211service.com
Czy ludzie porzucą gotówkę na kryptowalutę? Japonia wkrótce się dowie
Franziska Barczyk
Obywatele Japonii mają kosztowny zwyczaj: płacić za rzeczy gotówką.
Większość płatności w trzeciej co do wielkości gospodarce świata obejmuje papierowe rachunki i metalowe monety. To odróżnia Japonię od Chin i Korei Południowej, gdzie dominują różne bezgotówkowe systemy płatności elektronicznych, a także od Zachodu, gdzie karty kredytowe i debetowe są znacznie bardziej popularne.
Oznacza to, że kraj ma również wiele bankomatów – prawdopodobnie ponad 200 000 – oraz kasy i floty pojazdów do przemieszczania pieniędzy. To wszystko daje szacunkowe 18 miliardów dolarów rocznie kosztów, w większości ponoszonych przez branżę finansową.
W przyszłym roku setki tysięcy zagranicznych gości – w większości z krajów, w których karty kredytowe i płatności cyfrowe są drugą naturą – przybędą do Tokio na igrzyska olimpijskie. Oczekuje się, że podczas imprezy wydadzą miliardy dolarów, a japoński system finansowy po prostu nie jest do tego przystosowany. Na stole mogły zostać setki milionów.
Premier Shinzo Abe mówi, że chce 40% płatności będzie bezgotówkowe do 2025 r. . W sierpniu rząd ogłosił plany wprowadzenia ulg podatkowych i dotacji dla firm, które wejdą na pokład. I chociaż wszystko, od płatności kartą kredytową po transakcje z wykorzystaniem kodów QR, mogłoby się kwalifikować, niektórzy z największych graczy finansowych w kraju uważają, że sposób na odzwyczajenie Japonii od gotówki leży w technologii obsługującej Bitcoin.
Mitsubishi UFJ Financial Group (MUFG), największy bank w kraju i piąty co do wielkości na świecie pod względem sumy aktywów, połączył siły z amerykańską firmą internetową Akamai, aby zbudować sieć płatności konsumenckich opartą na blockchain na czas przed igrzyskami olimpijskimi. Jeśli to zrobią, może to być jak dotąd najszybsza i najpotężniejsza sieć płatności konsumenckich. Twierdzą, że w testach był w stanie obsłużyć ponad milion transakcji na sekundę, przy czym każda transakcja została potwierdzona w ciągu dwóch sekund lub mniej, i twierdzą, że ostatecznie może osiągnąć 10 milionów transakcji na sekundę. (Dla porównania sieć kart kredytowych Visa obsługuje kilka tysięcy transakcji na sekundę. Bitcoin osiąga około siedmiu transakcji na sekundę, a potwierdzenie każdej transakcji może zająć nawet godzinę.) System jest zaprojektowany do obsługi wszelkiego rodzaju płatności, od automatycznych opłat za autostrady, przez przeciąganie kartą płatniczą, po zakupy w aplikacji.
MUFG, który przetestował również własny krypto-token , nie jest sam. Mizuho Financial Group, duża spółka holdingowa, od kilku lat eksperymentuje z technologią blockchain w ramach projektu o nazwie J-Coin i planuje wydać własną walutę cyfrową do płatności detalicznych w marcu. SBI Holdings, duża firma świadcząca usługi finansowe, twierdzi, że buduje własny token, również do płatności detalicznych, zwany S Coin.
Wszystkie te firmy stawiają na zakład, że społeczeństwo Japonii jest gotowe do rozpoczęcia korzystania z cyfrowej gotówki. Jest stosunkowo zaawansowany technologicznie, handel kryptowalutami jest wyjątkowo popularny w tym kraju od lat, a japońscy regulatorzy finansowi są bardziej zaznajomieni z technologią blockchain niż jakakolwiek inna na świecie. Z powodu presji rządu, aby przejść bezgotówkowo i niewielkiej konkurencji ze strony kart kredytowych i innych form e-płatności, Japonia może przeskoczyć technologię leżącą u podstaw dzisiejszych sieci płatności elektronicznych i przejść od razu do blockchainów.
Jeśli eksperyment się powiedzie, gospodarka kraju może ulec przebudowie. Wszystko, od ogromnych transakcji między bankami po małe zakupy detaliczne, można było przeprowadzić z niewielkim opóźnieniem i za ułamek obecnych kosztów; nawet dzisiejsze karty kredytowe byłyby powolne i drogie w porównaniu.
