Czy Chiny mogą zawierać Bitcoina?

Paweł Delcan





To tylko kwestia czasu, zanim Bobby Lee, dyrektor generalny najdłużej działającej chińskiej giełdy bitcoinów, znalazł się na celowniku chińskich regulatorów. Jego wymiana, BTCC, zajmowała szarą strefę chińskiego prawa, ani licencjonowaną, ani wyraźnie nielegalną. Bitcoin to zdecentralizowana waluta cyfrowa, którą można przesyłać drogą elektroniczną na całym świecie, a jej rosnąca popularność wywołała nerwowość chińskich władz. W 2016 roku większość transakcji Bitcoin na świecie były w chińskich juanach.

W styczniu 2017 r. chiński Bank Centralny zbadał sprawę BTCC. We wrześniu Chiny ogłosiły, że wprowadzają zakaz początkowe oferty monet (ICOs), popularna metoda pozyskiwania funduszy dla startupów, które używają cyfrowych monet lub tokenów. Nawet wtedy Lee uważał, że wymiany takie jak jego były bezpieczne. Później w tym samym miesiącu chińscy regulatorzy jasno powiedzieli, że BTCC i inne krajowe giełdy walut wirtualnych muszą zostać zamknięte, próbując utrudnić ogółowi społeczeństwa wejście na rynek i kupowanie bitcoinów.

Czy edycja genów może usunąć strach przed GMO?

Ta historia była częścią naszego wydania ze stycznia 2018 r.



  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Lee mówi, że nie był ani zszokowany, ani spanikowany, tylko przerażony. Ach, w końcu impreza się skończyła, pomyślał. Impreza musi się kiedyś skończyć.

Bitcoin, wprowadzony przez tajemniczą i odkąd zaginął postać o imieniu Satoshi Nakamoto, pojawił się na świecie w czasie kryzysu finansowego z 2008 roku. Fakt, że nie była poparta przez żaden organ centralny, przemówił do tych, którzy nie ufali rządom i wielkim bankom. Od tego czasu wzrost waluty – zwłaszcza jej popularność wśród spekulantów, którzy pomogli zwiększyć wartość jednego bitcoina z poniżej 1000 USD do ponad 10 000 USD w 2017 r. – stanowił wyzwanie dla rządów. Czy powinni zezwolić na ten nowy rodzaj pieniędzy, mimo że ułatwia to ludziom wysyłanie funduszy stosunkowo anonimowo – funkcja, która jest atrakcyjna dla osób zajmujących się praniem brudnych pieniędzy i innych przestępców? Czy powinni starać się ją stłumić w nadziei na zachowanie pełnej kontroli nad polityką pieniężną? A może powinni to przyjąć, tak jak zrobił to rząd japoński, nawet uchwalając prawo uznające Bitcoin za legalną metodę płatności?

Transakcje Bitcoin są rejestrowane w łańcuchu bloków, który jest publiczną, odporną na cenzurę księgą, która jest stale aktualizowana przez sieć komputerów na całym świecie. Zdecentralizowany charakter wirtualnych pieniędzy powinien uniemożliwić zamknięcie go przez jakikolwiek kraj. Chińskie represje wystawiły na próbę to fundamentalne przekonanie. Wiadomość o zamknięciu BTCC krótko spowodował spadek ceny bitcoina. Chiny są przecież znane z tego, że próbują kontrolować pozornie niekontrolowane rzeczy. Pekin okazał się zaskakująco skuteczny w odgradzaniu Internetu armią cenzorów i Wielką Zaporą Sieciową, która blokuje strony takie jak Facebook i Twitter, a mimo to jego społeczności internetowe i handel kwitną. Chiny opracowują obecnie własną cyfrową walutę fiducjarną, co jest widoczną próbą uczynienia transakcji finansowych tańszymi i łatwiejszymi do śledzenia, a także zwalczania fałszerstw.



