211service.com
Elektryczny test kwasu kontrolującego nastrój
Pracuję nad historią, która już prawie się zbliża. Idzie dobrze. Prawie skończyłem. Ale potem wszystko się rozpada. Dostaję zły e-mail od badacza, który jest zdenerwowany innym artykułem. Mój żołądek się ściska. Moje serce bije. Odpowiadam obronnym e-mailem, a potem nie mogę przestać mentalnie przerabiać odpowiedzi. Głębokie wdechy i krótki spacer nie pomagają. Nie mogę się skupić na skończeniu mojej historii, a wraz ze zbliżającym się terminem jestem bardziej spięty i pisanie staje się jeszcze trudniejsze.
Ale potem przykładam elektrody do głowy i szyi, włączam małe urządzenie elektroniczne i szokuję się. W ciągu kilku minut uspokajam się. Mogę skupić się na swojej historii. Dotrzymuję terminu.
Urządzenie, które będzie można kupić jeszcze w tym roku za cenę, która nie została jeszcze ujawniona, zostało opracowane przez zespół neurobiologów i inżynierów ze startupu Thync. To mały, zakrzywiony kawałek plastiku, który zatrzaskuje się na elektrodach i wytwarza impulsy elektryczne. Bezprzewodowy sygnał z aplikacji na smartfona kontroluje częstotliwość i intensywność impulsów, zmieniając je stopniowo w trwające od 5 do 20 minut programy, które Thync nazywa wibracjami. Ilość wytwarzanej przez nią energii elektrycznej jest niewielka — po prawidłowym ustawieniu ledwo ją czuję. Jednak Thync twierdzi, że ma wyraźny wpływ na kluczowe części mózgu danej osoby. Firma twierdzi, że energia energetyczna może sprawić, że poczujesz się tak, jakbyś właśnie wypił Red Bulla lub podobny napój energetyczny. Spokojna atmosfera – ta, którą właśnie prowadziłam – jest dla osób sfrustrowanych, niespokojnych lub zestresowanych.
Urządzenie nie działa dla wszystkich i jest zbyt wcześnie, aby sprawdzić, czy hipoteza Thync o tym, jak to działa, jest prawdziwa.
Nie ma wątpliwości, że odczuwam znaczącą zmianę od spokojnego klimatu, ale czy może to być efekt placebo? Zastanawiam się, czy działa na wszystkich i czy działa tak, jak mówi Thync.
Aby się tego dowiedzieć, proszę trzech badaczy z doświadczeniem w neuronauce, aby przejrzeli wyniki badania opublikowanego przez Thync w zeszłym miesiącu w ogólnodostępnym czasopiśmie internetowym BioRxiv , gdzie artykuły nie są recenzowane przed publikacją. W artykule opisano eksperymenty, które mierzyły efekty spokojnej atmosfery Thync. Testuję również ten klimat na ośmiu osobach w biurze i sam używam urządzenia kilka razy dziennie przez kilka dni, aby porównać efekty w różnych ustawieniach.
Uważam, że twierdzenia firmy są wiarygodne, ale urządzenie nie działa dla wszystkich i jest zdecydowanie za wcześnie, aby zadzwonić w sprawie hipotezy Thync na temat w jaki sposób to działa, to prawda.
Pomysł wykorzystania elektryczności do wpływania na mózg nie jest nowy. Badacze o różnym charakterze szokują ludziom głowy od setek lat. Jeden naukowiec żartuje, że szczytowym momentem w całym cyklu zabiegów elektrycznych był rok 1818, kiedy Frankenstein był opublikowany. Podczas gdy technologie takie jak terapia elektrowstrząsami wyrządziły pacjentom poważne szkody, lekarze preferują nowsze terapie oparte na energii elektrycznej. Obejmują one bezpieczniejszą wersję terapii elektrowstrząsowej zwaną terapią elektrowstrząsową, głęboką stymulację mózgu i Przezczaszkowa stymulacja magnetyczna (który indukuje prąd elektryczny w częściach mózgu za pomocą zewnętrznej cewki magnetycznej). Są stosowane w leczeniu różnych zaburzeń, w tym choroby Parkinsona i depresji.
Ale te technologie są drogie i muszą być administrowane przez przeszkolony personel. Technologia Thync jest kusząca po części dlatego, że obiecuje znaczące efekty przy użyciu bardzo niskich prądów elektrycznych, wystarczająco bezpiecznych, aby nieprzeszkolone osoby mogły korzystać z nich w domu. Urządzenie, które Thync sprzeda jeszcze w tym roku, nie będzie sprzedawane jako urządzenie medyczne, ale firma ma nadzieję, że w końcu będzie można je wykorzystać do pomocy osobom z zaburzeniami lękowymi i innymi problemami medycznymi.
