Kampanie śledzące głosujących za pomocą „politycznych plików cookie”

Wiele reklam, które ludzie widzą dzisiaj w Internecie, jest dostosowanych. Za pomocą tak zwanych plików cookie przeglądarki reklamodawcy mogą śledzić nawyki danego internauty i wyświetlać im odpowiednie reklamy.





W tym roku wyborczym pokrewny rodzaj reklam kierowanych — opierający się na politycznych plikach cookie — wchodzi do powszechnego użytku.

Technologia obejmuje dopasowanie tożsamości internetowej danej osoby do informacji zebranych o tej osobie w trybie offline, w tym rejestracji jej partii, historii głosowania, darowizn na cele charytatywne, adresu, wieku, a nawet hobby.

Firmy sprzedające usługi targetowania politycznego twierdzą, że mikrotargetowanie reklam kampanii sprawi, że będzie ona tańsza, bardziej aktualna i prawdopodobnie mniej inwazyjna. Jednak krytycy twierdzą, że reklamy polityczne łączące dane offline i online mają swoje wady, a nie tylko możliwą ingerencję w prywatność. To nie są Twoje reklamy telewizyjne typu „mama i pop”. Są to reklamy coraz częściej tworzone dla Ciebie — aby powiedzieć Ci, co chcesz usłyszeć, mówi Jeff Chester, dyrektor wykonawczy Centrum Demokracji Cyfrowej .

Audience Partners, firma założona w 2008 roku, twierdzi, że może teraz dotrzeć do 130 milionów zarejestrowanych wyborców w USA online, czyli około 80 procent wszystkich głosujących. Firma powstała po tym, jak jeden z jej założycieli kandydował do Kongresu w rejonie Filadelfii i obliczył, że musiałby wydać 3 miliony dolarów na reklamy telewizyjne emitowane na rynku telewizyjnym liczącym 6 milionów ludzi, aby dotrzeć do okręgu z zaledwie 367 000 zarejestrowanych wyborców.



Firma gromadzi publicznie dostępne akta wyborców ze wszystkich 50 stanów i uzupełnia te informacje o zapisy darowizn politycznych i innych profili zakupionych od komercyjnych brokerów danych, mówi dyrektor generalny Jeff Dittus. Następnie, współpracując z około 100 stronami o dużym natężeniu ruchu, które rejestrują swoich użytkowników, mogą dopasować dane offline do tożsamości online osób.

Niewielu internautów zdaje sobie sprawę, jak często dane na ich temat są kupowane, sprzedawane i łączone. Ale praktyka jest powszechna. W niedawnym dochodzeniu ProPublica ujawnił że Microsoft i Yahoo oferują kampaniom politycznym możliwość ukierunkowania na wyborców w podobny sposób.

Pliki cookie to krótkie fragmenty kodu, które identyfikują przeglądarkę osoby. Z pomocą giełd reklamowych i partnerów medialnych kampania polityczna może wykorzystywać pliki cookie do wyświetlania określonych reklam, na przykład wszystkim zarejestrowanym Demokratom płci męskiej w wieku od 50 do 60 lat w 6. dzielnicy Pensylwanii, którzy często głosują i dbają o środowisko. Kampania może nawet sprawdzić, czy konkretne osoby klikają reklamę i co robią raz na jej stronie docelowej.



Techniki te mogą również pozwolić politykom na szybkie testowanie i zmienianie przesłań politycznych, aby dowiedzieć się, które przemawiają najbardziej. Dzięki temu mogą wyświetlać reklamy, które są coraz bardziej trafne – termin używany często w handlu elektronicznym, ale dopiero ostatnio w polityce. Różne reklamy, nawet te negatywne, mogą być wyświetlane osobom zidentyfikowanym jako Republikanie, Demokraci lub swingersi wyborcy.

Dittus twierdzi, że reklama internetowa staje się również formą ankietowania w czasie rzeczywistym. Na przykład podczas kampanii gubernatora New Jersey Chrisa Christie w 2009 r. Audience Partners dostarczyło dane do Siatka kampanii , republikańska firma zajmująca się śledzeniem online. Jak mówi Dittus, w tygodniu poprzedzającym wybory tempo klikania różnych reklam ściśle odpowiadało czterem głównym problemom wyborców mierzonym w sondażach wyjściowych: pracy, podatków od nieruchomości, korupcji i opieki zdrowotnej.

Większość głównych kampanii w tym roku będzie wykorzystywać reklamę polityczną opartą na plikach cookie, mówi John Phillips, dyrektor generalny firmy Aristotle International, która sprzedaje dane wyborców w połączeniu z informacjami, takimi jak hobby i przedziały dochodów. W zeszłym tygodniu, Phillips ogłoszony partnerstwo z firmą reklamową online Intermarkets, która pozwoli kampaniom politycznym wybrać odbiorców online na podstawie ponad 500 czynników demograficznych i behawioralnych.



Chociaż przemówienia polityczne zawsze były dostosowywane do odbiorców — na przykład kampanie Obamy i Romneya mogłyby prowadzić różne reklamy telewizyjne w Ohio i na Florydzie — poziom personalizacji w Internecie jest znacznie większy i mniej przejrzysty dla wyborców.

Chester, strażnik na Centrum Demokracji Cyfrowej , mówi, że kierowanie polityczne w Internecie jest sprzeczne z procesem demokratycznym. Uważa, że ​​może to doprowadzić do wzrostu liczby wprowadzających w błąd reklam, nawet tych, które mogą nie odzwierciedlać rzeczywistej pozycji kandydata. Przy tak wielu różnych reklamach w obiegu, mediom może być trudno sprawdzić ich dokładność.

Chester uważa, że ​​dodatkowa ostrożność jest uzasadniona w kontekście politycznym, podobnie jak w przypadku wrażliwych danych medycznych i finansowych. Kampanie powinny prosić ludzi o zgodę przed użyciem osobistego profilowania i śledzenia w celu kierowania do nich wiadomości politycznych, a Kongres lub Federalna Komisja Wyborcza powinny uregulować tę praktykę, mówi.

Phillips Arystotelesa mówi również, że będą konsekwencje długoterminowe. Inne kraje już w niektórych przypadkach przeszły na głosowanie online, a Stany Zjednoczone również mogą pewnego dnia. Jak to się dzieje, mówi, ważniejsza będzie umiejętność komunikowania się z wyborcami, być może aż do momentu podjęcia przez nich decyzji.

Mówi, że debata na temat nowych technologii, targetowania i tym podobnych dotyczy tak naprawdę przemówień politycznych i sposobu, w jaki wpływają na decyzje przy urnie wyborczej. To, jak wpływasz na czyjąś decyzję, jest naprawdę testowane w tych wyborach.



ukryć