211service.com
Dlaczego nigdy nie może być konkurentem Google Books
Oto jeszcze jeden sposób, w jaki Google jest nowym Microsoftem: Departament Sprawiedliwości USA uważa, że Google jest monopolistą, przynajmniej jeśli chodzi o książki Google . Dlatego Departament Sprawiedliwości publicznie wyraża niezadowolenie z poprawionej ugody między Google a wydawcami, która według niego nigdy nie pozwoli konkurentowi Google Books.

DC Jim Barter
Aby zrozumieć, dlaczego jest to tak ważne, musisz docenić ambicję Google Books: nie tylko ostatecznie zaoferują one przeszukiwalny indeks każdej kiedykolwiek wydrukowanej książki, ale także zaoferują sprzedaż wielu z tych książek, z podziałem przychodów między Google i wydawców. Innymi słowy, w miarę rozpowszechniania się e-booków Google Books jest potencjalnym gigantem sprzedaży e-booków.
W ostatni artykuł w Stanford Technology Law Review , prawnik i ekonomista Eric M. Fraser fragmenty ze 140-stronicowej ugody – która jest wciąż poddawana ocenie przez Departament Sprawiedliwości i nie została jeszcze zatwierdzona – szereg klejnotów. Oto podsumowanie:
- Ugoda pozwala Google sprzedawać kopie dzieł, których nie może sprzedać żadna inna organizacja w USA: tak zwanych dzieł osieroconych, w przypadku których nie można zlokalizować pierwotnego właściciela praw autorskich, ponieważ na przykład zbankrutował, źle prowadzi ewidencję lub fuzje. Może to ostatecznie stanowić większość Książek Google. Jak ujął to Fraser, Żadna inna firma nigdy nie była w stanie legalnie kopiować dzieł osieroconych.
– Ugoda pozwala Google robić rzeczy, których nikt inny nie może racjonalnie oczekiwać, że kiedykolwiek będzie w stanie. Dzieje się tak, ponieważ jedyny sposób, w jaki jakikolwiek inny potencjalny konkurent Google Books mógłby osiągnąć porozumienie, jakie ma z wydawcami – porozumienie grupowe, które daje Google domyślne prawa do wszystkich książek kiedykolwiek opublikowanych w USA, chyba że właściciel ich praw autorskich skontaktuje się z Google w celu rezygnacji – byłoby, gdyby ten konkurent zrobił to, co zrobił Google: nielegalnie zeskanował książki, a potem miał nadzieję na dobry wynik, gdy wszyscy wydawcy w tym kraju spostrzegliby pozew zbiorowy. - Oznacza to, że zgodnie z obecną ugodą nie ma uzasadnionych oczekiwań, że pojawi się lub kiedykolwiek pojawi się konkurent Google Books . Ponieważ Google będzie mógł ustalać ceny mniej więcej w zmowie z wydawcami, nie da Google żadnej skutecznej konkurencji w tej dziedzinie. Google będzie de facto monopolistą. Fraser powiedział w e-mailu, że strony faktycznego pozwu – z jednej strony Google, a z drugiej autorzy/wydawcy – czerpią korzyści z ugody, ponieważ umożliwia ona zmowę cenową.
- Jak napisano, obecne porozumienie pozwala Google ustalać ceny książek, które docelowo będą antykonkurencyjne. Fraser: Kiedy Google ustala ceny, rozwiąże równania zysku dla wszystkich posiadaczy praw jednocześnie, co doprowadzi do wyższych cen, niż gdyby konkurenci rozwiązywali równania niezależnie i nie mogli dostosować cen produktów swoich konkurentów. W rzeczywistości skoncentrowanie siły cenowej w jednej organizacji doprowadziłoby w rzeczywistości do takich samych cen, jak zakazany kartel .
- Oto coś, czego Fraser nie poruszył, ale uważam, że jest to szczególnie niepokojące: w miarę jak znika coraz więcej bibliotek, a fizyczne kopie dzieł osieroconych stają się coraz trudniejsze do zdobycia, monopolistyczne posiadanie tych dzieł przez Google będzie się tylko wzmacniać. Za dwadzieścia lat, kiedy e-czytniki będą tanie i wszyscy uważamy książki cyfrowe za rzecz oczywistą, jeśli znajdziesz książkę w Google Books, kto może powiedzieć, że będziesz w stanie znaleźć jej fizyczną kopię?
Fraser kończy swój artykuł, zauważając, że nikt jeszcze nie wymyślił dobrego rozwiązania problemów związanych z ugodą Google Books. Ale to jest właśnie problem: kaprysy amerykańskiego prawa patentowego i prawa autorskiego oznaczają, że istnieją ugody, najwyraźniej powszechne w świecie farmaceutyków, które zasadniczo tworzą lub wspierają monopole, które byłyby niemożliwe bez tych ugody. W rezultacie ugoda Google Books ma wpływ nie tylko na przyszłość książek, ale także na przyszłość ścigania monopoli w USA.
Trudno też powiedzieć, że Książki Google, nawet jeśli mają monopol, nie są same w sobie dobrem publicznym. Pierwotnym zamiarem projektu indeksowania było przecież przeniesienie całej wiedzy ukrytej w książkach do Internetu, gdzie można ją przeszukiwać i integrować z wielkim umysłem-ula, poza którym informacje są coraz bardziej nieistotne i niedostępne. Nie jest jasne, czy ostatecznie będzie to dobre dla czytelników – i nie tylko dla wydawców i rejestru, który Google utworzy, aby zbierać dla nich przychody.
Śledź Mims na Twitterze lub skontaktuj się z nim przez e-mail .