Thync twierdzi, że jego urządzenie jest ulepszeniem w stosunku do podobnie brzmiącej technologii zwanej przezczaszkową stymulacją prądem stałym lub tDCS. W 2000 r. Walter Paulus, niemiecki badacz (i ten z żartem Frankensteina), opublikował artykuł pokazujący, że przykładanie słabych prądów elektrycznych do pewnych części głowy osoby może mieć wpływ na mózg, który zmienia sygnały wysyłane do mięśni . W ciągu ostatnich kilku lat zainteresowanie technologią eksplodowało, a naukowcy sugerują, że tDCS może poprawić funkcje mózgu wyższego rzędu, takie jak pamięć i uczenie się. Te wyniki oraz fakt, że w swojej najbardziej prymitywnej wersji tDCS wymaga niewiele więcej niż pary mokrych gąbek, przewodów i dziewięciowoltowej baterii, spowodowały ruch „zrób to sam”. (Bądź ostrożny, jeśli spróbujesz tego: możesz zrobić sobie krzywdę za pomocą domowych urządzeń, jeśli nie wiesz, co robisz). Niektórzy gracze wideo wierzą, że technologia jest sposobem na poprawę ich wydajności — przynajmniej jedno komercyjne urządzenie, foc.us, jest im kierowany.
Ale chociaż przeprowadzono kilka obiecujących badań tDCS, wyniki nie były spójne. Recenzja opublikowane w styczniu przeanalizowano ponad 1000 artykułów, aby sprawdzić, czy jakiekolwiek wyniki zostały potwierdzone przez więcej niż jedną grupę badawczą. Żaden nie, poza wczesnymi wynikami Paulusa. W przeglądzie stwierdzono, że nie ma dowodów na efekty poznawcze.
Jamie Tyler, neurobiolog i współzałożyciel Thync, poznał Paulusa w 2009 roku i szybko zainteresował się tDCS. Byłem bardzo podekscytowany, mówi. Myślałem, że otwiera to nieograniczone możliwości. Ale po zagłębieniu się w literaturę i bezskutecznej próbie odtworzenia wyników, mówi, trochę się znudziłem. Przeszedłem przez całą tę przestrzeń i stwierdziłem, że roszczenia są naprawdę przesadzone.
Tyler podejrzewał, że urządzenia działają inaczej, niż sądzili ludzie. W większości naukowcy wierzyli, że urządzenia tDCS dostarczały przez czaszkę niewielkich ilości energii elektrycznej, aby oddziaływać na leżące poniżej części mózgu – stąd przezczaszkowe w tDCS.
Ale z tą hipotezą są problemy. Elektryczność jest rozpraszana przez twoją czaszkę. Następnie uderza w płyn mózgowo-rdzeniowy – słoną wodę otaczającą mózg – i ponownie go rozprasza i kieruje prąd do Bóg wie gdzie, mówi Alik Wedge , psychiatra w Massachusetts General Hospital. W rezultacie, jak mówi, w wielu przypadkach naukowcy nie stymulują obszarów mózgu, o których myślą, że są.
Częściowo opierając się na badaniach na zwierzętach, Tyler przypuszczał, że zamiast bezpośrednio wpływać na mózg, elektrody tDCS stymulują przede wszystkim nerwy czaszkowe, które znajdują się tuż pod skórą. Nerwy te łączą się bezpośrednio z obszarami mózgu zaangażowanymi w reakcję ucieczki lub walki, wyzwalając lub hamując produkcję – w zależności od rodzaju stymulacji – neuroprzekaźników związanych ze stresem, takich jak noradrenalina. Tyler mówi, że każdy efekt pokazany w świecie tDCS można wyjaśnić za pomocą tego mechanizmu.
Jeśli Tyler ma rację, może to wyjaśniać, dlaczego wyniki tDCS są tak trudne do powtórzenia. Badacze umieszczają elektrody tDCS w oparciu o założenie, że wpływają one na obszary mózgu znajdujące się bezpośrednio poniżej. Ale czasami mogą zamiast tego przypadkowo stymulować nerwy czaszkowe, prowadząc do niespójnych wyników. Opierając się na swojej nowej hipotezie, Tyler zmienił miejsce umieszczenia elektrod, celując konkretnie w te nerwy.
Tyler mówi, że wczesne eksperymenty wykazały wystarczający efekt, by sugerować, że hipoteza była słuszna. Ale efekty nie były ogromne. Następnym krokiem było wzmocnienie efektu poprzez zwiększenie poziomu prądu bez powodowania bólu lub uszkodzenia skóry. Naukowcy z Thync, która została założona w 2011 roku, zrobili to częściowo za pomocą impulsów elektrycznych zamiast stałego prądu i działając na częstotliwościach, które nie stymulują receptorów bólu.
