Dlaczego to. Sprawy

Rok temu, Harvard Business Review opublikował niesławny artykuł zatytułowany IT nie ma znaczenia. Jego autor, ówczesny redaktor wykonawczy magazynu Nicholas G. Carr, przekonywał, że technologia informacyjna nie zapewnia już przedsiębiorstwom przewagi konkurencyjnej. Carr nazwał menedżerów IT niecierpliwymi, marnotrawnymi, pasywnymi i zwabionymi chórem szumu wokół tak zwanej strategicznej wartości IT.





Harvard Business Review ma 243 000 niezwykle wpływowych czytelników. Jeśli więc opublikuje artykuł, w którym mówi, że technologia informacyjna nie ma znaczenia, to wielu ważnych liderów biznesu w to uwierzy. A jeśli to zrobią, zepchną swoje firmy — i naszą gospodarkę — do rowu.

Najgorętsze laboratorium komputerowe na świecie

Ta historia była częścią naszego numeru z czerwca 2004 r.

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Wielu komentatorów zdementowało artykuł Carra od czasu jego ukazania się w zeszłym roku. Tak wielu, że czuję się jak dziewiąty mąż Elizabeth Taylor: wiem, co robić, ale jak sprawić, by było ciekawie? Ale artykuł Carra po prostu nie zostanie zdemaskowany. A teraz rozszerzył swoją tezę o nową książkę pt Czy to ma znaczenie? , które Harvard Business School Press opublikował w kwietniu. Tytuł w stylu pytania sugeruje pewne wycofanie się, ale punkt widzenia Carra pozostaje w zasadzie niezmieniony – i wymaga ponownego obalenia.



Ponieważ nie prenumeruję wersji magazynu napisanej atramentem na martwych drzewach, kupiłem mój egzemplarz gazety Carra z maja 2003 r. przez Amazon.com. Został dostarczony przez Internet w ciągu kilku minut jako plik PDF za 7 USD. Nowa książka Carra jest również notowana na Amazon.com, triumfie strategii korporacyjnej opartej na IT. Widzimy, że IT najwyraźniej ma znaczenie dla Harvardu.

Sam Carr ma stronę internetową nicholasgcarr.com. TO najwyraźniej ma znaczenie dla Carra.

Spójrzmy prawdzie w oczy: IT ma znaczenie dla każdego.



Dwa biliony powodów, dla których I.T. Sprawy

Zapytałem, jak ważne jest IT Franka Gensa, starszego wiceprezesa firmy IDC, giganta badań rynku technologii informatycznych. (Pełne ujawnienie: IDC jest własnością IDG, w którego zarządzie zasiadam.) IDC informuje, że globalne inwestycje w technologie informacyjne (w tym telekomunikację) wyniosły 1,9 biliona dolarów w 2003 roku i, pomimo Carra, wzrosną do 2,0 biliona dolarów w 2004 roku.

Według ankiety przeprowadzonej przez IDC z 2003 r. dyrektorzy firm spoza branży IT spędzają 20 procent swojego czasu na myśleniu o IT. Czy marnują swój czas? Ponownie, pomimo Carra, prawie 60 procent twierdzi, że strategiczne znaczenie IT rośnie; tylko 2 procent twierdzi, że znaczenie się zmniejsza. Carr może twierdzić, że dyrektorzy w stylu Harvard MBA są niemądrzy lub błędni, ale 55 procent uważa, że ​​ich firmy powinny bardziej agresywnie korzystać z technologii informatycznych; 43 procent uważa, że ​​ich użycie jest w porządku; a tylko 2 procent uważa, że ​​powinni być mniej agresywni.



W świecie Carra menedżerowie ds. technologii informatycznych są najwyraźniej głupcami, a nawet oszustami, w wysokości 2 bilionów dolarów rocznie. Przypuszczalnie ci menedżerowie niewolniczo uaktualniają się do wszystkiego, co chcą sprzedać nowe rzeczy. Ale w prawdziwym świecie miliony ludzi już ciężko pracują, aby mądrze wydać swoje budżety IT. Prasa komputerowa zajmuje się tym skomplikowanym procesem od prawie 40 lat.

Odpędzając swoich demaskatorów, Carr przedstawił kilka wyjaśnień swojego argumentu. Tak naprawdę nie ma na myśli, że technologia informacyjna nie ma znaczenia; Mówi raczej, że chodzi mu raczej o to, że ponieważ IT zostało utowarowione, podobnie jak elektryczność, nie daje użytkownikom biznesowym żadnej przewagi konkurencyjnej. Wyjaśnia również, że nie ma na myśli tego, że sama informacja nie ma znaczenia, ani że ludzie korzystający z technologii nie mają znaczenia. To, co tak naprawdę nie ma znaczenia, mówi, to niewłasna już infrastruktura technologiczna do przechowywania, przetwarzania i przesyłania informacji. Możemy więc mieć tylko nadzieję, że większość Harvard Business Review Kapitanowie przemysłu czytali poza tytułami artykułów, zanim rzucili magazyn na swoje stoliki do kawy.

