Funt lekarstwa

Technologia po raz kolejny jest reklamowana jako lekarstwo na wszystko, tym razem na to, co boli amerykański przemysł opieki zdrowotnej. Plan stymulacyjny administracji Obamy o wartości 787 miliardów dolarów obejmuje 19 miliardów dolarów na wydatki na IT w opiece zdrowotnej, które stanowią zachętę dla lekarzy i szpitali do przyjęcia elektronicznej dokumentacji medycznej. Od 2011 r. fundusze stymulacyjne zapewnią dodatkowe refundacje Medicare i Medicaid świadczeniodawcom korzystającym z takich systemów.





Te federalne programy finansowania zakładają, że krytyczną przeszkodą w powszechnym przyjęciu elektronicznej dokumentacji medycznej są koszty. Rzeczywiście, szpitale ankietowane w badaniu opublikowanym w zeszłym roku w Dziennik Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego zgłoszony koszt jako główna bariera. Jednak w porównaniu z innymi firmami branża opieki zdrowotnej pozostaje niewzruszona logiką obniżania kosztów w celu zwiększenia zysków. Prawda jest taka, że ​​ci ludzie mogli zdigitalizować całą branżę wieki temu. Technologia istnieje od dawna: Wall Street zaczęła wycofywać fizyczne certyfikaty giełdowe ponad 35 lat temu. Nawet branża lotnicza pozbawiona środków pieniężnych straciła bilety, usuwając ogromne koszty pracy i koszty ogólne. Branże te zaczęły używać zapisów elektronicznych, ponieważ wierzyli, że pozwoli to zaoszczędzić pieniądze. Branża opieki zdrowotnej po prostu nie poszła w ich ślady.

Poszukaj mnie

Ta historia była częścią naszego wydania z lipca 2009

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Przyczyną nie są koszty ani nieodpowiednia technologia. Raczej niechęć branży medycznej do digitalizacji swoich danych wynika z chęci ukrycia lukratywnego modelu biznesowego medycyny. Dyszenie 19 miliardów dolarów przed przemysłem o wartości 2,4 biliona dolarów nie wystarczy, aby ujawnić tajemnice finansowe, które prawdopodobnie odkryje elektroniczna dokumentacja medyczna – i od których zależą jej ogromne zyski. W tych aktach medycznych kryje się brzydka prawda o medycynie: choroba jest pożyteczna. Im większa liczba zabiegów, zabiegów i pobytów w szpitalu, tym większy zysk. Lekarze i szpitale mają niewielką motywację do identyfikowania lub ograniczania marnotrawstwa wydatków na medycynę.



Ilość niepotrzebnych wydatków jest ogromna. W projekcie, w którym przeanalizowano 4000 szpitali, Instytut Polityki Zdrowotnej i Praktyki Klinicznej Dartmouth College oszacował, że wyeliminowanie 30 procent wydatków na Medicare nie zmieni ani dostępu do opieki zdrowotnej, ani jakości samej opieki. Biuro Budżetowe Kongresu zasugerowało następnie, że 700 miliardów dolarów z około 2,3 biliona dolarów wydanych na opiekę zdrowotną w 2008 roku zostało zmarnowanych na leczenie, które nie poprawiło wyników zdrowotnych. Te nadmierne wydatki od dziesięcioleci sprawiają, że cały sektor opieki zdrowotnej rośnie szybciej niż populacja i szybciej niż inflacja.

Chociaż elektroniczna dokumentacja medyczna wiąże się z dużymi kosztami początkowymi, ma również potencjał do dużych oszczędności, częściowo dzięki uproszczeniu kosztów administracyjnych. Według artykułu dr Steffie Woolhandler z 2003 roku w New England Journal of Medicine , administracja odpowiada za 31 procent wydatków w amerykańskiej branży opieki zdrowotnej, czyli ponad 500 miliardów dolarów rocznie. (Aby spojrzeć na to z innej perspektywy, Google wydał znacznie mniej niż 10 procent tej kwoty na wszystkie swoje prace badawczo-rozwojowe). Richard Hillestad z Rand Corporation napisał w Sprawy zdrowotne , w 2005 r. technologia informacyjna w opiece zdrowotnej może zaoszczędzić gabinetom lekarskim i szpitalom ponad 500 miliardów dolarów w ciągu 15 lat dzięki poprawie bezpieczeństwa i wydajności.

