Izraelski naród startupowy jest zagrożony przez gigantów technologicznych, którzy go pielęgnowali

Chris McGrath/Getty Images





Izraelski talent technologiczny nigdy nie był bardziej poszukiwany. W tym małym śródziemnomorskim kraju działa ponad 300 globalnych firm technologicznych — większość z nich znajduje się w odległości godziny jazdy od Tel Awiwu. Strumień zapoczątkowany przez IBM, Intel, Microsoft, Motorolę i Cisco stał się powodzią marek: co najmniej 117 firm z 21 krajów otworzyło izraelskie centra badawczo-rozwojowe od 2014 r., mając nadzieję na uchwycenie magii w bulgoczącym ekosystemie tego kraju ponad 6000 startupów.

Ale gdy przybywają globalni giganci, podnoszą pensje, czynsze i reputację. Teraz niektórzy obawiają się, że międzynarodowe korporacje, które kiedyś pielęgnowały tę raczkującą potęgę technologiczną, nieświadomie niszczą potężną, ale delikatną mieszankę przedsiębiorczości, szkolenia wojskowego i bezczelności, która przede wszystkim ich do niej przyciągnęła. Obawiają się, że może to uniemożliwić jej przekształcenie się w dojrzałą gospodarkę cyfrową.

Czy ekosystem Izraela osiągnął punkt zwrotny, a nawet kryzys? Lokalni przedsiębiorcy martwią się, że tak – z kilku powodów.



Powód 1: Niedobór talentów

Na początku myśleliśmy, że im więcej międzynarodowych korporacji sprowadzimy tutaj, tym więcej będziemy mieć miejsc pracy, mówi Kira Radinsky, która została dyrektorem ds. analizy danych w serwisie eBay po przejęciu przez niego swojego startu z algorytmem predykcyjnym i jest głęboko zaangażowana w izraelski rynek cyfrowy. przemysł. To, co się właściwie wydarzyło, to to, że zabierają miejsca pracy startupom, które tak naprawdę chcemy tu rozwijać, i dużym firmom, które chcemy tutaj utrzymać.

Zdjęcie Kiry Radinsky

Kira Radinsky, główny naukowiec eBay w Izraelu. Steve Jennings/Getty Images dla TechCrunch

Liczby to potwierdzają. W swoim ostatnim rocznym raporcie Bank of Israel ostrzega, że ​​izraelski popyt na wykwalifikowanych pracowników technologicznych znacznie przewyższa podaż. Przy całkowitej sile roboczej zaawansowanej technologicznie, liczącej mniej niż 300 000 osób, Izrael stoi obecnie w obliczu chronicznego niedoboru około 15 000 wykwalifikowanych inżynierów.



A sprawy nie mają się lepiej. Pomimo napływu inwestycji zagranicznych, liczba pracowników branży technologicznej wzrosła o zaledwie 4% w latach 2011-2015, mimo że całkowita populacja wzrosła o prawie 8%. Odsetek pracowników high-tech w całym sektorze biznesowym faktycznie spadł z 12,6% do 11,7%.

Raport wydany 16 grudnia przez Start-Up Nation Central — organizację pozarządową, która wyrosła z bestsellerowej książki Saula Singera i Dana Senora, Naród start-upów — potwierdza trend. Raport stwierdza, że ​​ponieważ zapotrzebowanie na talenty technologiczne szybko rośnie, nie odpowiada mu podaż programistów, naukowców i inżynierów, co powoduje coraz większe niedobory.

Jak zauważa raport, izraelskie firmy otwierają oddziały za granicą, aby wypełnić lukę w talentach: co czwarta firma informuje, że ma zagraniczny zespół ds. rozwoju, a najbardziej preferowaną lokalizacją jest Ukraina. Firmy te zatrudniają około 25% całej siły roboczej za granicą.