Doświadczyłem różnicy, jaką te środki robią, gdy wypróbowałem konwencjonalne urządzenie tDCS obok technologii Thync. Przy trzech lub czterech miliamperach prądu konwencjonalny tDCS był dość bolesny. Dlatego większość eksperymentów jest wykonywana przy około jednym miliamperze. W przeciwieństwie do tego nie czułem nawet impulsów z urządzenia Thync przy 10 miliamperach.
Thync używa teraz w swoich eksperymentach konwencjonalnych urządzeń tDCS jako pozoru porównawczego — ludzie mogą to wyczuć na skórze, ale według Tylera nie ma to mierzalnego wpływu na ich nastrój. w BioRxiv Badanie Thync poinformowało, że 77 z 82 osób zgłosiło, że urządzenie Thync sprawiło, że byli bardziej zrelaksowani niż fałszywa. W mniejszym eksperymencie z udziałem 20 osób firma odkryła, że korzystanie z jej urządzenia obniżyło reakcję organizmu na stres o 50 procent, mierzoną właściwościami elektrycznymi skóry. Biologiczny marker stresu znaleziony w ślinie wzrósł o 6 procent u osób stosujących konwencjonalny tDCS, ale spadł o 20 procent u osób, które otrzymały leczenie Thync.
Zewnętrzni naukowcy twierdzą, że metody badawcze były w zasadzie rozsądne, chociaż kwestionowali, czy badani mogli odgadnąć, co było fikcyjnym leczeniem i czy mogło być pod jego wpływem. Co ważniejsze, badanie zostało przeprowadzone przez samą firmę i nie ukazało się w recenzowanym czasopiśmie.
To musi być jak jedna-15 tego, co ludzie czują w norach opium. Czuję się super łagodnie.
Oznacza to, że Thync nadal znajduje się w tej samej pozycji co tDCS — jego wyniki nie zostały zreplikowane. Na razie Thync trzyma w tajemnicy dokładne właściwości swoich wibracji; zewnętrzni naukowcy będą musieli poczekać z własną weryfikacją, aż Thync wypuści swoje urządzenie. Czy to w ogóle możliwe, że ich technologia działa? Tak, to możliwe, mówi Widge. Ich badanie nie jest doskonałe, ale jest rozsądne. To pierwszy krok. Powinna być wykorzystana jako trampolina do dalszych badań.
Moja własna nieformalna ankieta sugerowała, że efekty mogą się bardzo różnić w zależności od osoby. Dwóch z ośmiu moich współpracowników nie odczuło żadnych uspokajających efektów. Czterech doświadczonych łagodnych; dwóch doświadczyło głębokich efektów podobnych do tych, które miałem. Jeden powiedział mi, że to uczucie odpuszczania, jakbym mógł tu po prostu usiąść. Uśmiechnął się i dodał: To musi być jak jedna piętnasta tego, co ludzie czują w norach opium. Czuję się super łagodnie.
Ustawienie wydaje się mieć znaczenie. Uspokajająca atmosfera jest dla mnie najbardziej intensywna, gdy siedzę na kanapie w domu przy przygaszonych światłach. Kiedy korzystam z urządzenia w pracy, efekt jest znacznie mniej wyraźny.
Thync mówi, że energia – którą podobno osiąga się poprzez zwiększenie produkcji noradrenaliny w mózgu zamiast jej tłumienia, jak w przypadku spokojnej atmosfery – może sprawić, że ludzie poczują się, jakby wypili 20 uncji Red Bulla, który zawiera kofeinę, cukier i witaminy B. Ale wydawało się, że ma to na mnie niewielki wpływ, znacznie mniej oczywisty niż efekt spokojnej atmosfery, a Thync nie opublikował szczegółowych danych na poparcie swojego twierdzenia.
Mój wniosek jest taki, że jest za wcześnie, aby powiedzieć, jaka część użytkowników Thync odczuje efekty. (Firma twierdzi również, że moje testy wykorzystywały urządzenia beta i oprogramowanie, które zostaną ulepszone przed wprowadzeniem produktu na rynek.) Niepewność co do tego, co faktycznie robi, w połączeniu z nieodłączną złożonością mózgu, utrudnia uzyskanie prostych odpowiedzi. Czy warto spróbować? Zapytałam Joan Camprodon Gimenez , dyrektor Laboratorium Neuropsychiatrii i Neuromodulacji w Massachusetts General Hospital, czy poleciłby spokojną atmosferę Thync pacjentom cierpiącym na zaburzenia lękowe. Mówi, że najpierw musi zobaczyć więcej badań. Powiedział, że jedną z zalet tego urządzenia jest to, że jest bardzo, bardzo bezpieczne, mówi. To zawsze zachęcające. Najgorszy scenariusz jest taki, że nic nie robi.