Wydaje się, że nic z tego nie wróży dobrze Bitcoinowi. Jednak tygodnie po rozprawie prawie wszyscy, z którymi rozmawiałem w chińskiej społeczności kryptowalut, byli w uderzająco dobrym nastroju. Byli optymistycznie nastawieni do przyszłości Bitcoina i innych wirtualnych walut w Chinach, których represje nie były tak wszechstronne, jak mogłoby się wydawać.

Ograniczenia prędkości

Świat kryptowalut w Chinach przypomina Dolinę Krzemową Wschodu. Ludzie ubierają się swobodnie, pracują we wspólnych przestrzeniach dla twórców i bazgrają na tablicach. Są globalni, gotowi do lotu do Nowego Jorku lub Tokio w poszukiwaniu okazji biznesowej. Przypomina mi się społeczność internetowa w 1995 roku. Wszyscy się znają, mówi Gao Dongliang, inwestor blockchain. Podobnie jak pierwsi wielbiciele Internetu, wyjaśnia Gao, ludzie w chińskiej społeczności blockchain podzielają wiarę w technologię zmieniającą świat.

Jednym z członków tej społeczności jest Lu Bin, dyrektor generalny szanghajskiego startupu blockchain o nazwie Andui. Energiczny Lu, który uzyskał doktorat na Louisiana State University, mówi, że pomógł wymyślić termin yitaifang , chińska nazwa Ethereum, inspirowanej Bitcoinem sieci wirtualnej waluty, stworzonej do bardziej skomplikowanych transakcji finansowych.



Pod koniec sierpnia Lu przeprowadziło ICO, aby zebrać pieniądze na Bihu.com, platformę komunikacyjną wykorzystującą technologię blockchain. W ICO startupy wydają publicznie nowy wirtualny token, czasem z założeniem, że token będzie niezbędny do korzystania z produktu startupu. Wysoki popyt na ten produkt powinien teoretycznie sprawić, że wirtualne tokeny zyskają na wartości. Bihu.com miał być podobny do Twittera lub Reddita, z wyjątkiem tego, że użytkownicy mogli nagradzać dobre treści kluczami, własnym tokenem platformy.

Lu był zachwycony ICO Bihu. Mówi, że w ciągu kilku godzin zebrał ponad 20 milionów dolarów. Uważał, że nie ma możliwości, aby kapitał wysokiego ryzyka przyniósł taki rezultat. W następnym miesiącu zniesiono zakaz ICO w Chinach i Lu musiał zwrócić wszystkie pieniądze.

Przyjął to spokojnie. Lu przyznał, że w zespole była frustracja i ogólne marnowanie energii. Niemniej jednak uważał, że zakaz ICO chroni przeciętnych inwestorów przed oszustwami.



W Chinach, jeśli coś nie jest wyraźnie verboten, to idzie pełną parą.

W rzeczywistości wszyscy, z którymi rozmawiałem w chińskiej społeczności kryptowalut, popierali lub przynajmniej sympatyzowali z zakazem ICO. Wielokrotnie słyszałem, że 90 procent chińskich ICO to oszustwa. Cały model, w którym kupujesz tokeny do wykorzystania na platformie, która jeszcze nie istnieje, może nigdy nie istnieć lub może być totalną klapą, może być magnesem dla oszustów.

Oszukańcze ICO nie ograniczają się oczywiście do Chin. W 2017 roku Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd naliczono dwa ICO które miały być poparte inwestycjami w diamenty i nieruchomości. Rząd twierdził, że żaden z nich nie miał żadnych rzeczywistych operacji. Wydaje się, że w Chinach problem oszustw został zaostrzony przez udział stosunkowo nowych i niedoświadczonych inwestorów.

Da Hongfei, założyciel an alternatywna kryptowaluta o nazwie NEO , mówi, że represje ICO były konieczne dla Chin. NEO miało swoje pierwsze ICO w 2014 roku i od tego czasu stało się jedną z najlepszych kryptowalut na świecie pod względem wartości rynkowej, z ponad 2,5 miliarda dolarów w grudniu. Firma twierdzi, że zaoferowała zwrot pieniędzy inwestorom po zakazie ICO, ale woleli zachować swoje tokeny NEO.