Elektroniczna dokumentacja medyczna znacznie ułatwiłaby prowadzenie badań potrzebnych do wyśledzenia tych rozrzutnych wydatków. Według jednego z szacunków tylko około 4% szpitali w USA korzysta z kompleksowych systemów zapisu elektronicznego; większość polega na dokumentacji papierowej. W rezultacie analiza skuteczności określonych metod leczenia – na przykład operacji usztywnienia kręgosłupa w porównaniu z fizjoterapią bólu pleców spowodowanego przepukliną dysku – jest niepotrzebnie droga i czasochłonna. Lekarze muszą zebrać dane dla znacznej liczby pacjentów poddawanych każdemu leczeniu i skorelować te informacje z wynikami każdego pacjenta.



Korzystanie z elektronicznych kart zdrowia w połączeniu z technologią eksploracji i wyszukiwania danych znacznie ułatwiłoby tego rodzaju analizę. Na przykład pacjenci, którzy spełniają określone kryteria, mogą być identyfikowani i śledzeni automatycznie. Naukowcy byliby w stanie analizować większą liczbę pacjentów i szerszą gamę terapii. Dzięki łatwemu dostępowi do tego rodzaju informacji można by łatwiej zidentyfikować marnotrawstwo wydatków, umożliwiając płatnikom, czy to Medicare, czy prywatnym ubezpieczycielom, zaprzestanie zwracania kosztów kosztownych, ale niepotrzebnych testów i procedur.

Jeszcze większym zagrożeniem dla modelu biznesowego branży chorobowej jest to, że umożliwiając automatyczne śledzenie pacjentów w czasie, elektroniczna dokumentacja medyczna przygotowałaby grunt pod wczesne wykrywanie i medycynę prewencyjną. Obecnie cała branża skupia się na leczeniu chorób, a nie na dbaniu o zdrowie ludzi. Trzy czwarte wydatków na opiekę zdrowotną przeznacza się na opiekę przewlekłą, ale National Cancer Institute i Centers for Disease Control and Prevention przeznaczają zaledwie 12% swoich budżetów na badania nad wczesnym wykrywaniem. Ponadto system płatności opiera się na refundacji leczenia, a nie na profilaktyce.

Przy powszechnym wykorzystaniu elektronicznych kart zdrowia łatwiej byłoby rozwijać medycynę prewencyjną, nie tylko poprzez edukację pacjentów o zmianach stylu życia, ale także poprzez przeprowadzanie masowych badań przesiewowych. Niedawne badanie American Cancer Society wykazało, że zapobieganie, wczesne wykrywanie i lepsze leczenie zmniejszyły śmiertelność z powodu raka w latach 1990-2005 o 19 procent w przypadku mężczyzn i 11 procent w przypadku kobiet. Chciałbym otrzymać fundusze na technologie, które mogłyby ostatecznie poprawić wczesne wykrywanie. Rozpoczyna się obecnie badania na skanach CT, które mogą ocenić serce pacjenta w czasie krótszym niż jedno uderzenie serca. Zapewniają lepszą rozdzielczość niż istniejące technologie i zwracają mniej fałszywych alarmów. Testy te kosztują teraz 1000 USD, ale w ciągu pięciu lat, dzięki spodziewanym postępom w zakresie mocy obliczeniowej, powinniśmy zobaczyć tomografię komputerową o wartości 200 USD w celu wykrycia chorób serca zanim atak serca.



Zdolność do wykrywania raka wystarczająco wcześnie i wystarczająco tanio, aby zapewnić skuteczne leczenie, okazałaby się znacznie bardziej opłacalna niż obecne podejście, które polega na wydawaniu setek tysięcy dolarów na przedłużenie życia pacjenta chorego na raka o kilka miesięcy – generalnie przy niskiej jakości. życia.

Choć elektroniczne kartoteki zdrowia są cenne dla optymalizacji kosztów, ich największy wkład będzie polegał na przesunięciu medycyny w kierunku wczesnego wykrywania. Miejmy nadzieję, że przyjęcie tej technologii przesiewowej nie zostanie odroczone tak długo, jak elektroniczna dokumentacja medyczna, w niesłusznym pragnieniu ochrony lukratywnego status quo. Jak każda dobra technologia, prawdopodobnie zacznie działać na poziomie podstawowym. Oczekuj, że lokalny Walgreens będzie promować te testy wcześniej niż robi to twój lekarz.

Andy Kessler jest analitykiem Wall Street, który został autorem, ostatnio Koniec medycyny .



ukryć