211service.com
Jak Facebook zachęcił wyborców do sondaży
Od 2008 roku Facebook zaczął zachęcać ludzi do głosowania, publikując specjalne przypomnienia o treści: Dzisiaj są wybory. Te wiadomości zawierają przycisk, który członkowie Facebooka mogą kliknąć, aby wskazać, że oddali głos – informacje, które z kolei są automatycznie udostępniane ich znajomym.
Nowe badania sugerują, że te wiadomości mają uderzającą moc w świecie rzeczywistym. W dniu wyborów 2010 r. te przypomnienia, ozdobione twarzami tych, którzy kliknęli, zagłosowałem, przyciągnęły dodatkowe 340 000 wyborców do sondaży w całym kraju, jak wynika z badań przeprowadzonych przez Facebooka i naukowców, a opublikowanych dzisiaj w Natura .
James Fowler, politolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, który kierował badaniami, mówi, że jedna trzecia miliona osób faktycznie pojawiła się w sondażach, których nie zrobiłoby inaczej, gdyby wiadomość nie została pokazana. . Powód, jak mówi, był prosty. Widok twarzy znajomych odpowiadał za cały ten wpływ na głosowanie. I dotyczyło to nie tylko ludzi, którzy je widzieli, ale przyjaciół i przyjaciół przyjaciół.
Wydobycie efektu tylko jednej wiadomości to wyzwanie. Okres poprzedzający dzień wyborów jest zawsze pełen apeli o głosowanie. Co więcej, około jedna trzecia wyborców w rzeczywistości nie głosuje w dniu wyborów, ale robi to wcześniej, korzystając z kart do głosowania nieobecnych. Aby wyizolować efekt wiadomości z Facebooka, zespół zajmujący się badaniem danych Facebooka (zobacz Co Facebook wie ) współpracował z naukowcami społecznymi, aby przeprowadzić eksperyment na wszystkich 61 milionach Amerykanów w wieku głosowania, którzy odwiedzili Facebooka 2 listopada 2010 roku.
Te 61 milionów ludzi podzielono na trzy kategorie. Pierwsza grupa, która liczyła około 60 milionów ludzi, otrzymała wiadomość, że Dzisiaj są wybory; zawierał okrągły czerwono-biało-niebieski symbol, który głosił i oferował pomoc w znalezieniu lokalnego lokalu wyborczego. Co ważne, zawierał również twarze maksymalnie sześciu znajomych oraz informację, że ci znajomi kliknęli przycisk Głosowałem. Druga grupa, licząca 600 000 osób, otrzymała tę samą wiadomość, ale bez informacji od znajomych — tylko zachęta do głosowania i sposób na znalezienie miejsca do głosowania. Trzecia grupa, kontrolna, liczyła 600 000 osób, które w ogóle nie otrzymały żadnej wiadomości.
Następnie Fowler i jego koledzy kontynuowali pracę ze skórą butów, aby zbadać dostępne dane głosowania w poszczególnych stanach, aby ustalić, kto rzeczywiście pojawił się, aby oddać głos. Naukowcy odkryli, że pierwsza grupa głosowała nieco szybciej niż członkowie pozostałych dwóch grup, co przełożyło się na 60 000 dodatkowych oddanych głosów.
Resztę wzrostu przypisuje się zarażeniu społecznemu. Osoby, które widziały wiadomości z twarzami swoich znajomych, również chętniej klikały przycisk Głosowałem. Ta wskazówka dotarła z kolei do ich przyjaciół. Ci znajomi również głosowali po wyższej stawce, co przełożyło się na kolejne 280 000 głosów.
Autorzy dodali, że jeśli już, to zaniżali wpływ wiadomości na Facebooku, ponieważ mogli zawierać dane tylko o osobach, których tożsamość można było zdecydowanie dopasować do wyników głosowania.
Strateg polityczny był zaskoczony wynikiem. To z pewnością potwierdza ideę, że media społecznościowe mogą mieć ogromny wpływ na głosowanie, mówi J.D. Schlough, demokratyczny agent polityczny, który projektuje internetowe kampanie reklamowe (patrz Facebook: The Real Presidential Swing State). W polityce interakcja twarzą w twarz między rodziną, sąsiadami lub przyjaciółmi jest Świętym Graalem perswazji. Pomysł, że ludzie ufają informacjom z zaufanych źródeł i na ich podstawie działają, jest intuicyjny. Ale to badanie przybija to do ściany za pomocą Facebooka.
Czy zwiększone głosowanie wystarczyło, by kogoś usunąć z urzędu? Wiadomości głosowe Facebooka są bezpartyjne, a autorzy twierdzą, że zwiększony efekt głosowania był taki sam w przypadku podzbioru samozwańczych konserwatystów, jak i samozwańczych liberałów. Ale pewnego dnia starania Facebooka, aby wyjść poza głos, mogą mieć większy efekt. W całym kraju jest znacznie więcej zarejestrowanych Demokratów niż Republikanów – od 72 do 55 milionów. (Kolejne 42 miliony są zarejestrowane jako niezależne). Zwiększona frekwencja wyborcza jest ogólnie kojarzona z faworyzowaniem Demokratów, zauważa Schlough. A niewielkie marże mogą mieć poważne konsekwencje. Wyścig prezydencki w 2000 roku został rozstrzygnięty na korzyść George'a W. Busha 537 głosami na Florydzie. Swoją walkę o reelekcję w 2004 roku z Johnem Kerrym przypieczętował mniej niż 120 000 głosów w Ohio.
Cameron Marlow, analityk danych z Facebooka, który brał udział w badaniu, nie powiedział, czy Facebook planuje ponownie namawiać ludzi do głosowania w nadchodzących wyborach, ale nie wykluczył powtórzenia próby. Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy zobowiązani do uczestniczenia w procesie demokratycznym, mówi.
Badanie stanowi dowód na to, że wiadomości online w mediach społecznościowych mogą silnie wpływać na działania offline. Na początku tego roku założyciel Facebooka, Mark Zuckerberg, postanowił wykorzystać sieć swojej firmy, aby zachęcić więcej osób do rejestracji jako dawcy narządów. Na stronach osi czasu pojawiło się klikalne pole, aby umożliwić ludziom wskazanie, że są zarejestrowanymi dawcami, a takie kliknięcia pojawiały się w powiadomieniach dla znajomych. Kampania ta wiązała się z ogromnym wzrostem liczby dawców, która wzrosła 23-krotnie w 44 stanach.