Aby zilustrować, dlaczego popiera zakaz, Da opisuje niedawną podróż, którą odbył do Niemiec. Uderzyło go doświadczenie jazdy na autostradzie, na której nie ma ograniczeń prędkości. Niemcy są w stanie to zrobić, mówi, bo mają drogi dobrej jakości, mają bardzo rygorystyczny egzamin na prawo jazdy… Wszyscy przestrzegają przepisów ruchu drogowego, a mają samochody bardzo dobrej jakości. Dodaje, że jeśli nie wprowadzimy ograniczenia prędkości w Chinach, a może nawet w Stanach Zjednoczonych, to byłaby katastrofa.

Powiązana historia Czy dynamicznie rozwijająca się kryptowaluta może naprawdę konkurować z konwencjonalną gotówką?

Jednak Chiny nie tylko nałożyły ograniczenie prędkości na wirtualną walutę. Wyłączył całą autostradę. Być może chińscy urzędnicy zakazali ICO, dopóki nie zorientują się, jak je regulować. Lu, przedsiębiorca, który musiał zwrócić inwestorom 20 milionów dolarów, ma nadzieję, że tak właśnie jest. Mówi, że ICO prezentują nowy model biznesowy, w którym użytkownicy są udziałowcami firmy, co daje im motywację do zapraszania znajomych do dołączenia do platformy. Lu wierzy, że giełdy walut wirtualnych zostaną ponownie otwarte, ale będą prowadzone przez rząd. Mówi, że Chiny przyjmą wskazówki regulacyjne ze świata zewnętrznego, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych. Sekunda niedawno zasygnalizowany że przyjmie bardziej agresywne stanowisko wobec ICO, być może wymagając od przedsiębiorstw rejestracji w komisji i ujawnienia inwestorom obszernych informacji.

Na razie Lu będzie kontynuował pracę na Bihu.com z Szanghaju, pozyskując kapitał z prywatnych inwestycji. Jesteśmy wierzącymi, mówi. Uważamy, że rynek chiński w końcu się otworzy. Jeśli kryptowaluta ma być realna, mówi, Chiny nie chcą spóźnić się na pociąg.

Zagrożenie górników

Zanim Bitcoin zrobił się zbyt gorący w kraju, chińskie władze ostrożnie akceptowały tę technologię. W maju 2013 roku państwowy CCTV wyemitował nawet krótki film dokumentalny na ten temat. W tym samym miesiącu Zennon Kapron zauważa w swojej książce z 2014 roku: Chomping na Bitcoin: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość Bitcoina w Chinach , więcej portfeli Bitcoin — oprogramowania, które przechowuje i zarządza prywatnymi kluczami kryptograficznymi ludzi — zostało pobranych przez komputery w Chinach niż razem wzięte w pozostałej części świata.

Łatwo zrozumieć, dlaczego wielu Chińczyków przyciąga Bitcoin. Kapron zauważa, że ​​w mocno uregulowanym środowisku finansowym Chin spekulacje na walucie stanowiły jedną z niewielu opcji inwestycyjnych dla inwestora detalicznego. W 2013 roku giełda w Szanghaju od lat radziła sobie słabo. Ceny nieruchomości były zbyt wysokie dla wielu zwykłych ludzi, ale można było kupić ułamek bitcoina już za jednego dolara. Do połowy 2013 r. chińskie giełdy codziennie obracały w bitcoinach ponad 35 milionów dolarów.

