211service.com
Dlaczego Tesla jest warta więcej niż GM
Gospodarka cyfrowa zmieniła sposób, w jaki się ze sobą komunikujemy; sposób, w jaki konsumujemy informacje, produkty i usługi; sposób, w jaki się bawimy. To zrewolucjonizowało branże pozornie niecyfrowe — pomyśl, na przykład, jak różne usługi finansowe są dzisiaj w porównaniu z tym, czym były dwie dekady temu — i inwestorzy oczekują, że wkrótce zmieni on inne, dlatego Tesla Motors jest warta więcej niż General Motors, pomimo maleńki ułamek tylu samochodów, ile produkuje GM i zarabia maleńki ułamek przychodów.
Zjawisko to wyjaśnia, dlaczego tak zwana Wielka Piątka gospodarki cyfrowej — Apple, Alphabet, Microsoft, Amazon i Facebook — była w różnych momentach w ciągu ostatniego roku piątą najcenniejszymi firmami na świecie.
Ta historia była częścią naszego wydania z lipca 2017 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Można więc powiedzieć, że gospodarka cyfrowa spełniła oczekiwania, jakie ludzie mieli w stosunku do niej 20 lat temu, na początku istnienia sieci. Jednak pod innymi ważnymi względami jego konsekwencje były mniejsze, niż mogłoby się wydawać. Według historycznych standardów wzrost PKB w USA był rozczarowująco powolny od czasu pojawienia się Internetu. Wzrost wydajności, co do którego wielu zakładało, że zostanie pobudzony przez wpływ technologii cyfrowych, był przez większość tego stulecia ponury. W szczytowym okresie boomu internetowego pod koniec lat 90. wzrost produktywności przyspieszył po raz pierwszy od lat 70. i przez chwilę wydawało się, że innowacje technologiczne rozwiązały główny problem amerykańskiej gospodarki. Jednak boom produktywności zakończył się na początku XXI wieku i nigdy się nie powtórzył. Niektórzy obserwatorzy początkowo podejrzewali błędne pomiary, argumentując, że PKB nie odzwierciedla prawdziwej wartości wielu darmowych dóbr oferowanych przez gospodarkę cyfrową. Nie ma jednak wątpliwości, że rewolucja produktywności, którą mieliśmy nadzieję zapoczątkować cyfryzacja, jeszcze się nie zmaterializowała.
Gospodarka cyfrowa również nie zmieniła rynku pracy tak bardzo, jak można by się spodziewać. Dla pewności mamy teraz zupełnie nowe kategorie pracowników: floty kierowców Ubera i TaskRabbiters, którzy nawiedzają sklepy Whole Foods w dużych miastach. Ale Amerykanie nie zmieniają pracy bardziej niż kiedyś – w rzeczywistości pod pewnymi względami zmieniają pracę mniej niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich dwóch dekad. Cyfryzacja wyeliminowała również szeregi pracowników — nie tylko dzięki automatyzacji, ale także dzięki takim rzeczom, jak zakupy online, które pozbawiły pracy setki tysięcy pracowników handlu detalicznego. Co ważniejsze, gospodarka cyfrowa nie była źródłem ogromnej liczby dobrych, dobrze płatnych miejsc pracy. W rzeczywistości wzrost i konsolidacja gospodarki cyfrowej zbiegły się w czasie z niezwykle słabym rynkiem pracy. Płace amerykańskich pracowników dopiero niedawno zaczęły rosnąć w tempie szybszym niż inflacja, ale przez większość tego stulecia były bliskie stagnacji. (To samo dotyczy większości krajów rozwiniętych.) To nie wina cyfryzacji. Jednak cyfryzacja nie była motorem tworzenia miejsc pracy i wzrostu gospodarczego, na co wielu liczyło. Technologie informacyjne i komunikacyjne — do których należą firmy zajmujące się oprogramowaniem i informatyką oraz firmy internetowe, a także rozrywka i wydawnictwa — odnotowały wzrost ich udziału w PKB zaledwie o 1 procent od 2000 roku. I chociaż jest to prawie na pewno niedopowiedzenie — i nie uwzględnia wpływu cyfryzacja w innych branżach — liczba jest uderzająca. Podobnie jest z faktem, że tylko niewielki procent pracowników sektora prywatnego pracuje w firmach, które można nazwać cyfrowymi.