Powód 2: Nadpłatni pracownicy

Drugim dużym zmartwieniem lokalnych firm jest inflacja płac. Firmy międzynarodowe podnoszą pensje, mówi Radinsky. Odszkodowanie jest naprawdę duże. Startup nie może sobie pozwolić na inżyniera oprogramowania, którego może zatrudnić międzynarodowa firma. Płace w branży technologicznej, już ponad dwukrotnie wyższe od średniej krajowej, rosną dwukrotnie szybciej niż w innych sektorach.

Napięcia te wyszły na jaw rok temu, kiedy Amazon, najnowsza izraelska gwiazda, zaoferował podwojenie lub potrojenie pensji inżynierów. Zwrócił się nawet do osób zatrudnionych przez własnych klientów Amazona, gdy przybyli na seminaria szkoleniowe dotyczące usług w chmurze AWS. Przedsiębiorcy nie byli pod wrażeniem.

Właśnie dowiedziałem się, że Amazon aktywnie celuje i próbuje przekupić pracowników Lemonade Inc., wkurzył się Shai Wininger, założyciel i dyrektor generalny ubezpieczyciela internetowego, w poście na LinkedIn . Zastanawiam się, czy to ich pomysł na wspieranie ekosystemu start-upów. Ponowne rozważenie Amazon AWS. Dziesiątki izraelskich przedsiębiorców przyłączyło się do Facebooka i LinkedIn – większość odzwierciedla jego odczucia.



Amazon odrzucił zarzuty, że niesłusznie kłusuje personel zawyżonymi ofertami. Oferujemy konkurencyjne pakiety finansowe, które są zgodne z innymi firmami działającymi w kraju, firma powiedziała MIT Technology Review; nie będzie komentował dalej.

Chociaż ta konkretna kontrowersja ucichła, eksperci nadal obawiają się, że izraelski sektor technologiczny może stać się ofiarą własnej popularności. Żyjemy w kraju, w którym mieszka 8,5 miliona ludzi, mówi Michael Eisenberg, partner w firmie venture capital Aleph, której inwestycje obejmują firmy izraelskie, takie jak WeWork i Wix. Nie mamy nieograniczonej puli talentów. Jeśli chcesz nadal wprowadzać innowacje, potrzebujesz do tego przedsiębiorczych nowicjuszy. Jeśli chcemy, aby przedsiębiorcze nowicjusze rozwijali się, potrzebują dostępu do talentów. Jeśli konkurują z głębokimi kieszeniami międzynarodowych korporacji, które mają nieskończoną ilość gotówki – staje się coraz trudniej.

Eisenberg mówi, że wiele izraelskich firm, które z powodzeniem się rozwinęły – w tym Check Point, Nice i IronSource – daje mu pewność, że Izrael może dojrzeć i stać się krajem o większej skali. Obawia się jednak, że rosnąca obecność międzynarodowych korporacji może spowolnić ten wzrost.

Powód 3: Spowalniający ekosystem startowy

Z pewnością istnieją dowody sugerujące, że napływ wielonarodowego zainteresowania i inwestycji sprawia, że ​​izraelski ekosystem start-upowy zaczyna szwankować. Liczba zakładanych startupów z roku na rok spada, a liczba zamykanych każdego roku rośnie:

Całkowity kapitał zgromadzony przez izraelskie technologie high-tech wciąż rośnie...

…ale liczba transakcji spadła o 10% od 2015 roku.

Powód 4: Ograniczone nagrody ekonomiczne

Ostatnia obawa: zagraniczne firmy nie przynoszą korzyści izraelskiej gospodarce prawie tak bardzo, jak rodzime.

Ostatnim trendem było kupowanie przez międzynarodowe korporacje izraelskich firm i przekształcanie ich w oddziały badawczo-rozwojowe. Apple zrobił dokładnie to w 2011 roku, kiedy kupił Anobit, firmę zajmującą się pamięciami flash z siedzibą na północ od Tel Awiwu, i przekształcił ją w swoje pierwsze centrum badawcze poza Stanami Zjednoczonymi.