Paweł Delcan

Spekulacyjny zapał groził, że wymknie się spod kontroli. Pekin niepokoił się również opuszczeniem kraju przez juana. Chiny ograniczają wypływ juanów na poziomie 50 000 USD na osobę rocznie. Chociaż nie jest jasne, czy duża liczba osób używała Bitcoina do obejścia chińskiej kontroli kapitału, istniał potencjał. Ludzie w Chinach mogli kupować bitcoiny w juanach, sprzedawać je na amerykańskiej giełdzie, a następnie wypłacać pieniądze w dolarach. Pod koniec 2013 r. chińskie władze zareagowały, zakazując firmom świadczącym usługi finansowe handlu z giełdami bitcoinów. Ludzie nie mogli już wypłacać juanów ze swoich kont bankowych, aby bezpośrednio kupować bitcoiny na chińskich giełdach.

Nie trwało długo, zanim Chińczycy zorientowali się, jak obejść tę przeszkodę. Zamiast płacić za wymianę bezpośrednio ze swoich kont bankowych, używali gotówki do kupowania bonów, które następnie można było handlować na giełdach. Ewentualnie kupujący mogą wysłać pieniądze na osobiste konto bankowe osoby, która pracowała na giełdzie.

Najnowsze ograniczenia są bardziej drakońskie, a giełdy kryptowalut są teraz zamknięte. Ale po raz kolejny pojawiły się obejścia. Niektórzy ludzie przeszli na tryb online i offline peer-to-peer handlowy. Ludzie mogą również kupować i sprzedawać waluty cyfrowe za pomocą aplikacji do zaszyfrowanych wiadomości Telegram, która jest zablokowana w Chinach, ale można do niej uzyskać dostęp za pośrednictwem wirtualnych sieci prywatnych (VPN), które omijają Wielką Zaporę Sieciową. Osoby, które już posiadają monety, mogą po prostu przejść do trybu online i handlować nimi na giełdzie mającej siedzibę za granicą. Handel odbywał się nawet na WeChat, niezwykle popularnej, ale intensywnie monitorowanej aplikacji do przesyłania wiadomości w Chinach.

„Ludzie, którzy nie znają blockchain lub waluty cyfrowej, nie powinni uczestniczyć w tym rynku. Ryzyko jest zbyt duże.

W końcu Chiny nie zabroniły samego Bitcoina, ani nie zabroniły wyraźnie handlu peer-to-peer. Co ważne, Chiny nie zakazały wydobywania bitcoinów, w którym ludzie ścigają się ze swoimi komputerami, aby rozwiązać trudne problemy matematyczne w zamian za nagrody w postaci monet. Od września ponad dwie trzecie bitcoinów zostały wyprodukowane w Chinach. Produkowana jest tam duża część sprzętu komputerowego wykorzystywanego w górnictwie. Górnicy wykorzystują ogromną moc obliczeniową, a niektóre chińskie klastry komputerowe wykorzystywane do tego procesu mają dostęp do stosunkowo taniej energii elektrycznej. Rozwój i dominacja chińskiego górnictwa wywołał wśród niektórych obawy, że kraj ten ma zbyt duży wpływ nad przyszłym rozwojem technologii blockchain.

Założyciel puli górników, osoba o imieniu Discus Fish, mówi, że chińskie władze lokalne kiedyś zachęcały do ​​wydobycia, szczególnie na obszarach górskich, które produkują energię hydroelektryczną. Kopalnie wykorzystywały energię, która w innym przypadku zostałaby zmarnowana. Potem we wrześniu zmieniło się otoczenie polityczne i obawiał się, że niektóre samorządy nie będą już mile widziane w górnictwie. Ale inni w społeczności górniczej byli obojętni. Zhao Qianjie, wiceprezes BTCC, zauważa, że ​​na pulę wydobywczą firmy nie wpłynęły represje na giełdzie Bitcoin. A w Chinach, jeśli coś nie jest wyraźnie verboten, to idzie pełną parą.