W ten sposób Japonia stanie się największym na świecie poligonem doświadczalnym dla dziesięcioletniego pomysłu, że kryptograficzna księga rachunkowa i sieć komputerów mogą być wykorzystywane do tworzenia elektronicznej formy gotówki. Może nawet odzyskać pozycję światowego lidera zarówno w dziedzinie finansów, jak i technologii – status, którym nie cieszył się od dziesięcioleci.
Opowieść o tym, jak doszło do tego momentu, zaczyna się jednak od katastrofy.

Franziska Barczyk
Dziedzictwo Góry Gox
Dawno, dawno temu w czasach kryptowalut – to znaczy między 2010 a początkiem 2014 roku – tokijska góra Gox była ten globalna platforma internetowa do kupowania i handlu Bitcoinami. W 2013 roku stanowił 70% wszystkich transakcji Bitcoin. Kiedy więc hakerzy uciekli z giełdy z Bitcoinem o wartości 450 milionów dolarów, powodując jej upadek, fale wstrząsu były odczuwalne na całym świecie.
Katastrofa była szczególnie traumatyczna dla Japonii, wspomina Aya Miyaguchi, która w tym czasie pracowała dla Kraken, amerykańskiej giełdy, która była jednym z niewielu konkurentów dla Mount Gox. Mówi, że w większości ludzie nie wiedzieli nic o Bitcoinie. Kiedy rozeszła się wiadomość o upadku, wielu w kraju wpadło w panikę, mówi, a japońskie media skontrolowały kryptowaluty.
Martwiło to Miyaguchi, pochodzącego z Japonii, który przeprowadził się do Stanów Zjednoczonych 10 lat temu, a teraz kieruje Fundacją Ethereum. Pomyślałam, że cały ekosystem może być zagrożony bez odpowiedniej informacji i edukacji – mówi. Czuła obowiązek pomocy w edukacji regulatorów, inwestorów i opinii publicznej na temat kryptowalut i blockchainów.
Zaledwie miesiąc po krachu na Górze Gox, Miyaguchi spotkał się z Mineyuki Fukudą, wpływowym prawodawcą w japońskiej partii rządzącej, któremu powierzono zadanie wymyślenia sposobu uregulowania technologii. Uderzył ją jego dalekowzroczność. Postrzegał tę technologię jako potencjalną przewagę konkurencyjną Japonii, mówi Miyaguchi. Rozmawialiśmy nawet o tym, jak możemy wykorzystać krypto na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio 2020.
Fukuda nie działał w próżni. Pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku japoński przemysł technologiczny, niegdyś obiekt zazdrości świata, stracił duże części udziału w globalnym rynku na rzecz firm zagranicznych, zwłaszcza w Korei Południowej i Chinach. Rząd szukał nowych branż, w których kraj mógłby konkurować. Zdaniem Thomasa Glucksmanna, byłego pracownika Mt. Gox, który obecnie prowadzi azjatyckie partnerstwa korporacyjne dla Diginex, firmy konsultingowej z Hongkongu, skupiającej się na technologii blockchain, decydenci byli szczególnie zaniepokojeni tym, jak Japonia została w tyle za Chinami.
Fukuda postanowił nie uderzać w branżę kryptowalut po upadku góry Gox, ale ją pielęgnować. Zamiast natychmiast tworzyć nowe zasady dla technologii blockchain, rząd powołał organizację samoregulacyjną kierowaną przez branżę. Ostatecznie Japonia wprowadziła pierwszy na świecie (i wciąż jedyny) system licencjonowania giełd kryptowalut, który wszedł w życie w kwietniu 2017 roku.
Władze były mniej wyrozumiałe po tym, jak w styczniu 2018 r. hakerzy zrabowali pół miliarda dolarów z Coincheck, nielicencjonowanej giełdy działającej na zasadzie zwolnienia. Japońska Agencja Usług Finansowych (FSA) wszczęła dochodzenia w sprawie krajowych giełd kryptowalut i nakazała kilku z nich naprawienie tandetnych praktyk bezpieczeństwa. Organy regulacyjne zaostrzyły licencjonowanie, spowalniając wydawanie nowych zezwoleń; Coincheck, teraz pod nowym kierownictwem, w końcu uzyskał licencję dopiero w tym miesiącu.
Regulacja kryptowaluty bez utrudniania innowacji to wyzwanie dla wielu rządów. Ale wydaje się, że Japonia utrzymuje całkiem niezłą równowagę. Po incydencie z Coincheck FSA bardzo dokładnie przestudiowała kryptowaluty i cyberbezpieczeństwo i uzyskała lepsze informacje niż większość konsultantów w branży, mówi Oki Matsumoto, prezes i dyrektor zarządzający Monex, nowy właściciel Coincheck. Podobnie jak w przypadku fiaska na Górze Gox, rząd zmienił włamanie na Coincheck w moment, w którym można się nauczyć.

