Czy autonomiczne samochody są gotowe do samodzielnej jazdy?

Jeden z autonomicznych samochodów Ford Fusion firmy Uber w Pittsburghu w Pensylwanii. Z kierowcą.





Koła treningowe do pojazdów autonomicznych mają kształt człowieka za kierownicą. Ale kiedy usuniesz kierowcę bezpieczeństwa z samochodu-robota, uwolnione zostaną dwie tony metalu.

Tylko w zeszłym tygodniu Departament Pojazdów Motorowych w Kalifornii ogłoszony że planuje umożliwić firmom testowanie autonomicznych samochodów na swoich drogach bez pokładowych kierowców rezerwowych przed końcem roku. Samochody musiałyby mieć zdalnego operatora, który mógłby pilnować samochodu, ale mimo to, jak ten Opiekun poprawnie wskazuje , wiadomość wydaje się być decydującym momentem dla technologii. Czy jest wystarczająco dojrzała, abyśmy w końcu uwierzyli w możliwości robota?

Pomysł, aby nigdy nie dotykać kierownicy, jest tak kuszący, że tacy jak Waymo, Tesla i Uber ścigają się, aby jak najszybciej opracować pojazdy autonomiczne. Ale w pośpiechu nie powinniśmy zapominać, że samochody nie radzą sobie jeszcze z wieloma skomplikowanymi warunkami drogowymi.



Kiedy nasz Will Knight przejechał się jednym z pierwszych autonomicznych pojazdów Ubera, jego przejażdżka z pewnością nie mogła. Samochód dobrze spisywał się w wielu trudnych sytuacjach – pisał na przykład wtedy, gdy reagował na pieszych wpadających na jezdnię. Jednak kilka razy osoba za kierownicą musiała przejąć kontrolę: raz, aby samochód nie utknął za ciężarówką, a raz, aby uniknąć nagłego skrętu innego pojazdu.

Teraz, sześć miesięcy później, nadal nie mogą. Przekoduj ma uzyskał szereg wewnętrznych dokumentów Uber wydaje się sugerować, że kierowca jest nadal bardzo potrzebny w autonomicznych pojazdach firmy przewozowej. Na przykład w zeszłym tygodniu 43 samochody przejechały łącznie 20 354 autonomicznych mil, ale kierowcy bezpieczeństwa mieli powody, by interweniować średnio co 0,8 mili – liczba ta w rzeczywistości spadła od stycznia.

To brzmi okropnie. Ale liczba ta liczy, ile razy kierowca przejął kontrolę nad pojazdami, co mogło być spowodowane tym, że zaczęło mocno padać, skończyły się oznaczenia na drodze lub wydarzyło się coś innego przyziemnego. Ważniejszą wartością jest liczba kilometrów między krytycznymi interwencjami ze strony kierowcy, które Uber nazywa — sytuacjami, w których gdyby kierowca nie wkroczył do środka, osoba mogłaby odnieść obrażenia lub mogło dojść do uszkodzenia mienia o wartości co najmniej 5000 USD. Od zeszłego tygodnia liczba ta wynosiła 196 mil między incydentami, w porównaniu z 50 milami w styczniu – coraz lepiej, ale nadal wyraźnie problematyczna.



Wygląda więc na to, że pojazdy Ubera mogą nie być gotowe do wyjechania na ulice Kalifornii bez kierowcy. Zeszłoroczny śmiertelny wypadek Tesli z samodzielnym kierowaniem sugeruje, że jej pojazdy również mogą nie być. Na pewno nadejdą dni, w których zapomnisz o kole, ale ze względów bezpieczeństwa warto uzbroić się w cierpliwość.

(Czytaj więcej: Przekoduj , Opiekun , śmiertelna awaria autopilota Tesli to przypomnienie , że autonomiczne samochody czasami coś nawalą

ukryć