211service.com
Jak Facebook dowiaduje się o Twoim życiu offline
Jeśli masz konto na Facebooku, wiesz, jaka jest umowa: możesz łączyć się ze znajomymi, rodziną, bliskimi i ludźmi ze szkoły średniej, z którymi nigdy nie rozmawiasz, wszystko za darmo. W zamian Facebook zbiera informacje o Tobie — informacje o Twoim profilu, artykuły lub strony, które lubisz, oglądane filmy itd. — i wykorzystuje je do sprzedaży reklam.
Ale to nie jest takie proste. Jak wykazało trwające dochodzenie ProPublica, Facebook wykracza poza milczące porozumienie że zapewnia bezpłatną usługę w zamian za dane osobowe online. Ma umowy z kilkoma brokerami danych, którzy dostarczają Facebookowi informacje o Twoim życiu offline — na przykład, ile zarabiasz, gdzie lubisz jeść i ile trzymasz kart kredytowych.
Wykorzystuje te dane, aby uzupełnić swój profil reklamowy i nie mówi Ci o tym.
Operacja reklamowa Facebooka to niezwykła maszyna. Oczywiście, sieć społecznościowa ma niezwykle dużą bazę użytkowników , ale to, co naprawdę kręci reklamodawców, to to, że pozwala marketerom wąsko zdefiniować podzbiór użytkowników, którzy zobaczą reklamę na podstawie różnych parametrów, w tym wspólnych zainteresowań użytkowników, poglądów politycznych, wiek i urządzenia mobilne.
Ten rodzaj mikrotargetowania jest niezwykle cenny – a czy jest lepszy sposób na jego rozszerzenie niż kupowanie zestawów danych offline, które można następnie dopasować do użytkowników Facebooka? Dużo lepiej niż po prostu wiedzieć, że ktoś kliknął jak na przykład na stronie Food Network, to wiedzieć, ile zarabia każdego roku lub czy robi zakupy w tanich lub ekskluzywnych sklepach detalicznych.
Chodzi o to, że Facebook pokazał, że jest przejrzysty, jeśli chodzi o to, w jaki sposób gromadzi informacje o użytkownikach i jakie kategorie zainteresowań przypisuje użytkownikom. Każdy, kto chce, może sprawdzić te informacje na stronie Facebooka.
W ramach dochodzenia ProPublica zbudował narzędzie aby pomóc użytkownikom w tym — i zachęcić ich do dzielenia się tym, co znaleźli. Od września publikacja zebrała w ten sposób ponad 52 000 kategorii zainteresowań, od, jak mówią, przez udawanie, poprzez tekst w niezręcznych sytuacjach, po publiczne karmienie piersią.
Ale kiedy ProPublica weszła na platformę reklamową Facebooka, aby zobaczyć, jakie parametry mogą wykorzystać kupujący do kierowania reklam, znalazła blisko 600 kategorii, które zostały opisane jako dostarczone przez stronę trzecią. Większość z nich dotyczyła atrybutów finansowych użytkowników i żaden z nich nie pojawił się na liście crowdsourcingowej, którą użytkownicy przesłali. Okazuje się, że przejrzystość Facebooka ma swoje ograniczenia.
(Czytaj więcej: ProPublica , Facebook na rozdrożu , Co wie Facebook )