Franziska Barczyk
Wymyślanie kryptowalut
Jest jeszcze co najmniej jeden powód, by sądzić, że gotówka oparta na blockchain może odnieść sukces w Japonii: tamtejsi inwestorzy detaliczni już kochają kryptowaluty.
Przywiązanie najwyraźniej wynika z ich zamiłowania do handlu obcymi walutami. Japońscy handlowcy stanowią ponad połowę wszystkich globalnych transakcji marżowych na rynku walutowym. Ostatnio rozszerzyli działalność na handel kryptowalutami, korzystając z tętniącej życiem (i teraz regulowanej) japońskiej sceny giełdowej. Trudno określić dokładną wielkość japońskiego rynku kryptowalut, ale od czasu, gdy Chiny ograniczyły handel w 2017 r., stał się on największym rynkiem w Azji. Deutsche Bank powiedzieć Japońscy inwestorzy detaliczni byli głównym powodem, dla którego cena Bitcoina wzrosła do prawie 20 000 USD pod koniec 2017 roku.
Oczywiście handel kryptowalutami jest popularny w wielu krajach, ale nigdzie nie jest używany zbyt często w płatnościach detalicznych. Dlaczego Japonia miałaby być inna? Jego sektor detaliczny jest zdecydowanie low-tech: większość sklepów nie akceptuje nawet kart kredytowych lub debetowych. Aby robić zakupy online, ludzie często drukują kod kreskowy w domu i zabierają go do sklepu spożywczego, gdzie płacą gotówką.
Z drugiej strony nie są całkowicie przeciwni płatnościom elektronicznym. Popularne są usługi kart przedpłaconych, takie jak Suica, które są sprzedawane przez największe krajowe firmy kolejowe. Sklepy spożywcze i ogólnospożywcze również akceptują karty Suica. Andy Champagne, dyrektor ds. technologii w Akamai, jest przekonany, że kawałki są gotowe, aby Japonia zakończyła romans z gotówką. To niezwykle techniczne społeczeństwo i społeczeństwo, które jest bardzo zainteresowane transakcjami cyfrowymi, mówi. Biorąc pod uwagę nacisk rządu, aby szybko przejść na bezgotówkowy, jest to wyjątkowa okazja w wyjątkowym czasie.
Ale nawet jeśli tak jest, to dlaczego blockchainy? Dzisiejsze kryptowaluty są zwykle niestabilne, chyba że są wspierane przez walutę fiducjarną na koncie bankowym. Są trudne w użyciu i chronią przed hakerami, a transakcji blockchain, które okazują się fałszywe, nie można cofnąć. Usługi stron trzecich, takie jak giełdy, mogą mieć duże problemy z bezpieczeństwem, jak pokazały hacki na Mt.Gox i Coincheck. A najpopularniejsze blockchainy są powolne i wymagają ogromnej mocy obliczeniowej, aby zabezpieczyć księgę, co daje im ogromny ślad węglowy.
Systemy budowane przez japońskie banki mogą to zmienić. Blockchain MUFG będzie działał na serwerach Akamai. Firma posiada umiejętności w tworzeniu zastrzeżonych algorytmów do dostarczania treści internetowych użytkownikom na całym świecie, co jest jej podstawową działalnością. Ta wiedza fachowa łatwo przekłada się na prowadzenie sieci, która jest bardziej energooszczędna, szybsza i tańsza w obsłudze niż publiczny blockchain, mówi Champagne. MUFG wierzy, że nawet płatności zbyt małe, aby miały sens w tradycyjnych sieciach kart kredytowych, będą możliwe do zrealizowania.
Czy ludzie w Japonii naprawdę porzucą pieniądze na blockchainy? Yoriko Beal, współzałożycielka HashHub , przestrzeń coworkingowa dla startupów blockchain w Tokio, jest sceptyczna. Popularność kart Suica pokazuje, że nie jest to poza sferą możliwości. Uważa jednak, że chodzi o użyteczność, a nie o podstawową technologię. Karty Suica są bardzo przydatne, więc ludzie je przyjęli, mówi: „Jeśli MUFG i Akamai są tak pewni, że korzystanie z blockchain może znacznie obniżyć koszty w porównaniu na przykład z kartami metra, może się to zdarzyć.