Carr konkluduje, że skoro technologia informacyjna nie zapewnia już przewagi konkurencyjnej przedsiębiorstwom, powinny one przestać szaleńczo wydawać na zaawansowane produkty i usługi informatyczne. Napomina menedżerów, aby przestali być frajerami najnowszych fajnych produktów Cisco, Intel, Microsoft, Oracle i in. Menedżerowie IT powinni przestać marnować aktywa firmy i zacząć działać w najlepszym interesie swoich akcjonariuszy. Powinni stać się nudnymi minimalizatorami kosztów i ryzyka IT.



Jako dowód Carr wskazuje, że moje 30-letnie dziecko, Ethernet, zostało ustandaryzowane i utowarowione. To prawda, że ​​w zeszłym roku dostarczono ponad 184 miliony nowych portów Ethernet o wartości 12,5 miliarda dolarów i każdy może je kupić. Większość z tych portów to obecna popularna wersja Ethernetu, która przesyła dane przez kable w sieciach lokalnych z szybkością 10 lub 100 megabitów na sekundę.

Ale teraz, gdy nuklearna zima po bańce internetowej dobiega końca, Ethernet przyspiesza do ponad 1000 megabitów (jeden gigabit) na sekundę. Ethernet przechodzi do sieci rozległych. Działa bezprzewodowo. Dotyczy systemów wbudowanych — osiem miliardów mikroprocesorów dostarczanych co roku, które nie są instalowane w komputerach PC.

Tworzone są nowe standardy Ethernet, rozpoczynają się nowe wyścigi utowarowienia, a Ethernet, jeśli w ogóle nie był, jest ponownie narzędziem strategii korporacyjnej. W artykule, a teraz ponownie w swojej książce, Carr błędnie utożsamia dzisiejsze technologie informacyjne z elektrycznością, a następnie błędnie określa elektryczność jako statyczną. Krótko mówiąc, Carr, pogrążony w post-pęcherzykowej depresji, błędnie deklaruje koniec historii.

Historia elektryczności się jednak nie skończyła. Kontrolowanie sieci elektroenergetycznych wciąż jest problematyczne, nie mówiąc już o ekscytujących osiągnięciach w technologiach, takich jak wiatr, energia słoneczna, rozszczepienie, synteza jądrowa, wodór i baterie, z których wszystkie stwarzają strategiczne możliwości. A technologia informacyjna jest większa i nowsza niż elektryczność. Oba nadal szybko ewoluują; oba są bardzo żywe jako ważne elementy strategii firmy.

Wiele badań dotyczących wykorzystania technologii informatycznych, które cytuje Carr, ma wątpliwą wiarygodność. Weźmy na przykład badania, które, jak to ujmuje Carr, konsekwentnie pokazują, że wydatki na IT jako ułamek przychodów firmy są odwrotnie skorelowane z wynikami finansowymi. W jednym z badań cytowanych przez Carra stwierdzono, że 25 firm o najwyższych zyskach ekonomicznych wydatkowało średnio zaledwie 0,8 procent przychodów na IT, podczas gdy typowa firma wydała 3,7 procent. Ale to nie dowodzi wniosku Carra. Wskazuje raczej, że firmy mądrze inwestujące w IT zwiększają przychody znacznie szybciej niż te, które inwestują nierozsądnie, za mało lub wcale. Firmy, które słabo inwestują w IT, nie zwiększają tak szybko przychodów, więc ich wydatki na IT są wyższe jako ułamek przychodów. Firmy, które nierozsądnie inwestują w IT, wypadają z biznesu i nie są uwzględniane w badaniach. IT nadal ma znaczenie.

Pada na paradę łamaczy IT

Carr nie jest pierwszą osobą, która kwestionuje wartość technologii informacyjnej. Na przykład Paul Strassman, mimo że był wysoko postawionym, wysokobudżetowym dyrektorem ds. informacji w takich organizacjach jak NASA, Departament Obrony USA i Xerox, zrobił drugą karierę na studiach, nie znajdując korzyści z IT. Ekonomista Morgan Stanley, Stephen Roach, jest kolejnym znanym krytykiem IT. W latach 90. twierdził, że rosnące inwestycje w technologie informatyczne nie przynoszą żadnych korzyści. Roach, powtarzając za ekonomistą MIT Robertem Solowa, napisał, że inwestycje w IT nie pojawiają się w danych dotyczących produktywności w USA. Zadzwoniłem do Solowa, zdobywcy Nagrody Nobla, i przyznał, że ten tak zwany paradoks produktywności można łatwo wytłumaczyć tym, jak słabo mierzy się produktywność. Trudno jest uzyskać dane dotyczące wydajności, a Roach polegał na przestarzałych metodach. Ale Roach utknął przy swoich numerach IT-nie ma znaczenia, jak przysłowiowy pijak szukający portfela pod uliczną latarnią.

Obecnie technologie informacyjne odpowiadają za około połowę nakładów inwestycyjnych ponoszonych przez firmy amerykańskie. Wydajność jest wysoka i szybko rośnie. Co teraz mówi Roach? Mówi, że dane dotyczące wydajności są bardzo wątpliwe. Innymi słowy, jeśli dane są sprzeczne z twoją teorią, wyrzuć dane. Zastanawiam się, czy Roach, podobnie jak Carr, ma po prostu złe nastawienie do IT.

