211service.com
Ekspansja detaliczna Apple: perfekcja rośnie
Sklepy detaliczne Apple były kiedyś postrzegane jako słabo pomyślany test, aby sprawdzić, czy konsumenci chcieliby udać się do sklepu stacjonarnego, aby kupić komputery Mac. Ale w ciągu ostatnich kilku lat Apple po raz kolejny znalazł sposób na sprawienie, by krytycy wyglądali na głupców.

iCube: Kultowy sklep Apple na Piątej Alei w Nowym Jorku.
Pierwsze sklepy detaliczne Apple zostały otwarte w 2001 roku. Od tego czasu firma w ogromnym tempie rozwija swoją sprzedaż detaliczną. Pod koniec października Apple ogłosił, że posiada łącznie 250 amerykańskich sklepów detalicznych i 140 międzynarodowych sklepów detalicznych. Podczas jego Rok podatkowy 2012 zakończony wrzesień 29, Apple dodał 33 nowe sklepy do swojej sieci.
Macstories niedawno podsumował strategię sprzedaży detalicznej Apple i stwierdził, że w ciągu ostatnich kilku lat jej głównym obszarem zainteresowania były rynki międzynarodowe.
Do 2003 roku Macstories donosi, że Apple nie otworzył ani jednego międzynarodowego sklepu. Jednak do 2009 roku ponad połowa otwarć – 56 procent – była na rynkach międzynarodowych. W 2010 r. liczba ta wzrosła do 62 procent, a w 2011 r. do 70 procent. W 2012 r. udział otwarć Apple w międzynarodowym rynku osiągnął 83 procent.
Nic dziwnego, że liczba osób, które odwiedziły sklepy Apple na przestrzeni lat, drastycznie wzrosła. Według danych Macstories w trzecim kwartale 2002 roku sklepy Apple gościły ponad 50 000 odwiedzających. W trzecim kwartale 2012 roku frekwencja wzrosła do blisko 250 000 odwiedzających.
Tymczasem wyniki finansowe Apple poszybowały w górę. Apple potrzebowało 10 kwartałów, aby w końcu wygenerować zysk w swoich sklepach detalicznych, ale od tego czasu wszystko idzie całkiem dobrze. W rzeczywistości Apple ogłosił w swoim ostatnim rocznym zgłoszeniu, że sprzedaż netto w segmencie detalicznym wzrosła o 4,7 miliarda dolarów, czyli o 33 procent, rok do roku. Średni przychód na sklep wyniósł 51,5 miliona dolarów, co oznacza wzrost o 19 procent w porównaniu z tym samym okresem w 2011 roku.
Jak to się stało? Kiedy wszystko jest powiedziane i zrobione, chodzi o niemal idealne wrażenia, które Apple dostarcza w każdym ze swoich sklepów. Po prostu nie ma takiego doświadczenia detalicznego, jakie oferuje Apple, i nie ma innego sprzedawcy technologii, który miałby realną wskazówkę na temat tego, czego chcą klienci.
Wejście do Apple Store jest inne. Sklepy są czyste, ich układy są na najwyższym poziomie i nie ugrzęzły w nich zbyt wiele produktów. I chociaż Apple próbuje sprzedawać swoje produkty, to jest w porządku, gdy klienci surfują po sieci lub sprawdzają pocztę e-mail i wychodzą. To właśnie ta wyluzowana postawa prawdopodobnie pomaga Apple sprzedawać więcej produktów.
Jakakolwiek dyskusja na temat sukcesu detalicznego Apple byłaby niedbała, gdyby nie zawierała wzmianki o sprzedawcach firmy. Sprzedawcy Apple faktycznie wiedzą, o czym mówią. A jeśli z jakimkolwiek produktem wystąpią problemy, dostarczenie go do paska Genius jest proste i (w większości) bezproblemowe.
Nic dziwnego, że inne firmy próbowały naśladować strategię Apple. Sklepy Microsoft, które zostały otwarte w pobliżu sklepów Apple, starają się podążać tą samą drogą, zachęcając sklepy. Best Buy wypuścił kilka prototypowych projektów, które czynią zespół naprawczy Geek Squad centralnym elementem jego układu.
Ale czy te firmy będą w stanie osiągnąć sukces podobny do Apple, dopiero się okaże. Apple dokonał niemożliwego: udoskonalił tradycyjne doświadczenie w świecie zakupów online. I są szanse, że piorun nie uderzy dwa razy.