Dlaczego potrzebujemy tego gigantycznego tabletu

Pierwszą rzeczą, jaką wszyscy zauważają w związku z nadchodzącym tabletem/czytnikiem e-booków, nazywa się Kno jest to, że jest ogromny. Każdy z dwóch 14,1 ekranów jest nieco większy niż zwykła kartka papieru A4. Rzecz waży pięć i pół funta. Obchodzenie się z nim jest jak otwieranie Macbooka Pro 15 (który ma zawias, który pozwala mu otworzyć się całkowicie płasko na stole) na boki. To nie jest rodzaj rzeczy, które będziesz przeglądać w metrze – a tym bardziej na kanapie.





Ale nie o to chodzi – mówi Osman Rashid, współzałożyciel firmy Kno.

Zamiast budować ogólne urządzenia konsumenckie i wciskać je nauczycielom w gardło, przyjrzeliśmy się uważnie i ustaliliśmy, czego potrzebuje uczeń, mówi Osman.

Według badań Kno uczeń potrzebuje czegoś, co wiernie odwzorowuje pełnowymiarowy podręcznik, bez kompromisów. Natomiast próba wciśnięcia podręcznika na mniejszy ekran jest głównym powodem, dla którego poprzednie próby zastąpienia podręczników czytnikami e-booków, takimi jak Kindle DX były skrajne niepowodzenia .



Oczywiście nie zaszkodzi, że wierne odtworzenie istniejącego formatu podręcznika oznacza, że ​​wydawcy mogą bezboleśnie przenosić swoje treści do Kno: wydawcy po prostu przekazują Kno istniejące pliki PDF, których używają do druku, mówi Rashid.

Najważniejsze jest to, że wydawcy nie muszą zmieniać treści, aby z nami współpracować – mówi Rashid. Kno ma już umowy z czterema czołowymi wydawcami szkolnictwa wyższego i dodaje, że jest ich więcej.

Wspierani przez założycieli takich jak Marc Andreesen i Kno, którzy są weteranami innych odnoszących sukcesy startupów , firma z pewnością wydaje się podejmować właściwe kroki.



Ale nic z tego nie ma znaczenia, jeśli uczniowie nie przejdą na platformę. Tak więc, począwszy od tej jesieni, 100 studentów z trzech nienazwanych uczelni rozpocznie testowanie urządzenia przed możliwą przedświąteczną premierą pierwszej generacji Kno.

Wiele pytań wymaga (publicznej) odpowiedzi: czy uczniowie mogą uczyć się równie efektywnie i uczyć się równie intensywnie, korzystając z podświetlanego ekranu, który ma zasadniczo taką samą rozdzielczość jak przeciętny laptop? Niewielkie badanie (24 osoby) sugeruje, że np. ludzie czytają wolniej na iPadach i Kindles .

Drugie pytanie dotyczy tego, czy sprzęt Kno spełni wszystko, do czego urządzenie aspiruje – o ile mi wiadomo, nikt jeszcze nie próbował uruchomić tyle terytorium ekranu z procesora przeznaczonego dla urządzeń mobilnych, NVIDIA Tegra 2 . Chociaż był to zaledwie prototyp, jedno z niewielu praktycznych pokazów urządzeń pokazał, że reaguje ospale , zabójca użyteczności w tabletach dotykowych.



Tymczasem lawina innych tabletów zaraz rozbiją się nad głowami konsumentów, testując podstawowe założenie Kno: zbyt małe ekrany po prostu nie wystarczą na poważny biznes, jakim jest nauka z podręczników.

Ale oto zakład: jeśli twórcy Kno będą w stanie wyprodukować responsywne, niedrogie urządzenie, które zawiera dobrą ofertę z wydawcami, co prowadzi do rozsądnej ceny podręczników, odniosą sukces. I to nie tylko na rynku edukacyjnym.

Miałem spotkanie z dyrektorem generalnym firmy z Doliny Krzemowej i powiedział, że naprawdę chcę używać Kno – a on jest dyrektorem, mówi Rashid. CEO chciał urządzenia, na którym mógłby przeglądać pliki PDF, opisywać je (Kno obsługuje rysik oraz interfejs dotykowy) i udostępniać je innym w firmie.



Co podkreśla fakt, że żaden tablet ani e-czytnik nie może obecnie robić dokładnie tego, co wszyscy uważamy za tak naturalne na papierze: oglądania na pełnym ekranie bez przewijania, z nieograniczonym miejscem na edycję, robienie notatek, wyróżnianie itp.

Ludzie poza szkołą wciąż muszą się uczyć i studiować, zauważa Rashid. Nie wspominając o przeglądaniu plików PDF, wypełnianiu formularzy, przeglądaniu rzeczy w ich oryginalnym rozmiarze itp.

Jeśli Kno się nie powiedzie, coś takiego się uda – bo świat nie potrzebuje kolejnego e-czytnika, ale prawdziwy e-book .

Śledź Mims na Twitterze lub skontaktuj się z nim przez e-mail .

ukryć