W odpowiedzi Carra dla wczesnych krytyków, opublikowanej w sieci przez Harvard Business Review w czerwcu 2003 r. napisał, że jego artykuł przynajmniej odniósł sukces w zapoczątkowaniu ważnej i od dawna spóźnionej debaty na temat roli technologii informacyjnych w biznesie. Nie sądzę. Carrowi udało się jedynie wprowadzić w błąd swoich czytelników.

Howard Smith i Peter Fingar w swojej książce z 2003 roku IT nie ma znaczenia — procesy biznesowe mają znaczenie twierdzą, że Carr jest nie tylko w błędzie, ale i niebezpieczny. Przypominają nam, co się stało, kiedy Harvard Business Review opublikował artykuł Michaela Hammera z 1990 roku Reengineering Work. Zbyt wielu absolwentów studiów MBA z Harvardu zdecydowało się skorzystać z prostej części rady Hammera i zredukować swoje firmy na śmierć. O ile argument Carra nie zostanie obalony, obecna liczba panujących MBA będzie kuszona, aby uruchomić WordPerfect na komputerach z połowy lat 80. podłączonych do mainframe'ów IBM 360.

Co prowadzi nas do głównej idei Carra. Wzywa menedżerów IT, aby nie zapuszczali się bezmyślnie na najnowocześniejsze technologie i kupowali tylko to, co wiąże się z niskim ryzykiem i wysoką wartością dla ich firm. Carr nalega na to, jakby to była najświeższa wiadomość.

W rzeczywistości sama IDG wydaje 300 czasopism informatycznych na całym świecie, a każdy z nich ma kilku konkurentów. Wszystkie te od dziesięcioleci oferują porady dotyczące tego, jak daleko na krawędzi technologicznej mądrze jest się posunąć, aby zapewnić swojej firmie przewagę. Podejmowanie ryzyka związanego z technologią, gdy jest dobrze wykonane, może przynieść przewagę konkurencyjną. Źle zrobione, może przynieść katastrofę. Ale to jest równoważenie, o którym menedżerowie informatyki na całym świecie byli świadomi na długo przed tym, zanim Carr zainwestował swoje dwa centy.

Często chwalimy się cudowną machiną innowacji w USA. Chwalimy się naszymi wiodącymi na świecie uniwersytetami badawczymi. Chwalimy się naszymi przedsiębiorcami i inwestorami venture capital, takimi jak ja, którzy ich wspierają. Ale w naszej wspaniałej maszynie innowacji jest niedoceniany gracz: agresywni użytkownicy technologii informacyjnej. Z kolei w Niemczech trudno jest kupić IT, chyba że od Siemensa. W Stanach Zjednoczonych start-upy z łatwością znajdują menedżerów w czołówce, poszukujących nowych, mądrzejszych i bardziej wydajnych sposobów na robienie rzeczy – to poszukiwanie, które sprawia, że ​​nasza osławiona maszyna do innowacji wciąż brzęczy.

Jeśli dyrektorzy biznesowi zastosują się do rad Carra, kto zapewni stanowiska testowe dla innowacji? Jak nowe technologie znajdą swoje rynki? To może być najważniejszy powód, by raz na zawsze obalić argumenty Carra: jeśli przekształcą się w konwencjonalną mądrość biznesową, amerykańska pomysłowość zostanie zduszona.

Zasiadam w zarządzie małej spółki publicznej w Dolinie Krzemowej o nazwie Avistar. Od 10 lat Avistar oferuje sieciowe wideokonferencje na komputerze dużym firmom. Sprzęt i oprogramowanie Avistar przez długi czas działały coraz lepiej. To, co wymaga czasu, to ich przyjęcie – poszukiwanie jednej sytuacji po drugiej, w której technologie zapewniają wartość wartą ryzyka.

Dyrektor generalny Avistar, Jerry Burnett, zdecydowanie nie zgadza się z Carr i zaleca podział pracy w zarządzaniu IT. Z jednej strony to specjaliści od tego, co Burnett nazywa zarządzaniem dostępnością. Można je pomylić z minimalizatorami kosztów i ryzyka, które chwali Carr. Z drugiej strony są specjaliści od zarządzania adopcjami. To są ludzie, których Carr chce zdemotywować, zdegradować lub zwolnić.

Carr twierdzi, że rzeczy, które są powszechnie dostępne, takie jak IT, nie mogą być wykorzystywane do trwałej przewagi konkurencyjnej. Cóż, ponieważ Harvard Business Review jest odbierany przez prawie ćwierć miliona ludzi i może być kupiony przez każdego, kto ma 16,95 USD, więc zgodnie z własnym argumentem Carra ta publikacja nie ma znaczenia. Anuluj subskrypcję i pobierz interesujące artykuły z poprzednich numerów, które każdy nastolatek będzie mógł znaleźć dla Ciebie w Internecie za darmo.

ukryć