Gorączka startupów Web 2.0

Jeśli znasz się na Internecie, możesz organizować coraz więcej swojego życia wokół narzędzi i usług internetowych rozdawanych przez mnóstwo młodych start-upów. Kalendarz społecznościowy możesz przechowywać na Urozmaicony lub Nadchodzące , uporządkuj swoje rzeczy do zrobienia na Gootodo , przechowuj dokumenty o wartości gigabajta pod adresem Box.net , przeczytaj wiadomości (lub napisz własne) na Newsvine , znajdź godziny rozrywki wideo w youtube lub SkoczCut , twórz i udostępniaj zakładki internetowe pod adresem Diigo , twórz podcasty i notatki dźwiękowe w Odeo , publikuj blogi pod adresem Wordpress lub Xanga i udostępnij swoje zdjęcia na Flickr lub Buzznet - lub Rija lub Bąbelkowy lub Zoomr . Wszystko za darmo. A to dopiero początek listy.





Ta eksplozja nowych witryn sieci Web — zjawisko często nazywane Web 2.0 — jest świetna dla wszystkich rodzajów użytkowników Internetu. Ale jak długo ta nowa grupa startupów może przetrwać bez pobierania opłat za swoje produkty?

W niektórych przypadkach odpowiedź może nie być długa. Mówiąc najprościej, wiele z tych strojów, podobnie jak ich poprzednicy dot-com z późnych lat 90., nie ma modeli biznesowych. Najczęstszym źródłem przychodów w świecie Web 2.0 jest reklama kontekstowa – ale, jak podkreślają niektórzy analitycy, pięciocentówki zarobione, gdy odwiedzający klikają reklamy dostarczane przez takie jak Google AdWords, ledwo przynoszą wystarczające do pokrycia kosztów serwera internetowego sprzęt komputerowy. W związku z tym niektórzy obserwatorzy branży uważają, że wstrząs jest prawdopodobny w ciągu najbliższych 12 do 24 miesięcy.

Przesiewanie Web 2.0 nie będzie jednak tak krwawe jak krach dot-comów w latach 2000-2001, po prostu dlatego, że firmy te nigdy nie akceptowały dużych funduszy venture i zatrudniają znacznie mniej pracowników. Co więcej, podstawowe technologie nie znikną – bardziej prawdopodobne jest, że upadające firmy zostaną wykupione przez nieco większych konkurentów na fali konsolidacji.



Niemniej jednak jest po prostu zbyt wiele nowych usług oprogramowania opartych na sieci WWW – według niektórych analityków – 300 i więcej – goni za małą liczbą użytkowników, aby wszyscy mogli prosperować, mówią obserwatorzy, tacy jak Rafat Ali, redaktor i wydawca serwisu z mediami cyfrowymi. PaidContent.org . Czy 90 procent tych firm będzie za około dwa lata? Prawdopodobnie nie, mówi. Wszyscy to wiedzą, bo już raz przez to przeszliśmy. Ale przynajmniej są zalążki innowacji, które mogą przyjąć większe firmy.

Nadpodaż startupów Web 2.0 jest częściowo spowodowana znacznie niższymi kosztami ogólnymi potrzebnymi do utrzymania nowoczesnego biznesu internetowego. Innowacje, takie jak Ruby on Rails, zestaw narzędzi do tworzenia witryn internetowych opartych na bazie danych przy użyciu interfejsów AJAX (Asynchronous JavaScript i XML), które przypominają wyrafinowane aplikacje komputerowe, ułatwiają niewielkiemu zespołowi programistów tworzenie zaawansowanych usług internetowych, podczas gdy koszty sprzętu serwera WWW i przepustowości Internetu nadal spadają.

Każdego dnia powstaje zbyt wiele startupów, ponieważ bariera została obniżona do absolutnego minimum – mówi Jeff Clavier, partner zarządzający w firmie Doradztwo SoftTech Venture , firma Palo Alto w Kalifornii, która współpracuje ze start-upami na wczesnym etapie rozwoju. Każdy, kto ma pieniądze na wynajem serwera za 100-200 dolarów miesięcznie, może napisać aplikację Web 2.0, umieścić ją, zacząć udostępniać i wyrobić sobie markę. Nie ma więc bańki internetowej typu dot-com, ale istnieje bańka założycielska geeka.



