Droga Dolinie Krzemowej: Zapomnij o latających samochodach, daj nam wzrost gospodarczy





Łatwo przegapić siedzibę główną laboratoriów Alphabet X w Mountain View w Kalifornii. Prosty żółty X oznacza wejście dla odwiedzających do rozległego budynku, który kiedyś był dużym krytym centrum handlowym. Ale w dzień powszedni pod koniec maja na parkingu tętni życiem, wypełniony pracownikami i gośćmi. Wewnątrz różne zespoły składające się głównie z młodych ludzi – firma nie powie, ile osób jest zatrudnionych w obiekcie – pracują nad zdjęciami księżyca, które Alphabet definiuje jako technologie transformacyjne, które mogą mieć ogromny wpływ na świat. Poza samochodami bez kierowcy, publicznie zidentyfikowane projekty w X obejmują Loon , próbę wykorzystania balonów na dużych wysokościach do dostarczania Internetu do odległych regionów świata; Skrzydło, które buduje samonawigujące drony do dostarczania rzeczy; oraz Makani, która opracowuje dziwne latające turbiny wiatrowe przywiązane do stacji naziemnej.

Zobacz resztę pakietu

  • 50 najmądrzejszych firm

W środku deskorolki, rowery i hulajnogi są wszędzie, podobnie jak warsztaty mechaniczne i drogie przyrządy analityczne. To postmodernistyczne centrum badań przemysłowych — po części studio projektowe, po części inkubator technologii i po części laboratorium naukowe — reprezentuje Dolinę Krzemową w najlepszym wydaniu: ambitnym, kreatywnym i skupionym na radykalnych nowych technologiach. I chociaż X mógł być szeroko wyśmiewany za to, że nie udało się przekonać światu, że ludzie potrzebują Google Glass, jego niezwykły postęp w dziedzinie autonomicznych samochodów – które są na tyle powszechne na okolicznych ulicach Mountain View, że nie przyciągają uwagi – może sprawić, że zapomnimy o tym. błędy. Ale Alphabet X, z dużymi inwestycjami w zasoby i ludzi, przypomina nam również, jak trudno jest skomercjalizować radykalnie nowe technologie i jak niewiele firm może sobie pozwolić na takie wysiłki.

Problem biznesowy

Ta historia była częścią naszego wydania z lipca 2016 r.



  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Biorąc pod uwagę imponujące postępy w sztucznej inteligencji, inteligentnych robotach i samochodach bez kierowcy, łatwo jest przekonać się, że zbliżamy się do nowej ery technologicznej. Ale niepokojąca rzeczywistość jest taka, że ​​dzisiejsze postępy nie mają imponującego wpływu na ogólny wzrost gospodarczy. Facebook, Twitter i inne technologie cyfrowe niewątpliwie przynoszą wiele korzyści, ale korzyści te nie przekładają się na znaczny wzrost gospodarczy. Jeśli uważasz, że Dolina Krzemowa będzie napędzać rosnący dobrobyt, prawdopodobnie będziesz rozczarowany – albo lepiej bądź cierpliwy. Podczas gdy przemysł zaawansowanych technologii tworzy dla siebie imponujące bogactwo, znaczna część kraju jest pogrążona w powolnej gospodarce. Możliwe, że autonomiczne samochody i inne zastosowania zaawansowanej sztucznej inteligencji ostatecznie to zmienią, ale na razie te technologie nie zmieniają radykalnie gospodarki.

Ekonomiści, którzy badają produktywność, będącą miarą wydajności przypadającej na pracownika, mówią nam, że od około 1994 do 2004 roku Internet i postępy w obliczeniach przyczyniły się do szybkiego wzrostu. Jednak w ciągu ostatniej dekady cofnęliśmy się do znacznie wolniejszej poprawy produktywności, stąd stagnacja wzrostu gospodarczego. Zjawisko to pojawia się w rozwiniętych gospodarkach na całym świecie, a kraje takie jak Włochy i Wielka Brytania są szczególnie dotknięte. Wiele osób odbiera wyniki jako płaskie lub spadające zarobki, a konsekwencje prawie na pewno przyczyniły się do głębokich niepokojów politycznych w wielu krajach. Według Chada Syversona, ekonomisty z University of Chicago Booth School of Business, produktywność w USA rosła w latach 2005-2015 o zaledwie 1,3 procent rocznie, znacznie mniej niż 2,8 procent rocznej stopy wzrostu w poprzedniej dekadzie. Syverson oblicza, że ​​gdyby nie nastąpiło spowolnienie, produkt krajowy brutto byłby wyższy o 2,7 biliona dolarów do 2015 roku – około 8400 dolarów na każdego Amerykanina.

