Dane mnie zmusiły do ​​tego

Czy zamieniłbyś swoje dane osobowe na rzut oka w przyszłość? Zrobił to Andreas Weigend.





Były główny naukowiec Amazon.com, obecnie kierujący Laboratorium Danych Społecznych Uniwersytetu Stanforda, opowiedział mi historię o przebudzeniu się o świcie, aby złapać lot z Szanghaju. Wtedy aplikacja, z której zaczął korzystać, Google Now, poinformowała go, że jego lot jest opóźniony.

Oprogramowanie przeszukuje Gmaila i kalendarz danej osoby, a także bazy danych, takie jak mapy i rozkłady lotów. Wykrył usterkę w jego planach podróży i wysłał ostrzeżenie, że nie powinien się spieszyć. Kiedy Weigend w końcu wszedł na pokład, wszyscy pozostali w samolocie czekali godzinami na przybycie części zamiennej.

Dla Weigend, szybko mówiącego konsultanta i wykładowcy zachowań konsumenckich, takie epizody pokazują siłę społeczeństwa opartego na 10 razy większej ilości danych. Jeśli miniony wiek był naznaczony zdolnością obserwowania interakcji materii fizycznej — pomyśl o technologiach takich jak promieniowanie rentgenowskie i radar — to ten wiek, jak mówi, będzie definiowany przez zdolność obserwowania ludzi na podstawie udostępnianych przez nich danych.



Tak zwane systemy antycypacyjne, takie jak Google Now, stanowią jeden z przykładów tego, co może wyniknąć. Już teraz obserwujemy przemiany, jakie powoduje big data w reklamie i innych sytuacjach, w których można mierzyć aktywność milionów ludzi jednocześnie . Teraz nauka o danych zastanawia się, w jaki sposób może pomóc osobom. Terminowe aktualizacje dotyczące lotu United Airways mogą być jedną z aplikacji poskramiających. Zamiast myśleć o modelach statystycznych, które podpowiadają, jaką pracę podjąć, lub ostrzegają, zanim poczujesz się chory, że możesz mieć grypę.

Ten trend napędza rosnąca ilość danych osobowych dostępnych dla komputerów. Ilość danych cyfrowych tworzonych na całym świecie podwaja się co dwa lata, a większość z nich jest generowana przez konsumentów w postaci pobieranych filmów, połączeń VOIP, wiadomości e-mail, odczytów lokalizacji telefonów komórkowych itd. doradztwo IDC. Jednak tylko około 0,5 procent tych danych jest kiedykolwiek analizowanych.

Jest o wiele więcej danych, które można sobie pozwolić na dopasowanie ich do danej osoby, mówi Patrick Wolfe, statystyk, który bada sieci społecznościowe w University College w Londynie. Statystycznie siła pochodzi z łączenia ludzi, ale wisienką na torcie jest indywidualizacja wyników.



Dla rafinerii danych z Doliny Krzemowej, takich jak Google, Facebook i LinkedIn, połączenie big data i danych osobowych było od jakiegoś czasu celem. Tworzy narzędzia, z których mogą korzystać reklamodawcy, a także produkty, które są szczególnie lepkie. W końcu, co jest bardziej interesującego niż ty? Facebook sugeruje, kim mogą być Twoi znajomi. Google Now staje się tym lepszy, im więcej danych mu podasz.

Ujawnienie większej ilości danych osobowych wydaje się nieuniknione. W związku z ogromnym wzrostem sprzedaży smartfonów wyposażonych w akcelerometry, aparaty i GPS, ludzie stali się oprzyrządowani do zbierania i przesyłania danych osobowych, mówi Weigend. A to może być dopiero początek. Już marginalna społeczność technofilów, znana jako ruch kwantyfikowanego siebie, wyposaża swoje ciała w czujniki, krokomierze, a nawet wszczepiane monitory glukozy. Jeden, który przedstawimy w tym miesiącu Przegląd technologii MIT Business Report to Stephen Wolfram, twórca wyszukiwarki Wolfram Alpha. Wolfram od lat angażuje się w ogromny projekt polegający na samośledzeniu, katalogowaniu e-maili, naciśnięć klawiszy, a nawet ruchów fizycznych. Wolfram interesuje się aplikacjami predykcyjnymi, ale także spostrzeżeniami, jakie duże zbiory danych mogą mieć na osobiste zachowanie, co nazywa analizą osobistą. Ideą Wolframa jest to, że tak jak jego wyszukiwarka stara się uporządkować wszystkie fakty dotyczące świata, tak samo w analizie osobistej należy próbować gromadzić wiedzę o życiu danej osoby.

Wstrzymanie, mówi Wolfram, polega na tym, że niektóre z najbardziej przydatnych danych nie są przechwytywane, przynajmniej w sposób, który jest łatwo dostępny. Część problemu ma charakter techniczny, brak integracji. Jednak wiele danych jest gromadzonych przez prywatne firmy, takie jak Facebook, Apple i Fitbit, producent popularnego krokomierza. Teraz, gdy wartość danych osobowych staje się coraz bardziej widoczna, szykują się walki. Ustawodawcy z Kalifornii w tym roku wprowadzili Dobrze wiedzieć ustawa, która wymagałaby od firm ujawniania osobom fizycznym przechowywanych przez nich danych osobowych — innymi słowy, cyfrowej kopii każdego śladu lokalizacji i zobaczenia ich adresu IP.



Ustawa jest częścią ruchu społecznego, który domaga się prywatności i odpowiedzialności, ale także innego układu ekonomicznego między osobami dostarczającymi dane a tymi, którzy je stosują. Ludzie chcą więcej bezpośrednich korzyści płynących z dużych zbiorów danych, a w tym miesiącu Przegląd technologii MIT Raport biznesowy śledzi technologię, aplikacje i pomysły biznesowe, na które reaguje branża.

ukryć