Obejście kontroli

Jasne jest, że Chiny sprawiły, że wejście na rynek bitcoinów jest bardziej niewygodne dla nowicjuszy. Ale może to nie jest takie złe. Tak przynajmniej argumentowałby James Gong, ekspert ds. kryptowalut z siedzibą w Szanghaju, który założył ICOage, platformę internetową, za pośrednictwem której przedsięwzięcia mogą promować i zbierać pieniądze na swoje ICO. Uruchomiony w styczniu ubiegłego roku ICOage został zamknięty we wrześniu. Mówi, że większość przedsięwzięć na jego platformie nie była chińska i że projekty zagraniczne były generalnie wyższej jakości niż chińskie. Ludzie, którzy nie rozumieją blockchain lub cyfrowej waluty, nie powinni uczestniczyć w tym rynku, mówi Gong. Ryzyko jest zbyt duże. Podniesienie progu handlu walutami cyfrowymi dla zwykłych ludzi jest dobre dla całej branży. Niektórzy Chińczycy inwestowali na ślepo. Kupiliby wszystko.

Powiązana historia Cena kryptowaluty rośnie w górę, ale zapał to coś więcej niż tylko okazja inwestycyjna.

Nawet teraz Chińczycy, którzy chcą handlować kryptowalutami, prawdopodobnie znajdą sposób. Chiny utrudniają handel, ale nie uniemożliwiają. Pekin stosuje podobną strategię cenzurowania Internetu. Można użyć VPN do przeskoczenia przez zaporę sieciową, ale dla wielu osób to za dużo mafan lub kłopoty. Poza tym są zadowoleni z platform krajowych, takich jak WeChat. Jednak nawet jeśli Chiny wprowadzą własną walutę cyfrową, ludzie mogą chcieć wykorzystać Bitcoin.

Dzięki Bitcoinowi ludzie będą bardziej zmotywowani do obejścia kontroli, wyjaśnia Duan Xin-Xing, były wiceprezes globalnej giełdy Bitcoin OKCoin, a teraz prezes wykonawczego startupu 8btc z siedzibą w Hangzhou. Internet to sieć informacji; Bitcoin to sieć pieniędzy. Ma prawdziwą wartość.

Słowo Bitcoin mogło stać się niemal tabu w Chinach, ale blockchain nie. Han Feng jest współzałożycielem Fundacji Elastos z siedzibą w Pekinie, która ambitnie planuje zbudować zupełnie nowy Internet oparty na technologii blockchain. Tej jesieni Han planował prowadzić kurs na Uniwersytecie Tsinghua, który będzie transmitowany w Internecie na całym świecie. Przygotowywał się miesiącami. Stoiska kamer były już ustawione. Następnie uniwersytet promował kurs na WeChat i nazwał go pierwszym kursem na temat Bitcoin na Uniwersytecie Tsinghua.

Bitcoin stawia Chinom to samo wyzwanie, co kiedyś internet.

Han był zdenerwowany brakiem instynktów politycznych Tsinghua. Dlaczego miałbyś używać słowa Bitcoin w tak wrażliwym momencie? Oczywiście kurs online został odwołany, ale Han nie dał się zniechęcić. Zaczął prowadzić zajęcia na kampusie Tsinghua w Pekinie pod bardziej poprawnym politycznie tytułem, The Smart Economy and Blockchain.

Chińskie władze wyraźnie postrzegają blockchain jako technologię przyszłości. Rozwój Blockchain jest parzysty część trzynastego pięcioletniego planu Partii Komunistycznej. Technologia zapewnia odporną na manipulacje, wolną od pośredników księgę dotyczącą płatności i różnych innych rodzajów transakcji. Michael Casey z Digital Currency Initiative firmy MIT Media Lab argumentował, że Chiny postrzegają blockchain jako przydatne narzędzie dbając o swoje interesy regionalne, zwłaszcza w handlu.

Chiny wolałyby wziąć blockchain bez Bitcoina. Rząd centralny chce wykorzystać blockchain, aby zapewnić wiarygodność danych publicznych i administracyjnych, ale nie chcą, aby ludzie drukowali własne pieniądze, mówi Ben Koo, profesor inżynierii na Uniwersytecie Tsinghua.

Powiązana historia Kryptografowie badali dowody z wiedzą zerową przez dwie dekady, ale technika ta dopiero teraz może przedefiniować pojęcie prywatności w Internecie.