Nikt tak naprawdę nie zna przyczyny spowolnienia. Być może zabrakło nam pomysłów, które pod względem gospodarczym pasują do wielkich wynalazków XX wieku (patrz Tech Slowdown Threatens the American Dream ). A może nie wykonaliśmy dobrej roboty, mierząc, jak najnowsze postępy w technologiach cyfrowych i mediach społecznościowych wpłynęły na gospodarkę: jeśli Facebook, YouTube i Twitter sprawiają, że jesteśmy bardziej produktywni, nie wiemy, ponieważ nie możemy policzyć prawdziwa wartość tego darmowego materiału. To prawdopodobnie prawda, ale nawet jeśli tak jest, nie odpowiada to niczemu bliskiemu zmierzonemu spowolnieniu ogólnego wzrostu produktywności. Bardziej prawdopodobne wyjaśnienie: trudno jest przekształcić niedawno opracowane technologie cyfrowe w znaczące zmiany w największych sektorach gospodarki, takich jak opieka zdrowotna, produkcja i transport.



Nawet niektórzy z najsilniejszych zwolenników idei, że automatyzacja i technologie cyfrowe zrewolucjonizują naszą gospodarkę, są przerażeni powolnym postępem we wdrażaniu tych osiągnięć. Erik Brynjolfsson, profesor w MIT Sloan School of Management i współautor książki Druga Era Maszyn , mówi, że proces był rozczarowująco trudny. Mówi, że chociaż w ciągu ostatnich kilku lat nastąpił duży postęp w podstawowych technologiach, firmy przekonują się, że wprowadzenie niezbędnych zmian jest kosztowne i czasochłonne. To nie jest trywialne. To nie jest jak pstryknięcie przełącznika, mówi Brynjolfsson. A firmy walczą.

Michael Mandel, ekonomista z Progressive Policy Institute w Waszyngtonie, mówi, że spowolnienie produktywności występuje w tym, co nazywa przemysłami fizycznymi, w tym w produkcji i opiece zdrowotnej. Takie branże, które jego zdaniem stanowią 80 proc. krajowej gospodarki, odpowiadają tylko za 35 proc. inwestycji w technologie informatyczne, a ich produktywność rośnie w tempie zaledwie 0,9 proc. rocznie. Tymczasem produktywność rośnie o 2,8% rocznie w branżach, które Mandel nazywa branżami cyfrowymi, które obejmują usługi finansowe i biznesowe.

Jeśli tak się dzieje, pozostawia dużo miejsca na optymizm. Kiedy nauczymy się stosować nowe technologie, mówi Mandel, mogliśmy ponownie zaobserwować wzrost wydajności. Syverson zgadza się, że choć zdobycze IT z końca lat 90. i początku XXI wieku wydają się wyczerpane, może sobie wyobrazić drugą falę.



Materialny świat

Na naszej liście 50 najmądrzejszych firm znajdują się te, które wykorzystały nowe technologie cyfrowe do zniszczenia istniejących branż: Amazon z rosnącą dominacją handlu detalicznego oraz Facebook, który wkroczył do mediów. Ale zawiera również przykłady dojrzałych firm, takich jak Bosch, duży niemiecki producent, który wykorzystuje IT do sprostania wyzwaniom biznesowym (jedziemy do Allgäu w Niemczech, aby odwiedzić fabrykę przyszłości). Obejmuje to także tych, którzy przesuwają granice nowych technologii cyfrowych, tak jak robi to Baidu, aby stworzyć autonomiczne samochody i Alphabet ze swoimi niezwykłymi postępami w sztucznej inteligencji.