Jednak najbardziej zaskakującą – i potencjalnie niepokojącą – rzeczą w dzisiejszej gospodarce cyfrowej jest to, jak bardzo stała się ona niezwykle stabilna. Hasłem przewodnim, które zawsze kojarzyło się z cyfryzacją, była destrukcja. Zakładano, że Internet i inne technologie cyfrowe przyspieszą presję konkurencyjną i utrudnią operatorom zasiedziałym utrzymanie władzy. Jeśli stary porządek przemysłowy charakteryzował się firmami, które przez dziesięciolecia pozostawały na szczycie, to gospodarka cyfrowa, z jej rzekomo niskimi barierami wejścia i niskimi kosztami zmiany, miała charakteryzować się stałą rotacją na szczycie. Zamiast tego jest odwrotnie. Dzisiejsza gospodarka cyfrowa, przynajmniej po stronie konsumenckiej, jest zdominowana przez tych samych pięciu gigantów, którzy zdominowali ją przez co najmniej ostatnią dekadę i prawie wszyscy wydają się przewidywać, że zdominują ją w dającej się przewidzieć przyszłości (przynajmniej jeśli kapitalizacje rynkowe, które przewidują dla nich wszystkich jeszcze wiele lat ogromnych zysków). Gospodarka cyfrowa to gospodarka, w której platformy są największym źródłem wartości, a platformy Wielkiej Piątki są najbardziej lukratywnymi, jakie kiedykolwiek wynaleziono. W rezultacie tą gospodarką rządzi w efekcie oligopol. Wielka Piątka czasami konkuruje, a czasami współpracuje, ale ostatecznie każda z nich ma solidną kontrolę nad swoimi głównymi rynkami.
Oligopoly brzmi złowieszczo, ale ten nie został stworzony głównie przez jawnie antykonkurencyjne lub monopolistyczne zachowanie. Rynki cyfrowe to raczej to, co ekonomiści nazywają rynkami typu „zwycięzca bierze wszystko”, na których sukces ma tendencję do tworzenia niemal nie do pokonania korzyści. Zasada, która zdaje się rządzić dzisiejszą gospodarką cyfrową, została w rzeczywistości dobrze wyrażona w Ewangelii Mateusza 13:12: Kto ma, temu będzie dane więcej i będzie miał pod dostatkiem. Co jest świetne dla tych, którzy mają, i nie tak świetne dla wszystkich, którzy próbują z nimi konkurować.
Potęga liczb
Jak skończyliśmy z gospodarką cyfrową zdominowaną przez kilku dużych graczy? Najprostsze wyjaśnienie skupia się na tak zwanych efektach sieciowych, w których produkt lub usługa stają się tym bardziej wartościowe, im więcej osób z nich korzysta. W klasycznym przykładzie efektu sieciowego telefon jest bezwartościowy, jeśli ma go tylko jedna osoba, ponieważ nie ma do kogo zadzwonić. Jeśli dwie osoby mają telefony, mają teraz pewną wartość. A jeśli milion ludzi ma telefony, sieć telefoniczna nagle staje się niezwykle cenna.
Implikacja jest taka, że im więcej użytkowników ma sieć, tym łatwiej jest dodać więcej użytkowników. I w tym sensie bezpośrednie efekty sieciowe są ważne dla zrozumienia sukcesu firmy takiej jak Facebook. W tym momencie największą przewagą Facebooka nad potencjalnymi konkurentami jest po prostu to, że jest to tak ogromna sieć, że jeśli chcesz łączyć się z ludźmi, jest to logiczne miejsce, od którego należy zacząć. To samo dotyczy usług takich jak Instagram i chiński WeChat. Dla firm cyfrowych, takich jak Snap i Twitter, które walczą o zyskowność, bezpośrednie efekty sieciowe są prawie jedyną wartością, jaką mają w ogóle.
