211service.com
Dynastia sieciowa
W szaleństwie porannego szczytu w Szanghaju Ben Tsiang jest spokojny i opanowany. Wiceprezes wykonawczy ds. rozwoju produktów w największym chińskim portalu internetowym, Sina, jest doświadczonym weteranem boomu internetowego i porusza się po startupach równie zręcznie, jak w ruchu wokół centrali finansowej swojej firmy. Dziesięć lat temu ludzie tutaj nie wiedzieli, co Internet może dla nich zrobić, mówi Tsiang. Teraz firmy internetowe pomagają chińskim użytkownikom wskoczyć na czoło technologii i stać się jeszcze bardziej zaawansowanymi niż szczyt piramidy w USA.
Tsiang, po trzydziestce, jest twarzą nowej generacji programistów w najszybciej rozwijającej się społeczności internetowej na świecie. Historycznie źródła wiadomości i informacji dla obywateli Chin ograniczały się do państwowej telewizji i radia. Tsiang i jego rówieśnicy wyrobili sobie nazwisko, tworząc domowe przeglądarki internetowe, portale i wyszukiwarki, które oferują bardziej szczegółowe treści i usługi, niż można to zwykle znaleźć w chińskich wersjach amerykańskich witryn.
Ta historia była częścią naszego wydania z sierpnia 2005 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Podobnie jak reszta ścisłego kierownictwa Siny, w tym dyrektorzy Yan Wang, Charles Chao i Hurst Lin, Tsiang kształcił się na Zachodzie, co wydaje się kształtować jego podejście do informacji i biznesu. Pochodzący z wybitnej rodziny – jego dziadek był sekretarzem generalnym tajwańskiego przywódcy Ching-kuo Chianga – Tsiang urodził się w Kalifornii, ale dorastał i studiował na Tajwanie. Jako absolwent Uniwersytetu Stanforda w 1995 roku był współzałożycielem Sinanet, internetowego serwisu informacyjnego skierowanego do chińskojęzycznych czytelników spoza Chin. Trzy lata później Sinanet połączył się z Beijing Stone Rich Sight Information Technology, wiodącą chińską firmą programistyczną i internetową. W rezultacie powstał Sina, wszystko-chiński portal z naciskiem na wiadomości i rozrywkę.
To był sukces pod każdym względem. Od czasu swojej pierwszej oferty publicznej na giełdzie Nasdaq w 2000 r., firma Sina z siedzibą w Pekinie rozrosła się do firmy wartej 200 milionów dolarów, zatrudniającej 2000 pracowników na całym świecie i która przyjęła w swojej witrynie łącznie 100 milionów zarejestrowanych użytkowników. W Chinach – które już są światowymi liderami pod względem użytkowników urządzeń mobilnych i oczekuje się, że do 2007 r. prześcigną Stany Zjednoczone pod względem użytkowników Internetu – potencjał wzrostu Siny jest oszałamiający.
Na razie, mówi Tsiang, Sina umacnia swoją pozycję lidera wiadomości i rozszerza swoją działalność na wyszukiwarkę, pocztę e-mail i mobilną rozrywkę. W rzeczywistości rynek telefonii komórkowej odpowiada obecnie za 60 procent przychodów Sina dzięki partnerstwu z dostawcami usług komórkowych, takimi jak Unicom i China Mobile. W lutym ubiegłego roku Shanda Interactive Entertainment, największa chińska firma zajmująca się grami internetowymi i najwyżej oceniana IPO w 2004 roku, kupiła 19,5 procent udziałów w Sinie – być może sygnalizując przyszłą fuzję.
Ale jest mnóstwo przeszkód. Mówi Tsiang: Internet to szerokie pole bitwy. Do tego momentu, mówi, chińskie bitwy w sieci toczyły się podobnie jak na Zachodzie, ale z akcją skróconą do dwóch lub trzech lat. W miarę rozwoju Sina będzie musiała odeprzeć konkurencję ze strony bardziej wyspecjalizowanych firm, takich jak pekińska firma wyszukiwarka Baidu. Kolejne wyzwanie: Sina i inne firmy muszą przestrzegać słynnych surowych przepisów rządowych. Zrównoważenie popytu rynkowego na media internetowe, rozrywkę i gry online z polityką państwa to bardzo delikatna praca, mówi Tsiang.
Od strony biznesowej Tsiang ostrzega: Nigdy nie rób śmiałych założeń zgodnie ze starymi przekonaniami. Zawsze wracaj do danych rynkowych. To szczególnie dobra rada w kraju, w którym mieszka 1,3 miliarda ludzi, których gusta były czasami postrzegane jako jednolite – lub przynajmniej przewidywalne. Sina początkowo uważał na przykład, że największy rynek mobilnego Internetu będzie znajdować się w wielkich, zamożnych miastach, takich jak Szanghaj. Ale popyt okazał się silniejszy w Henan, wiejskiej prowincji w głębi lądu; Tsiang mówi, że badania rynkowe Siny wskazywały, że powodem może być to, że konsumenci w Henan mieli więcej wolnego czasu.
Doświadczenie Tsianga daje również szersze lekcje dla firm internetowych na całym świecie. Mówi, że nie wystarczy mieć odpowiednią technologię i model biznesowy – trzeba też zrozumieć lokalne obszary kultury. Firmy, które wykorzystują tę wiedzę, dobrze sobie radzą w Chinach i poza nimi. Mówi Tsiang, To jest miejsce, w którym odbędzie się główna akcja.