Jest to lista znacznie odmienna od naszej pierwszej, opublikowanej w 2010 roku (była wtedy nazywana 50 Najbardziej Innowacyjnymi Firmami). Wiele firm energetycznych i materiałowych z listy z 2010 r. poniosło porażkę lub stało się znacznie mniej ambitne lub po prostu poczyniło niewielkie postępy w realizacji swoich celów. Istnieje wiele przyczyn braku sukcesu, ale warto się zastanowić, czy straciliśmy cierpliwość niezbędną do pielęgnowania innowacji w branżach, które ze swej natury wymagają lat, a często setek milionów dolarów na opracowanie produktu komercyjnego.



Rzeczywistość jest taka, że ​​nowe technologie cyfrowe, nawet tak imponujące jak sztuczna inteligencja, same nie ożywią wkrótce gospodarki, nie mówiąc już o rozwiązaniu problemów takich jak zmiana klimatu. Fakt, że masz tańsze komputery, nie pozwala na przechowywanie energii, mówi David Autor, ekonomista z MIT. Możesz mieć całą moc obliczeniową, jaką chcesz w swojej Tesli. Nie rozwiązuje problemu, że baterie są drogie, ciężkie i mają niską gęstość energii. Musimy rozwiązać kluczowe wąskie gardła w takich sektorach, jak energia, edukacja i opieka zdrowotna, aby radykalnie poprawić wydajność, mówi Autor. Mówi na przykład, że brak tanich magazynów energii wstrzymuje rozwój energii odnawialnej i ogranicza atrakcyjność pojazdów elektrycznych. Sugeruje, że opracowanie niedrogiego, praktycznego magazynowania energii miałoby ogromne znaczenie dla produktywności.

Problem polega na tym, że w tych obszarach nie ma zbytniej ekscytacji komercyjnej. Na naszej liście 50 najmądrzejszych firm znajduje się Aquion Energy , firma z Pittsburgha opracowująca baterie do przechowywania energii elektrycznej w sieci oraz 24M , start-up na wczesnym etapie rozwoju nowego typu baterii. Ale w porównaniu z listą z 2010 r. ma znacznie mniej startupów i dużych firm zajmujących się materiałami i energią. Rzeczywiście, Mandel przeanalizował dane rządu USA i stwierdził, że liczba zatrudnionych chemików i naukowców zajmujących się materiałami znacznie spadła w ciągu ostatnich kilku lat.

Takie odkrycie nie powinno dziwić. Ponad cztery lata temu w artykule z okładki Czy możemy zbudować przełomy jutra? , argumentowaliśmy, że umiejętności i wiedza fachowa wynikające z produkcji rzeczy są kluczem do tworzenia wielu nowych technologii. Na przykład produkcja wafli krzemowych jest ściśle powiązana z możliwością wynalezienia nowych rodzajów energii słonecznej na bazie krzemu. W artykule z 2012 r. przyjrzeliśmy się, czy firmy w Stanach Zjednoczonych wciąż mają to, czego potrzeba do komercjalizacji nowych rodzajów baterii i zaawansowanych technologii energetycznych. Niestety, okazuje się, że wielu tego nie zrobiło; kilka firm, o których pisaliśmy, nie przetrwało. Czy to możliwe, że utrata zdolności amerykańskiej produkcji ograniczyła naszą zdolność do komercjalizacji radykalnych nowych technologii w wielu sektorach przemysłu?

Zapomniane lekcje

W 2010 r. zmarły w marcu współzałożyciel firmy Intel i wieloletni dyrektor generalny Andy Grove napisał: proroczy esej lamentując, że Dolina Krzemowa nie buduje już tego, co wymyśla.

Równie ważne [jak założenie startupu] jest to, co następuje po tym mitycznym momencie tworzenia w garażu, gdy technologia przechodzi od prototypu do masowej produkcji – pisał. To jest faza, w której firmy rozwijają się. Opracowują szczegóły projektu, zastanawiają się, jak robić rzeczy niedrogo, budują fabryki i zatrudniają tysiące ludzi. Skalowanie to ciężka praca, ale niezbędna, aby innowacje miały znaczenie.