Wielka Piątka korzysta również z tego, co czasami nazywa się pośrednimi efektami sieciowymi, w tym z faktu, że sprzedawcy chcą być tam, gdzie są kupujący, i na odwrót. Ponieważ Google ma tak ogromną bazę użytkowników, firmy chcą się z nim reklamować. A to sprawia, że Google jest naturalnym miejscem do odwiedzenia, jeśli chcesz coś kupić. Podobnie, ponieważ Amazon ma tak dużą krytyczną masę klientów, jest to naturalne miejsce dla zewnętrznych sprzedawców. Kiedy Amazon podjął decyzję, aby zezwolić sprzedawcom zewnętrznym na swojej stronie, konkurować z własnymi towarami, dla wielu decyzja ta wydawała się wtedy szalona. Ale to umożliwiło firmie czerpanie korzyści z efektu sieci: posiadanie sprzedawców zewnętrznych sprawiło, że Amazon stał się bardziej atrakcyjny dla klientów, co z kolei sprawiło, że stał się bardziej atrakcyjny dla sprzedawców, tworząc dla firmy pozytywny cykl.
Poza efektami sieciowymi jest inny, powiązany sposób, w jaki sama skala Wielkiej Piątki pomaga im pozostać na szczycie: dzięki dostępowi do ogromnych ilości danych użytkownika. Te dane, które są znacznie bardziej szczegółowe i szczegółowe niż jakiekolwiek dane, do których firmy miały dostęp w przeszłości, pomagają tym firmom ulepszać ich produkty i usługi, co z kolei pomaga im dodawać więcej użytkowników, co daje im dostęp do większej ilości danych, i tak na. Ten efekt koła zamachowego danych nie przyciągał tak dużej uwagi jak efekty sieciowe we wczesnych dniach gospodarki cyfrowej, ale stało się jasne, że dane użytkowników są ogromną przewagą konkurencyjną dla potęg gospodarki cyfrowej i kluczowym powodem, dla którego trudno to sobie wyobrazić w najbliższym czasie zostaną obalone. Śledząc kliknięcia użytkowników, Google stale poprawia wyniki wyszukiwania i obsługę reklam. Amazon, Netflix i Apple wydobywają swoje dane, aby ulepszyć swoje algorytmy rekomendacji, dzięki czemu bardziej prawdopodobne jest, że zaoferują Ci rzeczy, które chcesz kupić lub obejrzeć. Ten proces nie jest automatyczny — musisz mieć wielu inteligentnych naukowców zajmujących się danymi i być gotowym do inwestowania zasobów, aby nieustannie ulepszać swój produkt. Ale jeśli to zrobisz, a robi to cała Wielka Piątka, nagrody mogą być ogromne – znacznie większe niż to, co pochodzi jedynie z tradycyjnego internetowego modelu biznesowego polegającego na pakowaniu danych i sprzedawaniu ich reklamodawcom.
Zdolność do gromadzenia ogromnych ilości danych i ich efektywnej analizy jest również przynajmniej jednym z powodów, dla których inwestorzy uważają, że Tesla jest cenniejsza niż General Motors. Po tym, jak tradycyjna firma samochodowa sprzedaje samochód klientowi, jego relacje z tym klientem są zazwyczaj ograniczone (z wyjątkiem konserwacji i serwisowania). Z kolei Tesla zbiera terabajty danych dotyczących jazdy — w tym w niektórych przypadkach dane wideo — od swoich klientów. Dane te są następnie wykorzystywane do ulepszania właściwości samojezdnych samochodów. Według Adama Jonasa, analityka w Morgan Stanley, samochody Tesli pokonują teraz pięć milionów mil dziennie. Ponieważ sprawność autonomicznych samochodów zależy od uczenia maszynowego, które z kolei wymaga ogromnych ilości danych, z których uczy się sztuczna inteligencja, przewaga Tesli w danych prawdopodobnie przełoży się na ogromną przewagę w tworzeniu bezpiecznych i efektywnych autonomicznych samochodów. Rzeczywiście, Jonas argumentował, że nowy sedan Tesli Model 3 na rynek masowy może być nawet 10 razy bezpieczniejszy niż przeciętny samochód.