Te nowe firmy mają kilka sposobów na przetrwanie, zwykle reklamowanie się, pobieranie dodatkowych opłat za usługi premium i pobieranie opłat afiliacyjnych za kierowanie kupujących do witryn takich jak Amazon. Ale zapytaj dyrektora generalnego Web 2.0 o model biznesowy jego firmy, a najprawdopodobniej nie powie o reklamie kontekstowej. Model reklamowy, zwykle za pośrednictwem programu Google AdWords, wydaje się być najczęstszym gambitem. Jest planowanym lub istniejącym głównym źródłem przychodów dla dziesiątek startupów Web 2.0, takich jak nowa witryna do udostępniania zdjęć Riya, która planuje wyświetlać reklamy związane z tematami na zdjęciach swoich użytkowników.

Jednak konsultant Clavier i inni twierdzą, że firmy na wczesnym etapie rozwoju powinny postrzegać AdWords jako niewielkie, przejściowe źródło przychodów. Nie ma nic złego w wspieraniu reklam, ale nie możesz zakładać, że AdWords pomoże Ci zbudować dużą firmę, mówi Clavier.

Ali mówi, że firmy mogą przetrwać boom Web 2.0, robiąc jedną z dwóch rzeczy. Mogą zainteresować większe firmy, które kupują technologię i sprowadzają jej twórców zamiast rozwijać własną wersję. Flickr, Pyszne , WebJay , Konfabulator , i Nadchodzące, na przykład, zostały przejęte przez Yahoo. Albo startupy muszą pozyskać tak wielu użytkowników, że zyskują przewagę nie do pokonania nad konkurencją, ponieważ youtube wydaje się, że zrobi to na rynku pobierania wideo. Lub oczywiście mogą zrobić jedno i drugie, jak Moja przestrzeń , który ma ponad 50 milionów użytkowników i został zakupiony w lipcu 2005 roku przez News Corp Ruperta Murdocha.



Ale inni twierdzą, że nawet mniej skuteczne firmy Web 2.0 będą w stanie przetrwać przy obecnych źródłach przychodów – głównie dlatego, że mają proste potrzeby. Zdecydowana większość tych firm nie potrzebuje przychodów – ponieważ nie mają żadnych wydatków, mówi Seth Godin, strateg marketingu internetowego i autor poczytnego Marketing uprawnień . Ludzie robią to z miłości lub w wolnym czasie.

Trzy miesiące temu Godin założył własną firmę Web 2.0, kałamarnica , rodzaj obywatelskiego katalogu internetowego, w którym eksperci w dziedzinach od wideoblogów po wegetarianizm publikują soczewki lub przewodniki po najlepiej powiązanych treściach w sieci. Squidoo zarabia dzięki połączeniu reklam Google AdWords i opłat partnerskich Amazon: reklamuje linki do przedmiotów na Amazon lub eBay i otrzymuje prowizję za każdym razem, gdy kliknięcie jednego z linków prowadzi do zakupu.

Firma dzieli te prowizje stowarzyszone, a większość ekspertów tematycznych (lensmasters) przekazuje swoją część bezpośrednio na cele charytatywne, mówi Godin. Większość obiektywistów Squidoo nie jest w tym dla pieniędzy.



Nic dziwnego, że Godin jest głosem sprzeciwu w chórze ekspertów przewidujących mini krach. Przyznaje jednak, że niektóre firmy Web 2.0 odejdą na dalszy plan. Nie sądzę, że zobaczymy wstrząs, który widzieliśmy pod koniec drugiej bańki, ponieważ teraz obowiązują inne zasady. Ale wierzę, że niektóre z tych firm mają złudzenia wielkości, jeśli chodzi o to, jak duże i jak zyskają, mówi. Nie możesz mieć 30 dochodowych firm w biznesie, w którym tylko dwie mogą zarabiać.

ukryć