Grove martwił się, że Dolina Krzemowa nie tworzy już miejsc pracy, jak kiedyś. Napisał: Ale jakie będziemy mieli społeczeństwo, jeśli będzie składało się z wysoko opłacanych ludzi wykonujących pracę o wysokiej wartości dodanej – i mas bezrobotnych? Ostrzegł jednak również przed szkodami dla innowacji, które wiążą się z utratą produkcji. Twierdził, że rezygnacja z dzisiejszej produkcji „towarów” może zablokować dostęp do rozwijającego się przemysłu jutra.

W czasie, gdy Grove pisał esej, zaprzeczał większości panującej opinii, że utrata produkcji tak naprawdę nie ma znaczenia, o ile praca związana z wiedzą o wysokiej wartości pozostanie w tym kraju. Ale to, co napisał, było absolutnie prawdziwe, mówi Willy Shih, profesor w Harvard Business School, i wiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Rzeczywiście, mówi, Grove po prostu przypominał nam, czego nas wszystkich nauczono jako inżynierów w latach 80-tych. Prawdziwym pytaniem, mówi Shih, jest to, co spowodowało, że wszyscy o tym zapomnieli.

Esej Grove'a jest przejmującym przypomnieniem, że nasz ekonomiczny los jest nadal ściśle związany ze starymi gałęziami przemysłu, takimi jak produkcja, i że tworzenie miejsc pracy nadal ma znaczenie. Technologie cyfrowe mogą znacznie pomóc w wielu sektorach, jeżeli przedsiębiorstwa w pełni je zastosują; Samo wykorzystanie oprogramowania i Internetu do poprawy efektywności opieki zdrowotnej miałoby ogromny wpływ na gospodarkę. Ale będziemy również musieli wymyślać i wdrażać innowacje wykraczające poza technologie cyfrowe, w zakresie materiałów, druku 3D, genomiki i energii.

To jeden z powodów, dla których warto przyglądać się sukcesowi X Alphabeta. Liderzy laboratorium zdają sobie sprawę, że aby naprawdę rozwiązać duże problemy, trzeba wyjść poza mocne strony oprogramowania firmy macierzystej. Rzeczywiście, X szczyci się swoją wiedzą na temat sprzętu i koncentruje się na materiałach i inżynierii. W projektach takich jak autonomiczne samochody spotykają się świat cyfrowy i fizyczny.

Kiedy X wybiera zdjęcia księżyca, jednym z jego kryteriów jest to, że postęp może wpłynąć na co najmniej miliard ludzi, mówi Obi Felten, którego oficjalnym tytułem jest szef przygotowania zdjęć księżyca do kontaktu z prawdziwym światem. Oznacza to współpracę z firmami z branży ochrony zdrowia, transportu, przemysłu samochodowego i telekomunikacji. Jestem ostrożnym optymistą, mówi Felten. Na przykład w opiece zdrowotnej nie mam wątpliwości, że technologia zrobi dużą różnicę. Ale to nie będzie tak szybkie, jak myślą ludzie.

Sukces X będzie zależał nie tylko od jego kreatywności inżynierskiej, ale, co być może ważniejsze, od tego, jak dobrze rozumie, czego potrzebują różne branże i czego chcą konsumenci. (Niepowodzenie Google Glass jest świeże w pamięci wszystkich). Peter Thiel, inwestor venture capital, uchwycił większość krytyki Doliny Krzemowej, kiedy powiedział: Obiecano nam latające samochody i otrzymaliśmy 140 znaków. Ma rację, kwestionując brak ambicji w dużej części branży technologicznej, ale cytat zdradza również rozpraszające nastawienie. Większość z nas w rzeczywistości nie ma ochoty ani potrzeby na latające samochody. Chętnie zadowolilibyśmy się zdrową gospodarką i lepiej płatnymi miejscami pracy. To zajmie kilka prawdziwych zdjęć księżyca.

ukryć