Wreszcie, Wielka Piątka umocniła się w bardziej tradycyjny sposób, wykorzystując swoje wysoko cenione akcje i ogromne ilości gotówki do kupowania innych firm, co robiła znacznie bardziej agresywnie w ostatnich latach. Google, Apple i Microsoft mają łącznie około jedną czwartą rezerw gotówkowych w całym indeksie S&P 500. Google, najbardziej aktywny nabywca, dokonuje średnio jednej akwizycji miesięcznie. Przejęcia stają się coraz ważniejsze jako sposób na zdobywanie nowych technologii i nowych talentów inżynieryjnych, ekspansję na nowe rynki lub nowe obszary produktów, a w niektórych przypadkach tłumienie potencjalnej konkurencji. A ponieważ żaden konkurent nie ma zasobów, aby przelicytować Wielką Piątkę, jest to kolejny sposób, w jaki po prostu bycie dużym ułatwia dalsze powiększanie się.
Monopole cyfrowe
Tak więc z jednej strony mamy gospodarkę cyfrową, która pomimo całej stworzonej wartości nie poprawiła radykalnie wzrostu gospodarczego ani wzrostu płac zwykłych pracowników; z drugiej strony duża część tej gospodarki jest zdominowana przez bardzo małą grupę graczy. Co ciekawe, istnieje powód, by sądzić, że te dwie rzeczy są w rzeczywistości ze sobą powiązane.
Po pierwsze, najważniejszym faktem dotyczącym firm platformowych jest to, że skalują się, co oznacza, że mogą tworzyć ogromne ilości wartości, zatrudniając stosunkowo niewielką liczbę pracowników. To dobra rzecz z punktu widzenia wydajności. Ale pomaga to również wyjaśnić, dlaczego dzisiejsi cyfrowi giganci mają mniejszy wpływ na gospodarkę niż dominujące firmy w przeszłości. Razem Wielka Piątka zatrudnia około 400 000 pełnoetatowych pracowników w Stanach Zjednoczonych. To może brzmieć dużo. Ale mniej więcej połowa tych pracowników to pracownicy Amazona, wielu na stosunkowo niskich kwalifikacjach i nisko płatnych stanowiskach magazynowych. I w rzeczywistości jest to mniej pracowników niż sam General Motors miał w 1979 roku, kiedy siła robocza w USA była znacznie mniejsza. Co więcej, o ile produkcja GM doprowadziła do powstania ośmiu miejsc pracy w jego łańcuchu dostaw na każdą osobę, którą zatrudnił bezpośrednio, efekty domina z działalności Wielkiej Piątki, z wyjątkiem Apple, są znacznie mniejsze. W rezultacie korzyści płynące z gospodarki cyfrowej są bardziej skoncentrowane wśród niewielkiej liczby pracowników niż korzyści płynące z gospodarki przemysłowej.