Chiny mogą również mieć nadzieję na zastąpienie Bitcoina własną cyfrową walutą, ale entuzjaści Bitcoina w tym kraju, tacy jak Bobby Lee, twierdzą, że chińska wersja byłaby zupełnie innym zwierzęciem. Wyjaśnia, że ​​będzie to kontrolowana, scentralizowana waluta, która akurat jest cyfrowa; zdarza się, że zawiera w sobie pewne technologie szyfrowania. Jeśli nowa waluta podlega tej samej polityce pieniężnej, stopom procentowym, ograniczeniom, limitom i regulacjom, co tradycyjna waluta, mówi Lee, to nie będzie się równać z czymś takim jak Bitcoin, który jest naprawdę darmowy.

Kiedy kończy się zima

Chińskie represje pokazały, że żaden kraj nie może powstrzymać Bitcoina. Na tym polega piękno zdecentralizowanej sieci: jeśli jeden naród się poddaje, inne zwalniają. Po tym, jak Chiny ograniczyły, znaczna część handlu Bitcoinami przeniósł się do Japonii i Korei Południowej . Blockchain to globalna technologia, mówi Han, współzałożyciel Elastos. Różne funkcje działają w różnych krajach. Jeśli chcesz wymienić, jedziesz do krajów z przyjaznym prawem, takich jak Japonia. Jeśli chcesz klientów, jedziesz do Chin. Jeśli potrzebujesz społeczności technologicznej, jedziesz do USA.

Chiński zakaz nie tylko nie powstrzymał Bitcoina, ale cena bitcoina odbiła się i nadal osiągała rekordowe poziomy. Chińskie przepisy mogły nawet przyczynić się do wzrostu ceny. Kiedy Chiny zaczęły regulować Bitcoin, wysłały wiadomość, że Chiny traktują tę walutę bardzo poważnie, mówi Yan Chen, dyrektor generalny NBL, usługi do przechowywania portfeli kryptowalut. Rynek widzi, że Bitcoin jest czymś, czego boją się rządy, więc musi być naprawdę potężny.

Tata NEO uważa, że ​​chińska społeczność kryptograficzna w krótkim okresie skurczy się i że przez jakiś czas będzie zima. Ale postrzega ogólny pogląd jako jasny. Uważa, że ​​chińska kontrola kapitału nie będzie trwać wiecznie, a ich usunięcie da chińskiemu rządowi jeszcze jeden powód, by obawiać się Bitcoina.

Bitcoin stawia Chinom to samo wyzwanie, co kiedyś internet. Chiński rząd początkowo był podejrzliwy wobec sieci, ponieważ wpuszczenie jej oznaczałoby zrzeczenie się pewnego stopnia kontroli. Ale Pekin ostatecznie zdecydował, że trzymanie Internetu z dala od Internetu byłoby gorsze, ponieważ odcięłoby to Chiny od światowej gospodarki. Dylemat postawiony przez Bitcoin ma jedną kluczową różnicę: jest już za późno, aby odizolować Chiny od reszty świata. Bitcoin nie może być zakazany w Chinach, mówi Zhao z BTCC. Dopóki dostępny jest jeden kabel z Chin na zewnątrz, Bitcoin przetrwa.

Oznacza to, że na razie Bitcoin zdał test w Chinach. Sam Bitcoin nie złamał się po tym, jak Chiny go zakazały, mówi Lee. Wirtualna waluta spełniła obietnicę, że nie może zostać pokonana przez żaden rząd, nawet tak potężny jak chiński. Lub, jak to ujął Lee, za każdym razem, gdy próbujesz walnąć w Bitcoin, a on nie umiera, staje się silniejszy.

Emily Parker objęła Chiny na dziennik 'Wall Street i pełnił funkcję doradcy w Departamencie Stanu USA. Jest autorką Teraz wiem, kim są moi towarzysze: głosy z internetowego podziemia .

ukryć