypy w Stanach Zjednoczonych, monitorując, ile razy ludzie przeszukują Internet za pomocą terminów związanych z chorobą.
Narzędzie znane jako Trendy grypy Google , wykorzystuje fakt, że wiele osób przed udaniem się do gabinetu będzie szukać informacji o tym, co im dolega. Wykorzystując dane zbiorcze dotyczące liczby wyszukiwań terminów takich jak grypa i objawy grypy, inżynierowie oprogramowania z Google i badacze z Center for Disease Control (CDC) znalazł silny związek między tymi wyszukiwaniami a raportami lekarzy o wybuchach epidemii grypy tydzień do 10 dni później.
Odkryliśmy, że istnieje bardzo ścisły związek między częstotliwością tych zapytań a liczbą osób, które co tydzień doświadczają objawów grypopodobnych, piszą Jeremy Ginsberg i Matt Mohebbi, obaj inżynierowie oprogramowania w Google. wpis na blogu opisując pracę. W rezultacie, jeśli uwzględnimy codzienne zapytania związane z grypą, możemy oszacować, ile osób ma chorobę grypopodobną.
Wynik może pozwolić CDC na reakcję na wybuchy grypy ponad tydzień wcześniej niż przy użyciu informacji wywiadowczych opartych na trendach w raportach lekarzy, mówi czołowy agent agencji federalnej zajmujący się śledzeniem grypy. Grypa ma bardzo krótki okres inkubacji, mówi Lyn Finelli, kierownik nadzoru nad grypą w CDC. Możesz mieć dużo transmisji w bardzo krótkim czasie, więc im więcej masz ostrzeżenia, tym więcej możesz zrobić, aby zapobiec wybuchowi choroby.
Badacze Google blisko współpracowali z CDC przez ponad rok, aby ulepszyć swój model. Narzędzie ujawnia ścisłe podobieństwo między historycznym wzrostem wyszukiwań związanych z grypą a wzrostem zgłoszeń od lekarzy, mówi Finelli.
Pomysł wydobywania danych, które ludzie pozostawiają w wyniku swojej elektronicznej egzystencji, nie jest nowy, mówi Nathan Orzeł , naukowiec z Media Lab na MIT. To nie jest pierwszy tego przykład, mówi Eagle. Praktycznie każdy rodzaj śladu, który pozostawiasz jako użytkownik lub obywatel, może być wydobywany do różnych celów.
Eagle i inni badacze opublikowali badania dotyczące śledzenia wzorców ruchowych uczniów za pomocą GPS, aby lepiej zrozumieć, w jaki sposób choroba może rozprzestrzeniać się w populacji. Inny system, o nazwie HealthMap, wyświetla w Mapach Google wiadomości i raporty z blogów związane z różnymi chorobami. i Filip Polgreen , adiunkt na Uniwersytecie Iowa, opublikował niedawno artykuł, w którym wykorzystano dane wyszukiwania Yahoo do skorelowania wyników wyszukiwania objawów grypy z częstością występowania doniesień o chorobie. Każdego dnia ludzie szukają informacji na temat zdrowia w Internecie i pomyśleliśmy, że wzorzec wyszukiwań może dostarczyć informacji o przyszłych oczekiwaniach lub bieżących incydentach – mówi Polgreen.

Śledzenie : Flu Trends korzysta z danych wyszukiwania Google, aby oszacować przypadki grypy w latach 2008-2009 i w poprzednich latach (u góry) i pokazuje bieżącą aktywność wyszukiwania związaną z grypą w poszczególnych stanach USA, przy czym większa aktywność jest zaznaczona ciemniejszym kolorem niebieskim (na dole).
Gunther Eysenbach, profesor polityki zdrowotnej z Uniwersytetu w Toronto, mówi, że trzy lata temu zaproponował Google pomysł analizowania danych wyszukiwania w taki sam sposób, jak robi to Flu Trends. Twierdzi jednak, że nie otrzymał odpowiedzi. Nie mając bezpośredniego dostępu do danych Google, Eysenbach zdecydował się na wykupienie reklamy AdWords na stronie. Reklama nie tylko dała mu dostęp do danych wyszukiwania terminów grypa i objawy grypy, ale także pokazała liczbę osób, które kliknęły reklamy.
Jeśli policzysz liczbę kliknięć, możesz uzyskać lepszą prognozę, mówi Eysenbach. Możesz oddzielić liczbę osób, które mają objawy grypy, od liczby osób, które właśnie usłyszały o chorobie z doniesień medialnych.
W artykule opublikowanym w 2006 roku Eysenbach wykazał silny pozytywny związek między wyszukiwaniami internautów a występowaniem grypy w określonym regionie – w tym przypadku w Kanadzie. Chociaż praca Eysenbacha jest krótko wspomniana w artykule Google, badacz twierdzi, że był w lekkim szoku, że Google zdecydowało się nie współpracować z nim.
W swoim ogłoszeniu Google próbował rozwiać wszelkie obawy, że narzędzie to wpłynie na prywatność użytkowników, podkreślając, że chociaż badanie obejmuje setki miliardów indywidualnych wyszukiwań, informacje są anonimowe i dlatego nie można ich wykorzystać do śledzenia pojedynczego użytkownika.
Eagle z MIT mówi jednak, że ludzie powinni spodziewać się, że ich dane będą coraz częściej wykorzystywane w przyszłości. W ostatecznym rozrachunku tego typu dane są rzeczywistością XX wieku, mówi. Moglibyśmy to zignorować i udawać, że nie istnieje, lub moglibyśmy wykorzystać te dane bez narażania prywatności w sposób, który może pomóc ludziom.