IPO Google staje się ekskluzywne

Zapowiadane jako sposób, w jaki przeciętny inwestor może wejść na parter najgorętszej firmy, aby wejść na giełdę od lat, oferta publiczna Google w stylu aukcji zakończyła się jednak elitarnym wydźwiękiem. Definicja „przeciętnego inwestora” stosowana przez underwriterów w przypadku tej oferty publicznej obejmuje najwyraźniej ponadprzeciętną wiedzę, doświadczenie i pieniądze, pisze Pisarz biznesowy AP Michael J. Martinez , którego biuro maklerskie wykluczyło go z udziału.

Historia Martineza jest ciekawym spojrzeniem na nowy proces. Opisuje swoje doświadczenie w wypełnianiu wymaganego kwestionariusza kwalifikacyjnego, zanim Ameritrade pozwoli mu na udział w aukcji. Aby spełnić wymagania SEC, każdy subemitent musi określić, czy oferent kwalifikuje się do udziału w IPO Google, a każdy dom maklerski może ustalić własne wymagania. Wydaje się, że aby uniknąć kolejnych pozwów ze strony niezadowolonych inwestorów, firmy są tym razem dość surowe.

Proces Google, obejmujący licytację publiczną, minimalny zakup tylko pięciu akcji i 28 oddzielnych gwarantów emisji, został zaprojektowany, aby otworzyć IPO na nowy poziom udziału publicznego. Ale jak wskazuje Martinez, akcje, a zwłaszcza ryzykowne IPO, nie są dla wszystkich.





ukryć