Statystyki pokazują, że na każdego pracownika izraelskiego producenta zaawansowanych technologii powstają jeszcze dwa lokalne miejsca pracy. Z kolei na każdego pracownika centrum badawczo-rozwojowego tworzona jest tylko jedna trzecia innego miejsca pracy. Kiedy rozwijająca się lokalna firma zamienia się w opartą na badaniach filię zagranicznej korporacji, wtedy te potencjalne miejsca pracy są tracone. Podobnie jak wszelkie dochody i podatki z tytułu własności intelektualnej, które mógłby wygenerować niezależny lokalny biznes.

Rozwijająca się firma potrzebuje menedżerów produktów, księgowych, prawników, menedżerów biznesowych, mówi Eugene Kandel, były szef Izraelskiej Narodowej Rady Gospodarczej, a obecnie dyrektor generalny Start-Up Nation Central. Tworzy wokół niego okrąg. Centrum badawczo-rozwojowe nie potrzebuje nikogo. Wszystkie funkcje w tej firmie są poza Izraelem.

Są wyjątki. Intel, mówi Kandel, działa jak pełna firma. Jej centra produkcyjne i fabryki tworzą efekt mnożnikowy, który przynosi korzyści całemu zapleczu dostawców, personelu pomocniczego i usług pomocniczych. Jednak większość nowo przybyłych nie rozwija pełnych operacji, takich jak Intel, ograniczając się do izolowanych działań.

Rozwijają się, ale nie są biznesami w konwencjonalnym znaczeniu tego słowa, mówi David Rosenberg, redaktor ekonomiczny Haaretz i autor książki Gospodarka technologiczna Izraela: geneza i wpływ . To nie jest jak produkcja, gdzie masz outsourcing, podwykonawstwo i inne efekty mnożnikowe. Siedemdziesiąt procent pracowników to programiści i badacze. Nie mają sekretarek i księgowych. W rzeczywistości niczego nie produkują ani niczego nie sprzedają, mówi. Tak więc czynnik spin-off jest bardzo minimalny. To banda facetów siedzących przy komputerach. Najczęściej zamawiają pizzę.

Pułapka zależności

Ale korporacje nie przestaną przychodzić. To dlatego, że potrzebują izraelskich innowacji, mówi Zack Weisfeld, który przed stworzeniem pierwszego akceleratora Microsoft w Izraelu kierował zespołami zajmującymi się zaangażowaniem startupów dla Microsoftu w 110 krajach.

Innowacje korporacyjne są martwe, mówi Weisfeld. Więcej innowacji dzieje się na zewnątrz niż wewnątrz. Każdy, jak mówi, potrzebuje skunksowych prac — poza siedzibą, wizjonerskich zespołów innowacyjnych w rodzaju zainicjowanych przez Lockheed Martin w latach 30. XX wieku, a obecnie praktykowanych przez firmy takie jak Alphabet X. Wersja izraelska, pielęgnowana w legendarnych już jednostkach cyberwywiadu w armii, jest na tyle wyjątkowy, aby utrzymać wysoki popyt na inżynierów, mówi: Organizacje, które są wystarczająco inteligentne, aby zrozumieć, że dysponują taką magią, czynią cuda.

Odwrotna sytuacja też jest prawdziwa: ludzie o mentalności startupowej potrzebują dużych organizacji, mówi Naród start-upów autor Saul Singer.

Startupy świetnie radzą sobie z innowacjami, ale bardzo trudno jest im się rozwijać, mówi. Duże firmy są bardzo dobre w skalowaniu, ale trudno im wprowadzać innowacje. Łączycie więc mocne strony dużych firm i startupów, a to duża część startupowego narodu.

