Czy nowe domeny najwyższego poziomu zakończą poszukiwanie rent wśród spekulantów nazw domen?

Tysiące ludzi na całym świecie spędziło ostatnie 15 lat zarabianie milionów dzięki skalpowaniu domen internetowych że ludzie, którzy mogliby z nich korzystać zgodnie z prawem, mogliby w przeciwnym razie zarejestrować się za mniej niż 10 USD u swojego ulubionego rejestratora domen. Teraz ICANN, organ zarządzający Internetem, zamierza: pozwolić każdemu stworzyć nową domenę najwyższego poziomu , potencjalnie zwiększając ilość dostępnych dla nas wszystkich internetowych nieruchomości.





Istniejące domeny najwyższego poziomu – .com, .org itd. – stały się zatłoczone. To tak, jakby wynalazcy Internetu nigdy nie wyobrażali sobie, że metropolia reprezentowana przez .com może się kiedykolwiek zapełnić. Ale tak się stało – i, w większości, z niektórymi raczej niestosownymi postaciami.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego Twoja ulubiona usługa internetowa została nazwana przez maluch z przeziębieniem lub polityk lubiący wypluwać ludowa sałatka słowna ? Oprócz zwiększonej zdolności do znakowania dziwnych nazw, jest to głównie spowodowane faktem, że wszystkie dobre domeny – te złożone ze słów, które możesz znaleźć w słowniku – zostały już kupione przez osoby, które nie planują robić z nimi nic poza wypełniając je reklamami.

Oto zupełnie losowy przykład: można by pomyśleć, że wpisanie wkładek w pasku adresu przeglądarki przeniesie Cię do witryny, która może pomóc Ci je znaleźć, ale zamiast tego lądujesz na strona z mnóstwem linków . A jednak każdego dnia miliony ludzi właśnie to robią – zamiast wchodzić do wyszukiwarki, wpisują coś w ten pasek, pozwalając właścicielom domen skierować je z zyskiem do reklamodawców, którzy kupili te linki.



Być może gorsze niż skutki tego słownikowego przysiadu dla użytkownika są jego konsekwencje dla wydawców i firm. Jeśli posiadasz już istniejący znak towarowy, możesz zmusić kogoś do oddania Ci odpowiadającej mu domeny. Ale co, jeśli dopiero zaczynasz działalność gospodarczą? Przygotuj się do negocjacji z dostawcami domen, którzy obciążą Cię atrakcyjną ceną za dowolną witrynę, której szukasz. A myślałeś, że Internet miał być siłą demokratyzującą.

Gdy ICANN uwolni zalewy nowych domen najwyższego poziomu, pozwalając każdemu, kto ma 200 000 USD, stać się dostawcą wszystkiego, od .Echo do .gucci , najważniejsze pytanie brzmi: czy Google i inne wyszukiwarki będą patrzeć na nie z taką samą przychylnością, jak .com na świecie? Czy użytkownicy? Jeśli nie, to dążenie ICANN do zwiększenia efektywnego rozmiaru nieruchomości internetowych zakończy się fiaskiem.

Ale jeśli to zadziała, może to mieć zbawienny efekt polegający na zmniejszeniu roli strażnika, jaką obecnie odgrywają osoby prywatne, które są właścicielami dużej liczby domen. Wykorzystując sztuczny niedobór, ci pobieracze opłat pobierali ogromne sumy od legalnych firm i wydawców, którzy po prostu chcą zawiesić gonty w sieci.



ukryć