Jon Favreau wkracza do wirtualnej rzeczywistości

Jon Favreau jest rzadkim tradycyjnym filmowcem, który wciska się w wirtualną rzeczywistość. Po zostaniu jednym z najbardziej utytułowanych reżyserów w Hollywood z Elf oraz Człowiek z żelaza , Favreau przesunął granice cyfrowego tworzenia filmów w ruchu dzięki zeszłorocznemu hitowi Księga dżungli . Teraz jednym z jego ostatnich projektów jest krótka, interaktywna, 360-stopniowa scena zatytułowana „Gnomy i gobliny”, dostępna obecnie w HTC Vive, a wkrótce także w Oculus Rift. Swoimi przemyśleniami na temat opowiadania historii w VR podzielił się z Ty Burrem.





W jaki sposób filmowiec z Hollywood tworzy doświadczenie VR?

Każde medium ma optymalny sposób na opowiedzenie historii. W przypadku filmu masz zestaw oczekiwań opracowanych przez około 100 lat ludzi używających tego medium. Używasz narzędzi, takich jak ogromna skala ekranu, wspólne oglądanie. Masz też soczewkowanie i edycję, które pomagają kierować i skupiać uwagę odbiorców na dokładnie tym, co chcesz, aby zobaczyli.

Żadne z nich nie są dostępne w VR.



Nie. Ludzie czują się sfrustrowani, gdy próbują narzucić te cechy nowemu medium. Próbują wyciąć i wkleić film, telewizję lub grę wideo do VR. Myślę, że najlepsza wersja VR jest wciągająca i w pełni wykorzystuje obecność wirtualna rzeczywistość.

Jak tworzysz emocjonalnie angażujące doświadczenia w wirtualnej rzeczywistości?

Kiedy film jest w najlepszym wydaniu, czujesz się subiektywnie zaangażowany; czujesz, że doświadczasz historii oczami jakiegoś pełnomocnika. Jeśli film jest przerażający, pocą ci się dłonie. Jeśli to smutne, płaczesz. Wszystko to wynika z poczucia, że ​​jesteś reprezentowany w narracji. Dajemy się w to wciągnąć; zatracamy się w dobrej opowieści. W przypadku VR masz ten sam zestaw wyzwań, ponieważ chcesz, aby widzowie subiektywnie doświadczyli tego, co im prezentujesz. Ale jeśli uda nam się stworzyć empiryczną progresję, niekoniecznie używając tradycyjnej narracji, możemy zaangażować publiczność i sprawić, by poczuli, że coś się dzieje, coś się zmienia, jest łuk w tym doświadczeniu.



Czy to właściwy czas na poznanie tej technologii? Czy widzowie są gotowi? Czy Hollywood?

Wiem, że jako gawędziarz ten zestaw narzędzi i uczucia, które czerpię z tego medium, są wyjątkowe i przekonują mnie nawet przy braku jakiegokolwiek modelu sukcesu. To bardzo wczesne dni. Wciąż zastanawiamy się, dokąd zmierza kamera, rozkładamy scenografię i rozumiemy, skąd pochodzi światło. Jeśli ktoś opowie właściwą historię we właściwy sposób, spowoduje to przesunięcie tektoniczne. W ten sposób działał biznes filmowy: ludzie zaczęli uczyć się opowiadać historie za pomocą filmu, a następnie techniki filmowe, efekty specjalne i techniki montażu, które zostały opracowane, aby pomóc w rozwiązywaniu problemów, gdy ludzie stawali się bardziej ambitni w opowiadaniu, które próbowali przedstawić swoim publiczność.

ukryć