Ale ta współzależna relacja między lokalnymi startupami a dużymi zagranicznymi firmami ostatecznie zagraża modelowi startupu. Liad Agmon, seryjny przedsiębiorca, którego firma Dynamic Yield świadczy usługi personalizacji e-commerce dużym detalistom, w tym Under Armour i Urban Outfitters, zwraca uwagę, że z powodu rosnących wynagrodzeń już zaczął zatrudniać inżynierów poza Izraelem za ułamek kosztów. A jeśli on może to zrobić, to także zagraniczne międzynarodowe koncerny: jeśli izraelskie firmy staną się po prostu centrum badawczo-rozwojowym dla dużych międzynarodowych firm i nastąpi recesja, mogą one naprawdę szybko odciąć wszystkich tych inżynierów i inżynierię offshore na Ukrainę, Indie lub Portugalię połowę kosztów.

Agmon mówi, że wyzwanie polega na tym, aby Izrael zachował swoją przewagę konkurencyjną – innowacje – zamiast stać się tylko kolejnym zagranicznym centrum inżynieryjnym, i to stosunkowo drogim. „Ryzyko polega na tym, że ekosystem startupowy nie będzie się dalej rozwijał i nie będziemy mieć rozwijających się niezależnych izraelskich firm technologicznych, takich jak Check Point i Wix”, mówi.

Otwórz się, ale inaczej

Więc co można zrobić? Finansowany przez rząd Israel Innovation Authority obiera jedną drogę, przekierowując swoje wsparcie z międzynarodowych korporacji dążących do zakupu lokalnych start-upów, a zamiast tego celując w izraelskie firmy na krawędzi dojrzałości. Chce im pomóc w samodzielnym sukcesie, zamiast sprzedawać się zagranicznym właścicielom.

Międzynarodowe korporacje nie potrzebują zachęt rządowych, mówi Aharon Aharon, były dyrektor generalny Apple w Izraelu, który obecnie kieruje Urzędem ds. Innowacji. Mówi, że w ciągu ostatnich dwóch lat około 70 międzynarodowych korporacji przybyło do Izraela bez żadnych funduszy rządowych. Nie jestem przeciwny międzynarodowym korporacjom, ale jestem przeciwny finansowaniu rządowemu dla tych firm, dla których obecny ekosystem jest taki, że nie odniesie z nich korzyści.

Władze przeznaczyły ponad 200 milionów dolarów na pożyczki i dotacje, aby pomóc rozwijającym się firmom uniknąć okresu doliny śmierci, kiedy mają działający prototyp, ale w obliczu wyzwania, jakim jest przejście na pełne wdrożenie na rynku, często starają się je przejąć lub mocno rozcieńczyć.

To, czego szukamy, to to, że w Izraelu będą „kompletne firmy” – mówi Aharon – innymi słowy, firmy, które utrzymują IP na lądzie i zatrudniają szereg pracowników zajmujących się funkcjami innymi niż badania i rozwój. Dodaje, że wkład takich firm w gospodarkę Izraela jest ogromny.

Innym sposobem rozwiązania problemu talentów przez Izrael, mówi Saul Singer, może być robienie tego, co robi najlepiej: wprowadzanie innowacji. Izraelscy przedsiębiorcy powinni budować międzynarodowe startupy z kolegami z innych krajów, dywersyfikując pulę talentów i czerpiąc z tej różnorodności, aby pogłębić innowacyjność, mówi.

Niektórzy ludzie już myślą w tym kierunku. Eran Shir założył Be in Tel Aviv (BETA), inicjatywę mającą na celu przyciągnięcie większej liczby międzynarodowych przedsiębiorców do założenia sklepu w Izraelu. Michael Eisenberg rozpoczął nauczanie nowych imigrantów kursów z zakresu sprzedaży i marketingu w biurach Aleph w Tel Awiwie. Izraelski Urząd ds. Innowacji naciska na firmy, aby zatrudniały zagranicznych pracowników i oferowały specjalne pięcioletnie wizy zagranicznym przedsiębiorcom.

Nie chodzi o to, że startupowy naród jest zagrożony lub zagrożony, mówi Singer. Pytanie brzmi, czy naród startupowy zrealizuje swój potencjał… do znacznego wzrostu, podwojenia i potrojenia rozmiaru naszego systemu. To możliwe, ale musimy zmienić sposób, w jaki myślimy o otwieraniu naszych drzwi.

ukryć