Czy kiedykolwiek pojawi się „przycisk kasowania Internetu”?

Na końcu filmu Sieć społeczna, Mark Zuckerberg podchodzi do byłej dziewczyny, którą wcześniej w filmie przeciągnął przez błoto w sieci. Oczywiście nie odzyskał jej. Jak to ujęła: Internet nie jest napisany ołówkiem, Mark. Jest napisany atramentem.





Ale co, jeśli to się zmieni?

Rosnąca grupa zwolenników prywatności w USA i za granicą chce, aby Internet był pisany ołówkiem. W szczególności chcieliby, aby ich dzieci łatwiej było usuwać posty lub inne informacje, które kiedyś umieszczali w Internecie, a teraz tego żałują.

Ruch jest szczególnie silny w Europie. Unia Europejska, która w zeszłym roku zaproponowała prawodawstwo w tej sprawie, nazywa to prawem do bycia zapomnianym. 20-stronicowy dokument proponujący przepisy zalecał radykalne zmiany w prywatności w Internecie, odnośnie do Wielkiej Brytanii Telegraf . Osoby fizyczne mogą pozywać strony internetowe i usuwać z Internetu niemal wszystkie informacje o sobie. Internauci musieliby wyrazić zgodę, zanim firmy będą mogły w pierwszej kolejności śledzić ich dane. Wyjaśniono, że ochrona danych osobowych jest prawem podstawowym Viviana Reding , komisarz UE ds. sprawiedliwości odpowiedzialny za proponowane przepisy.



W środę z Hiszpanii nadeszła wiadomość, że prawo do bycia zapomnianym jest tam traktowane bardzo poważnie. Associated Press poinformowała, że ​​hiszpańska agencja ochrony danych nakazała Google usunięcie linków do materiałów dotyczących około 90 osób. Te włączać Chirurg plastyczny Hugo Guidotti, wysoko postawiony hit Google, dla którego jest artykuł w gazecie z 1991 roku o pozwie o 7,2 miliona dolarów w sprawie pracy na piersi, która rzekomo się nie udała (Guidotti ostatecznie wygrał proces). Mało dobre dla biznesu.

To dopiero początek, to prawo do bycia zapomnianym, ale w przyszłości będzie to znacznie ważniejsze, powiedział Artemi Rallo, dyrektor hiszpańskiej Agencji Ochrony Danych. odnośnie do AP.

Prawdopodobnie stanie się ważniejszy również w Stanach Zjednoczonych, jeśli amerykańscy aktywiści postawią na swoim. W grudniu ubiegłego roku organizacja zajmująca się bezpieczeństwem online o nazwie Media o zdrowym rozsądku argumentował, że firmy internetowe powinny opracować narzędzia, które ułatwią młodym ludziom — lub ich rodzicom — całkowitą rezygnację i usunięcie tych informacji. Mówili, że chcieli przycisku kasowania Internetu.



Prawdopodobnie jednak przycisk kasowania Internetu lub prawo do bycia zapomnianym mogą wyrządzić tyle samo szkody, co pożytku. Forbes Adam Thierer słusznie wskazuje że wolność prasy i wolność słowa są powszechnie zagrożone. Czasami prawo do informacji powinno przeważać nad prawem do prywatności. Jaki bodziec będzie kiedykolwiek dla dziennikarza do grabienia gnoju, jeśli informacje można po prostu usunąć na żądanie? Można sobie wyobrazić, że każdy bloger mógłby zostać w dowolnym momencie poproszony o usunięcie komentarza do dowolnego posta, jaki kiedykolwiek napisano, zauważa Thierer. Kto wykonuje te telefony?

Mimo to w dwóch rodzajach sytuacji — danych osobowych dobrowolnie przesłanych do witryn internetowych oraz informacji opublikowanych przez dzieci lub o dzieciach — prośby o przycisk kasowania wydają się rozsądne. Scenariusze stawiane przez niektórych krytyków planów (Czy osoba publiczna może twierdzić, że ma „prawo do bycia zapomnianym”, gdy dziennikarz pisze artykuł o biciu żony lub popełnianiu oszustwa w korporacji? pyta Thierer) śmierdzi słomianymi ludźmi. Z pewnością można znaleźć lepszy sposób na zarządzanie ogromną i zagmatwaną masą danych pisanych przez nas io nas online.

Może nie musimy całkowicie rezygnować z pióra na rzecz ołówka — ale przynajmniej w niektórych przypadkach powinniśmy mieć możliwość wyboru narzędzia, którym piszemy.



ukryć