Hakerzy atakują Apple? Gratulacje!

Dziwne rzeczy dzieją się w dzisiejszych czasach. Red Sox wygrywają World Series (jeszcze w czterech grach!), a hakerzy atakują Macintosha. Trudno powiedzieć, które wydarzenie jest dziwniejsze.





Społeczność Apple od samego początku była w dużej mierze odporna na nikczemnych hakerów nastawionych na szerzenie szkód. Jeśli jesteś użytkownikiem systemu Windows, tak jak ja, znasz rutynę. Narzekasz na najnowsze oprogramowanie szpiegowskie lub atak wirusów, a wielbiciele Apple reagują dobrodusznym drażnieniem – one nie martw się o takie bzdury. Cóż, teraz mają.

Jak można się było spodziewać, posty na różnych forach dyskusyjnych związanych z Apple oferowały różne poziomy obaw, od lekkiego rozczarowania do całkowitego przygnębienia. Myślę, że ta reakcja jest zasadniczo błędna. Użytkownicy MAC nie powinni być zdenerwowani tą wiadomością o złośliwym oprogramowaniu; powinni się radować.

Co? Dlaczego społeczność Apple powinna świętować tę wiadomość? Zanim wyjaśnię, wyjaśnię jedno: nie jestem zwolennikiem tego rodzaju hakowania i na pewno – jako ofiara ataku wirusa nie tak dawno temu – współczuję każdemu, kto został zaatakowany. To powiedziawszy, ten program jest kamieniem milowym w historii komputerów, ponieważ społeczność Apple jest wreszcie na tyle duża, że ​​przyciągnęła uwagę hakerów.



Oto, co się wydarzyło: W zeszłym tygodniu sprytni użytkownicy komputerów Mac odkryli program o nazwie Opener. Ten fragment kodu osadza się na komputerach Mac z systemem OS X, najnowszym systemem operacyjnym Apple, i wyłącza zaporę sieciową komputera. Złośliwe oprogramowanie lokalizuje również i zbiera wszelkie informacje o hasłach, jakie może znaleźć w zainfekowanym systemie, pozostawiając program do łamania haseł o nazwie John the Ripper. Uważa się, że Opener może zostać wezwany do działania zdalnie za pomocą botnetu, w którym zdalny haker umieszcza złośliwe oprogramowanie na komputerach niczego niepodejrzewających użytkowników, a następnie uruchamia ten kod. (Więcej informacji o sieciach botów znajdziesz w mojej wcześniejszej kolumnie na ten temat.)

Niewrażliwość Apple na wirusy i tym podobne opierała się na dwóch czynnikach. Po pierwsze, Macintosh jest bezpieczniejszy niż Windows, po części ze względu na to, że Apple opiera się na bezpieczniejszych komponentach Uniksa jako podstawa systemu operacyjnego; wyjaśnia to, dlaczego z technicznego punktu widzenia komputer Mac jest mniej podatny na wirusy, konie trojańskie i złośliwe oprogramowanie niż oprogramowanie firmy Microsoft. Ale po drugie, i co ważniejsze, społeczność użytkowników Apple po prostu nie była wystarczająco duża, aby hakerzy mogli na nią namierzyć. Hakerzy chcą między innymi nagłówków i rozgłosu. Jaki jest sens tworzenia programu, który wpłynie tylko na cztery procent populacji komputerów, skoro można poświęcić tyle czasu na tworzenie czegoś, co wpłynie na 96 procent?

Udział Apple w rynku wciąż jest jednocyfrowy, ale gdy w tym tygodniu pojawiło się ogłoszenie o iPodzie U2 – nie wspominając o niebotycznie wysokich cenach akcji – Apple powraca. Według najnowszego zestawienia zysków firmy Apple sprzedało 836 000 komputerów Mac w ostatnim kwartale, o sześć procent więcej niż w poprzednim kwartale. Sprzedaż iPodów wzrosła o 500 procent w porównaniu z poprzednim rokiem. I czy ośmielę się powiedzieć, że firma radzi sobie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej? Jego nowy iPod z kolorowym ekranem nie może powstrzymać zainteresowania urządzeniem. Wyraźna publiczna obecność firmy w dzisiejszych czasach, w połączeniu z powolnym, ale stałym wzrostem liczby użytkowników komputerów Macintosh, sprawia, że ​​jest to cel dla tych, którzy chcą wyrządzić krzywdę.



To było zachęcające, gdy społeczność Apple szybko zareagowała na zagrożenie Openerem. Ponieważ fani Apple nie są przyzwyczajeni do wirusów i tym podobnych, nie mają w pogotowiu tej samej branży obserwatorów wirusów, którzy skanują sieć w poszukiwaniu podejrzanej aktywności. Kiedy wirus trafia na systemy Windows, firmy antywirusowe natychmiast przystępują do działania, wydając poprawki i alerty. Nie tak tutaj. Pierwsze alerty Openera, które udało mi się znaleźć, pochodziły od indywidualnych użytkowników, omawiających dziwne odkrycia na ich komputerach. Ważne jest, aby ostrzeżenie szybko się pojawiło, napisała jedna osoba na forum dyskusyjnym Maca 22 października. Teraz jestem trochę przestraszona, napisałem inną. Trzy dni później Sophos, firma antywirusowa, opublikowała rozwiązanie problemu.

Trzy dni to dość długi czas między alertami a poprawką, ale społeczność Apple dopiero teraz znajduje swoje podwodne nogi w świecie złośliwego oprogramowania. Dziwne jest świętowanie, ale maniacy Apple powinni postrzegać ten rozwój jako wydarzenie o pozytywnych podstawach. Kolejnym krokiem użytkowników komputerów Mac powinno być otwarcie butelki szampana i zrobienie wszystkiego, co w ich mocy Sally Field podszywanie się: Lubisz nas! Naprawdę nas lubisz!

ukryć