211service.com
Internet? Nie!
Nie mogę znieść przeczytania kolejnej przepowiedni o tym, że Internet zmienia ludzką świadomość. Nie mogę posłuchać kolejnego puchatka, który mówi, że handel elektroniczny przez Internet to rewolucja w biznesie. Nie mogę tolerować widoku innego przedsiębiorcy wzbogaconego sprzedażą akcji w firmie bez zysków, przychodów – a nawet produktu.
Mam dość słuchania, jak e-commerce podbije wszystko. Jak Internet i sieć zmienią istniejące branże. Nie mogę tego dłużej znieść. Nadszedł czas, abym stanął w obronie milczącej większości rozsądnych sceptyków, o których wiem, że tam jest. Czas powiedzieć, co wiele osób myśli prywatnie, ale są zbyt przestraszeni, by mówić publicznie.
Ta historia była częścią naszego wydania z września 1999 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Skąd się bierze ten nonsens? Cóż, po części jest to zakorzenione w amerykańskim charakterze. Amerykanie lubią kibicować słabszym. Lubią, gdy mistrzowie są obalani.
Ten amerykański etos jest wspaniały, ale często też jest błędny. Jeśli podobała Ci się seria filmów Rocky, przepraszam, że Cię rozczarowałem, ale w prawdziwym życiu słabszy zazwyczaj przegrywa.
Mój punkt widzenia jest prosty: jeśli sieć zwycięży, w dużej mierze wzmocni istniejące elity biznesowe. Handel elektroniczny, niezależnie od tego, jak wkroczy w tradycyjny handel i usługi, utrzyma przewagi czołowych korporacji.
Nie mówię, że Web-World jest całkowicie fikcją (chociaż z pewnością częściowo to). Mówię, że Internet może służyć Wal-Martowi i Merrill Lynch, a także Amazon.com lub setnemu handlarzowi narzędzi ogrodniczych online. I w tym konkursie bogaci się wzbogacą.
Myślę, że panika w sieci zmierza w stronę klifu. Kiedy stado przekroczy granicę, finansowa rzeź i szok psychologiczny będą gorsze niż wszystko, co wywołał rok 2000. Podczas gdy wiele firm wciąż stara się wypracować strategię internetową, o wiele więcej firm powinno starać się opracować strategię, aby uchronić się przed swoją strategią internetową.
Co napędza nadchodzący wstrząs internetowy?
Zacznijmy od głównej przesłanki internetowych rewolucjonistów: twierdzenia, że prowadzenie biznesu przez Internet jest tańsze niż sprzedaż tradycyjną. Nie. Oczywiście Internet robi pewne rzeczy dobrze. Przetwarzanie zamówień Amazon.com jest wspaniałe. Te małe notatki w e-mailu informujące o statusie zamówienia są pomocne i ujmujące (dopóki nie zdecydujesz się przestać otwierać wszystkich e-maili od Amazon). Ale te książki nadal muszą dotrzeć w staromodny sposób. Jest to drogie i czasochłonne i zwykle rekompensuje oszczędności związane z zakupem elektronicznym.
Teraz oczywiście coraz więcej osób nie chce odwiedzać księgarni ani nawet dzwonić do biura podróży czy maklera giełdowego. Ale to nie znaczy, że sklepy i agenci sprzedaży są nieistotni. Nie są. Zastanów się ponownie nad sprzedażą książek. Borders i Barnes & Noble są wszędzie. Co robi Amazon.com, gdy ludzie z cegły i zaprawy osobiście dostarczają książki do Twojego domu? Co się stanie, gdy firma przydzieli mi osobę? Agent elektroniczny to jedno; człowiek jest (jeszcze) znowu czymś innym.
Weźmy firmę Dell. Co sprawiło, że przychody firmy Dell Computer wzrosły z zera w 1984 r. do 18,2 mld USD w zeszłym roku? Kluczem do sukcesu firmy Dell nie jest sieć; to ten wspaniały, nowatorski gadżet e-commerce: telefon. Klienci dzwonią z zamówieniami, rozpoczynając reakcję łańcuchową wśród dostawców, której kulminacją jest montaż
komputera osobistego firmy Dell. Gdzie jest sieć w tym procesie? Prawie niewidoczne. Pod koniec ubiegłego roku tylko 5 procent dziennej sprzedaży firmy pochodzi z sieci. Jasne, ten odsetek będzie rósł. Ale chodzi mi o to, że Dell odniesie korzyści z sieci, ponieważ już jest liderem – nie stanie się liderem dzięki sieci.
Dla przedsiębiorców ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że pogoń za idealnym biznesem internetowym nie jest drogą do sukcesu. To, czego potrzebują, to przede wszystkim dobry biznes.
Ale poczekaj, czy te dobre firmy nie są atakowane przez Internet? Czy dotychczasowi liderzy branży nie są zwykle odpychani przez nowicjuszy, ponieważ giganci niechętnie niszczą swoje stare biznesy na rzecz nowych?
Cóż, Amazon.com przejął dużą przewagę w elektronicznej sprzedaży książek. Ale wielcy księgarze szybko zareagowali. Sytuacja jest taka sama w innych branżach, w których liderzy stosują techniki sprzedaży internetowej, nawet za cenę szkody dla ich tradycyjnych sieci sprzedaży i usług. Efektem jest osłabienie przewagi nowicjuszy i ponowne przypomnienie nam, że Internet jest narzędziem otwartym dla wszystkich — zwłaszcza bogatych i potężnych.
Świetny przykład można znaleźć w dystrybucji muzyki online. W Wielkiej Brytanii EMI planuje udostępnić cały swój katalog nagrań muzycznych w Internecie. Klienci będą pobierać utwory na nagrywalne płyty CD w sklepach muzycznych. Partnerem EMI w tej transakcji jest mała firma musicmaker.com, która sprzedaje płyty na zamówienie przez Internet. Problem polega na tym, że te dyski muszą być następnie wysłane do kupujących, co zajmuje co najmniej dwa dni. Musicmaker.com potrzebuje sklepów, aby kupujący mogli natychmiast otrzymać płyty. EMI jest idealnym partnerem.
Jestem niedźwiedzią na biznesach zbudowanych wyłącznie w sieci. W nadchodzących latach wielu z nich zostanie zniszczonych. Upadłe firmy wirtualne i bezwartościowe akcje netto będą oznaczać koniec ery, nawet jeśli dobrze zarządzane, prawdziwe firmy będą korzystać z zalet e-commerce, gdziekolwiek prowadzą.
