211service.com
Facebook powinien przynajmniej oznaczać kłamliwe reklamy polityczne
Facebook Facebook
Wczoraj na Facebooku ujawnił plan walki z dezinformacją przed wyborami w USA w 2020 roku. Obejmuje to wydanie 2 milionów dolarów na projekt dotyczący umiejętności korzystania z mediów, co ułatwia badanie reklam politycznych i używanie bardziej widocznych etykiet sprawdzających fakty. Każdy krok jest godny pochwały, ale wszystko wydaje się hipokryzją ze strony firmy, która: odmawia niczego z reklamami politycznymi, które zawierają fałszywe informacje .
Przesłanie wydaje się być takie, że Facebook jest bardzo zainteresowany zapobieganiem oszustwom – ale tylko wtedy, gdy rozpowszechniają je zwykli użytkownicy, a nie ludzie, którzy mogą zostać wybrani na stanowiska prawdziwej władzy. Jednocześnie dyrektor generalny Mark Zuckerberg miał rację, mówiąc: podczas przemówienia w zeszłym tygodniu że nie sądzę, że większość ludzi chce chcieć żyć w świecie, w którym można publikować tylko rzeczy, które firmy technologiczne oceniają jako w 100% prawdziwe.
Ale między Facebookiem decydować o tym, co każdy może zobaczyć, a pozwalaniem politykom kłamać, jak chcą, istnieje kompromis. Facebook powinien wrócić do swojego polityka nie dotykania treści politycznych i zamiast tego umieścić jedną z tych nowych, widocznych etykiet nad reklamami politycznymi, które zawierają fałszywe informacje (takie jak Reklama kampanii Trumpa, która kłamała na temat Joe Bidena , albo fałszywa reklama na Facebooku, którą Elizabeth Warren kupiła, by podżegać Zuckerberga ). W ten sposób firma może wyświetlać reklamy, nie pozwalając, by fałszerstwa rozprzestrzeniały się niepostrzeżenie, co jest szczególnie ważne, ponieważ reklamy polityczne są często mikrokierowane do społeczności, które najprawdopodobniej w nie uwierzą.
Żeby było jasne, zewnętrzny program sprawdzania faktów Facebooka nie był panaceum na problem dezinformacji. Każdego dnia publikowana jest ogromna ilość treści, o wiele za dużo, aby wszystko można było sprawdzić. Są ludzie, którzy nie ufają weryfikatorom faktów, więc etykieta jest dla nich bez znaczenia.
Własna egzekucja Facebooka również pozostawia wiele do życzenia. W lipcu platforma do sprawdzania faktów Full Fact, jeden z partnerów Facebooka, opublikowała raport krytykujący firmę za to, że nie udostępnia wystarczającej ilości danych i nie reaguje wystarczająco szybko na treści oznaczone jako fałszywe. Ale w zakresie, w jakim sprawdzanie faktów jest cenne (a raport Full Fact stwierdza, że tak), reklamy polityczne powinny należeć do najdokładniej sprawdzanych faktów, nie tylko.
Zuckerberg twierdzi, że firma unika sprawdzania faktów przez polityków, ponieważ uważamy, że ludzie powinni sami być w stanie zobaczyć, co mówią politycy. Ale większość ludzi nie zawraca sobie głowy sprawdzaniem faktów w reklamie politycznej ani szukaniem dziennikarstwa gdzie indziej, by ją obalać. W rezultacie polityka Facebooka dotycząca rąk nie jest w rzeczywistości neutralny . Sprzyja i pomaga wspierać kandydatów, którzy nie mają żadnych skrupułów przed kłamstwem i szerzeniem teorii spiskowych. Wygrywają najgorsi gracze.
Posiadanie specjalnego zespołu weryfikującego fakty zajmującego się reklamami politycznymi może rozwiązać wiele z tych problemów. Facebook już wie, za jakie reklamy są opłacane kampanie polityczne. To nie jest niekończący się strumień treści. Reklamy weryfikujące fakty nie uczyniłyby Facebooka cenzorem. To też nie uniemożliwić przemówieniu polityka dotarcie do odbiorców , jak obawia się rzecznik Facebooka Nick Clegg. Zapewniłoby to, że ludzie, którzy natkną się na reklamę, będą mogli sami zobaczyć, co mówią politycy, a także sami zobaczyć, którzy politycy są zadowoleni z łysych kłamstw.