211service.com
Jak Google+ zbałkanizuje Twoje życie towarzyskie
Google uruchomił swojego konkurenta na Facebooku, Google+ , nieco ponad tydzień temu. Mimo że rejestracje były do tej pory ograniczone do ułamka 750 milionów użytkowników Facebooka, wydaje się już, że dla wielu osób Google+ stanie się drugą siecią społecznościową, z której będą musieli korzystać. Czemu? Ponieważ znaczna część ich znajomych zmusi ich do tego.
Nie chodzi tylko o to, że Google+ oferuje 10-osobowe spotkania wideo lub że Google+ jest magicznie wolny od obaw o prywatność. Chodzi o to, że firma Google stworzyła osobom zmęczonym Facebookiem możliwość wykonania tego, co nazywa się resetem na Facebooku, co pozwala im uciec od członków Facebooka, z którymi przyjaźnili się przez lata, ale tak naprawdę nie chcą wchodzić w interakcje – i nie mogą całkiem się zdeprzyjaźnić.
Zabójczą funkcją Google+ jest to, że w przeciwieństwie do Facebooka, LinkedIn czy większości innych sieci społecznościowych, nie ma czegoś takiego jak zaproszenie do znajomych. Użytkownicy mogą tworzyć grupy znajomych, zwane Kręgami w terminologii Google+. Kręgi te mogą obejmować zarówno innych użytkowników Google+, jak i osoby niebędące użytkownikami, które otrzymują aktualizacje statusu e-mailem, a nie przez witrynę. Jako użytkownik Google+ możesz udostępniać swoje aktualizacje statusu i ulubione linki osobom z jednego lub kilku z tych łatwych do utworzenia kręgów lub wszystkim. Możesz zobaczyć, co inni użytkownicy udostępnili Tobie lub wszystkim, w kanale podobnym do Facebooka, który wyświetla się na środku strony.
Gdy ktoś doda Cię do kręgu, otrzymasz powiadomienie. Jeśli nie dodasz tej osoby do swoich kręgów, będzie ona o tym wiedzieć, ponieważ sama nie otrzyma powiadomienia. Na Facebooku możesz obrażać się, nie potwierdzając zaproszenia do znajomych; w Google+ możesz to zrobić, nie dodając nikogo do swoich kręgów nawzajem. Ale nie będziesz mieć wyraźnej prośby o odrzucenie, ani nie utworzysz publicznej listy znajomych, z którymi tak naprawdę nie chciałeś być widziany.
Dzięki temu nigdy nie znajdziesz się w niezręcznej sytuacji, gdy otrzymasz zaproszenie do znajomych od kogoś, z kim tak naprawdę nie chcesz być znajomymi w Google+. Nie będziesz też musiał stawiać czoła niezręcznej decyzji, czy zdeprzyjaźnić się z byłym powiernikiem, z którym się pokłóciłeś. Po prostu usuń ich ze swoich kręgów, które nigdy nie są ujawniane innym użytkownikom. Poza tym Google+ wygląda i zachowuje się bardzo podobnie do Facebooka.
Jasne, Facebook ma sposoby na filtrowanie, blokowanie i organizowanie innych członków, więc nie musisz udostępniać każdej aktualizacji, powiedzmy, rodzicom. Ale w Google+ Twoi rodzice nie mogą wysłać Ci zaproszenia do znajomych, a system Kręgów pozwala jednym kliknięciem udostępnić znajomym ze studiów niesmaczny klip wideo lub historię publicznego pijaństwa bez konieczności uprzedniego dostosowywania aktualizacji. Nie ma jeszcze możliwości udostępnienia wpisu wszystkim w kręgu Najlepsi kumple oprócz tych, którzy są również w Twoim kręgu Współpracownicy, ale łatwo byłoby dodać je do systemu, zanim Google wyjdzie z okresu próbnego ograniczonego członkostwa.
Kolejna subtelna różnica w porównaniu z Facebookiem: Google+ nie ma jeszcze reklam wyświetlanych z boku strony, ani nie ma wirusowych aplikacji, które spamują wszystkich znajomych z Google+ aktualizacjami, takimi jak Jane Smith zrobiła test! Biorąc pod uwagę skromny format reklam Google w wyszukiwarce i usłudze Gmail, wydaje się prawdopodobne, że chociaż jakiś rodzaj reklamy jest nieunikniony, nie będzie to ten, który drażni oczy użytkowników i doprowadza ich do furii swoją natrętnością. Najbardziej irytujące reklamy, które sprzedaje Google, prawdopodobnie nadal będą pojawiać się na dole filmów Google na YouTube.
Będąc w Google+ od tygodnia, cieszę się atmosferą prywatnego klubu tego miejsca. Jedyne aktualizacje, które widzę, pochodzą głównie od osób, do których osobiście zaprosiłem w zeszłym tygodniu.
Mój kanał zawiera również częste posty zwykłych użytkowników mediów społecznościowych, takich jak bloger SoupSoup Anthony de Rosa, który ma ucho do tego, co ciekawe. Sprawdzanie dwóch sieci społecznościowych zamiast jednej jest niewygodne, ale różnica między Facebookiem a Google+ przypomina obecnie pracę i zabawę — ludzie, z którymi czuję się zobowiązany do nawiązywania kontaktów (Facebook) i ludzie, z którymi chętnie odpoczywam (Google+ ).
Od tego czasu Google wyłączyło możliwość tymczasowego zapraszania innych do dołączenia do Google+, blokując nowe rejestracje za pomocą wiadomości: Tymczasowo przekroczyliśmy nasze możliwości. Nawiasem mówiąc, od kiedy Google ma problemy z przepustowością? Najprawdopodobniej Google po prostu zwalnia, podczas gdy pierwsi użytkownicy odnajdują drogę.
W końcu Google otworzy Google+ dla wszystkich, co oznacza byłych współpracowników, których zapomniałem, ludzi, z którymi chodziłem do szkoły 30 lat temu, i pojawi się armia specjalistów od public relations, którzy próbują się ze mną nawiązać. Ale w przeciwieństwie do Facebooka nie będę musiał zatwierdzać 984 zaproszeń do znajomych. I w przeciwieństwie do Facebooka, w Google+ nie będę niegrzeczny, gdy zablokuję ich aktualizacje z mojego kanału. Czas na reset.