Sytuację pogarsza fakt, że marzenie Doliny Krzemowej o założeniu firmy w garażu i przekształceniu jej w ogromny biznes stało się mniej realistyczne niż kiedykolwiek. Mimo że miliardy nadal są przeznaczane na finansowanie venture (ponad 200 miliardów dolarów w latach 2011-2016) i mimo że liczba tak zwanych startupów o wysokim wzroście nie spadła w ostatnich latach, prace ekonomistów MIT Scotta Sterna i Jorge Guzman pokazuje, że mniej takich startupów odnosi sukcesy niż w przeszłości. Oczywiście nadal mamy Tesle i Ubery (lub Lyfty) świata. Ale są rzadsze niż kiedyś. Jednym z prawdopodobnych powodów jest sama skala i zasięg Wielkiej Piątki, która może sprostać wyzwaniom konkurencji albo poprzez kopiowanie innowacji innych (jak Facebook prawdopodobnie zrobił ze Snapchat), i tym samym sprawiając, że wydają się one zbędne, albo po prostu kupując potencjalnych konkurentów na wczesny etap. Niezależnie jednak od tego, dlaczego tak się dzieje, rezultatem jest mniejsza dynamika w gospodarce i mniejsze rozprzestrzenianie się bogactwa.
Jednym z oczywistych rozwiązań problemów spowodowanych koncentracją władzy w zaledwie kilku firmach jest rozbicie Wielkiej Piątki lub uregulowanie ich jako, w efekcie, użyteczności publicznej. A ostatnio coraz więcej wezwań do podjęcia dramatycznych działań. Ale jest to trudne z wielu powodów. Po pierwsze, firmy te w większości nie pasują do stereotypu monopolisty. Nie są naturalnymi monopolistami, jak firmy energetyczne, na rynkach, na których powstanie konkurenta byłoby praktycznie niemożliwe. Każdy, kto chce zbudować nową wyszukiwarkę lub nowy sklep internetowy, może to zrobić. Firmy te również, z pewnymi wyjątkami, nie osiągnęły swojej dominacji poprzez angażowanie się w konwencjonalnie antykonkurencyjne zachowania, ponieważ wykorzystywały naturę gospodarki cyfrowej do budowania i utrzymywania swoich imperiów.
Nie słyszysz też zbyt wielu skarg od konsumentów, chociaż kwestie prywatności oczywiście nadal mają znaczenie. Rzeczywiście, w porównaniu z branżami takimi jak telewizja kablowa czy linie lotnicze, firmy cyfrowe zwykle dobrze sobie radzą z satysfakcją klientów, a gospodarka cyfrowa jako całość stała się rogiem obfitości darmowych rzeczy (opłacanych z uwagą konsumentów, ale nie ich gotówką). I chociaż w praktyce konsumenci często są przywiązani do technologii oferowanych przez te firmy (choćby dlatego, że gdy Twoje dane znajdują się w chmurze, o wiele łatwiej jest zostać niż odejść), firmy nie mają realnej przewagi nad konsumentami. Większość z nich nadal inwestuje miliardy dolarów w badania i rozwój oraz stale ulepsza swoje produkty i usługi. Trudno więc argumentować, że ci giganci nie byli korzystni dla dobrobytu konsumentów, co od lat 70. było standardem stosowanym przez organy antymonopolowe.
Rzeczywiście, gdy spojrzymy na to, co gospodarka cyfrowa zrobiła w ciągu ostatnich dwóch dekad, staje się jasne, że stworzyła ogromną wartość dla konsumentów i dla małej grupy dużych firm, nawet jeśli zmniejszyła konkurencję, scentralizowała władzy i znacznie utrudniło życie firmom, które produkują treści lub próbują konkurować z dominującymi graczami w gospodarce. (W taki czy inny sposób, jeśli chcesz zarabiać w gospodarce cyfrowej, prawie na pewno będziesz pracował z jedną z Wielkiej Piątki, a nie przeciwko niej). W gospodarce przemysłowej korzyści były szeroko rozłożone między firmami , pracowników i konsumentów. Gospodarka cyfrowa daje nam świat, w którym korzyści są skoncentrowane wśród konsumentów i służącej im Wielkiej Piątki. Wszyscy inni po prostu w nim żyją.
James Surowiecki jest autorem Mądrość tłumów i starszy producent historii w Vice News Dzisiejszy wieczór.