Grab ziemi od Google

Przekazałem część nieruchomości na komputery stacjonarne mojego komputera, za darmo, nowemu użytkownikowi: beta Google Desktop, wersja 2. Jak dotąd program był pożądanym najemcą, ale zastrzegam sobie prawo do jego eksmisji jeśli stosunki psują się.





Oprogramowanie, a Darmowe pobieranie dla komputerów z systemami Windows XP i Windows 2000, ukazał się 22 sierpnia. To znacznie więcej niż zwykła aktualizacja wersji 1, która pojawiła się w październiku ubiegłego roku i skupiała się na indeksowaniu dysków twardych użytkowników, aby Google mógł przeszukiwać ich osobiste treści równie szybko, jak to przeszukuje sieć. Nowa wersja oczywiście nadal to robi, ale została wymyślona na nowo jako zawsze włączony pasek boczny, który przesuwa się kaskadowo wzdłuż całej pionowej długości ekranu pulpitu, oferując stos prostych aplikacji lub wtyczek, takich jak okno z wiadomościami, Czytnik RSS i notatnik, które użytkownicy mogą modyfikować lub wymieniać. Jeśli wersja 1 była pierwszą próbną wyprawą Google z dala od sieci i na pulpit (gdzie pojawiała się głównie jako ikona w zasobniku systemowym), wersja 2 to hurtowa grabież na terytorium, które do tej pory było zdominowane przez Microsoft.

Inni oczywiście również walczą o to terytorium. Paski narzędzi, paski pulpitu, paski boczne, pulpity nawigacyjne, widżety i inne narzędzia wielkości podprzeglądarki do uzyskiwania dostępu i organizowania danych lokalnych i sieciowych pojawiają się ostatnio jak surykatki, a większość z nich pochodzi od programistów open source i małych firm, takich jak Pixoria (niedawno przejęta przez Yahoo).

Nat Friedman, który w firmie Novell kieruje inżynierią desktopów dla Linuksa i dodatkowo tworzy aplikacje open-source, od kilku lat pracuje nad Panel , program dla systemu Linux, który bada zachowanie użytkownika i wyświetla dane istotne dla jego bieżącego zadania. ten Mrugnięciex narzędzie do wyszukiwania na pulpicie robi coś podobnego, a Microsoft nazywa całą koncepcję niejawne zapytanie ; rok lub dwa lata temu mówiono, że taka funkcja może zostać uwzględniona w przyszłorocznym systemie operacyjnym Windows Vista, więc bądźcie czujni.



Tymczasem użytkownicy systemu operacyjnego Macintosh OS X od dawna mają do wyboru widżety dla swoich komputerów stacjonarnych – małe programy, które wykonują jedną rzecz, na przykład wyświetlają zegar lub prowadzą listę rzeczy do zrobienia. Przez ostatnie kilka miesięcy cieszyłem się Konfabulatorem Pixorii, programem, który uruchamia widżety w systemie Windows; jeden bezużyteczny, ale zabawny widżet pobiera zdjęcia z folderu Moje obrazy i wyświetla je w miniaturowym formacie pokazu slajdów.

Google Desktop w wersji 2 to w zasadzie podejście Google do widżetów, z wyjątkiem tego, że te widżety lub wtyczki trzymają się razem w kolumnie, a nie swobodnie unoszą się na pulpicie. Standardowe wtyczki obejmują monitor poczty e-mail, który może obserwować skrzynki odbiorcze programu Outlook i Gmail oraz wyświetlać najnowsze wiadomości; czytnik wiadomości, który filtruje wiadomości zgodnie z Twoimi preferencjami, których uczy się, oglądając to, co czytasz; pole Web Clips, które w rzeczywistości jest czytnikiem RSS; notatnik do notatek osobistych; odtwarzacz zdjęć; listę najczęściej odwiedzanych witryn „Co jest na topie”; okno szybkiego podglądu, które robi to samo, co menu Start systemu Windows; pasek giełdowy; i lokalna aktualizacja pogody. A jest już ponad 60 inne wtyczki , opracowany przez niezależnych programistów przy użyciu interfejsu programowania aplikacji wydanego przez Google.

Jak dotąd podoba mi się nowy Google Desktop. Jest bardziej kompaktowy i konfigurowalny i mniej rozpraszający niż wiele innych narzędzi do wyszukiwania i organizowania komputerów stacjonarnych, które wypróbowałem. Ma kilka sprytnych elementów, których nie rozumiem, takich jak możliwość skanowania zarówno mojej skrzynki odbiorczej w Outlooku (kiedyś nie do zdobycia forteca, do której nie miał dostępu żaden inny program), jak i moich internetowych kont e-mail. Już wiem, że nie będę używał niektórych wtyczek, takich jak okno szybkiego podglądu; dla mnie wystarczy menu Start, lista Ostatnie dokumenty i przycisk historii w Firefoksie. Ale to w porządku, ponieważ mogę po prostu wyłączyć wtyczki, których nie lubię, zwalniając miejsce dla innych, które mogą być bardziej interesujące.



Jedyną cechą Google Desktop w wersji 2, którą jak dotąd uważam za naprawdę irytującą, jest fakt, że domyślne ustawienie wtyczki Web Clips powoduje, że program automatycznie subskrybuje kanał RSS dla każdej odwiedzanej witryny. Poszedłem do CNET kilka minut temu, aby wyświetlić artykuł; teraz w moim polu Web Clips jest pięć innych artykułów CNET. Fajnie, ale nie jestem aż tak zagorzałym użytkownikiem CNET. Aby był użyteczny, czytnik RSS powinien być bardziej dostrajalny – w końcu cały sens RSS polega na tym, że daje użytkownikom wybór treści, które chcą regularnie oglądać.

Niektóre doniesienia medialne malują Google Desktop Version 2 jako bezpośredni atak na Microsoft, ale myślę, że w pracy jest ciekawsza dynamika. Narzędzia komputerowe Google, Microsoft, Yahoo i innych źródeł ewoluują w odpowiedzi na siebie nawzajem. Na przykład Google Desktop wyraźnie opiera się na idei widżetów, podczas gdy Windows Vista bez wątpienia będzie zawierał funkcje, które odpowiadają na pewne wyzwania stawiane przez Google. Podczas gdy niektórzy obawiają się, że triumwirat Microsoft, Google i Yahoo ostatecznie zdominuje obszar dostępu do informacji i organizacji, cieszę się, że Google i Yahoo zapewniają Microsoftowi poważną konkurencję. Wszyscy wychodzimy z tego bogatsi.

Swoją drogą, spodziewajcie się kolejnego wielkiego ogłoszenia od Google w środę, 24 sierpnia, kiedy firma podobno wprowadzi nowe narzędzie komunikacyjne. Komunikator Google? Smartfon Google? Kto wie. Torba niespodzianek Google wydaje się bez dna. (Uzupełnienie 13:49: LA Times spekuluje, że Google ogłosi nową usługę wiadomości błyskawicznych i czatu głosowego o nazwie rozmowy Google .)



ukryć