211service.com
Kenia próbuje zbudować swoją Dolinę Krzemową
Mombasa Road, zatłoczona, podziurawiona arteria łącząca stolicę Kenii, Nairobi, z jej wybrzeżem, jest mało prawdopodobną bramą do jednego z najbardziej ambitnych rozwiązań technologicznych w Afryce. Kierując się na południowy wschód od stolicy, omija przemysłowe obrzeża Nairobi, zanim wejdzie w świat dużego, bezchmurnego nieba i otwartej sawanny: scena, która wydaje się odpowiednia na pocztówkę, choć nie jest do końca gotowa na swoją zaplanowaną przyszłość jako korytarz high-tech.
Witryna Konza Techno City, w której rząd Kenii planuje zbudować inteligentną metropolię zorientowaną na IT.
Pojazdy ciężkiego sprzętu na poboczu drogi 60 kilometrów od Nairobi zwiastują to miejsce jako przyszłą Konza Techno City, skoncentrowaną na IT inteligentną metropolię, stworzoną przez lokalnych liderów. W ciągu następnych 15 lat, dzięki połączeniu inwestycji publicznych i prywatnych, władze tego kraju liczącego 46 milionów ludzi planują przekształcić obszar łąk o powierzchni 5000 akrów w krzemową sawannę, 200-tysięczne miasto ze światowej klasy obiektami szkolnictwa wyższego , nauk przyrodniczych, outsourcingu procesów biznesowych i telekomunikacji.
Zainspirowany Doliną Krzemową i podobnymi klastrami technologicznymi w Indiach, Filipinach i Egipcie, Konza jest ważnym elementem krajowych ram rozwoju Kenii, których celem jest roczny wzrost gospodarczy o ponad 10% do roku 2030. Ale ponieważ został zatwierdzony w W 2008 roku przez rząd ówczesnego prezydenta Mwai Kibaki projekt zmagał się z wieloletnimi opóźnieniami. Teraz w końcu w budowie, wciąż boryka się z wieloma problemami, w tym z pozornie nie do pokonania niedoborem budżetu i mieszanymi uczuciami w kenijskiej społeczności technologicznej.
W latach, odkąd po raz pierwszy pojawiły się plany dotyczące Konzy, kenijski sektor technologiczny rozkwitł całkiem niezależnie. Jego domem nie jest planowana inwestycja, ale ruchliwy odcinek Ngong Road w Nairobi. Gęsty ekosystem cyfrowych start-upów, inkubatorów i akceleratorów kwitnie pomimo miejskich czynszów, kłębiącego się ruchu i wszechobecnych oparów oleju napędowego.
Prawdziwe centrum technologiczne Kenii to korytarz w Nairobi, na budowę którego nikt nie pytał o pozwolenie, mówi Mark Kaigwa, lokalny przedsiębiorca i strateg technologiczny. To tutaj każdy, kto zainwestował w ekosystem technologiczny, chce zadzwonić do domu.
W latach, odkąd wykluły się rządowe plany budowy centrum technologicznego 60 kilometrów od Nairobi, kenijski sektor technologiczny rozkwitł zupełnie niezależnie.
Oddolny rozwój sektora IT w Kenii był możliwy dzięki lepszej, bardziej przystępnej technologii, w tym boomowi na niedrogie telefony komórkowe, a także wylądowaniu w 2009 r. czterech podmorskich kabli światłowodowych, które obniżyły koszty przepustowości w tym kraju o ponad 80 proc.
Lokalne innowacje obejmują M-Pesa, pionierską usługę mobilnego pieniądza, z której korzysta dziś ponad połowa dorosłej populacji Kenii, oraz Ushahidi, program mapowania kryzysów typu open source, który pomagał reagować na katastrofy na całym świecie.
Opracowany przez grupę kenijskich aktywistów, programistów i blogerów, Ushahidi został stworzony, aby pomóc naocznym świadkom dokumentować doniesienia o przemocy po spornych wyborach prezydenckich w 2007 roku. Trzy lata później jeden z założycieli Ushahidi, Erik Hersman, jako jeden z pierwszych otworzył sklep na Ngong Road, uruchamiając iHub, przestrzeń społecznościową dla początkujących przedsiębiorców technologicznych. Od tego czasu korytarz Ngong Road przyczynił się do powstania kilku godnych uwagi innowacji, w tym aplikacji na telefony komórkowe iCow i M-Farm, które pomagają rolnikom w śledzeniu inwentarza żywego i uzyskiwaniu dostępu do aktualnych informacji rynkowych, oraz firmie handlu elektronicznego Weza Tele, zakupiony na początku tego roku za 1,7 miliona dolarów, to największa jak dotąd akwizycja kenijskiego startupu technologicznego.
Globalni giganci technologiczni zostali również przyciągnięci do największej gospodarki Afryki Wschodniej. Google, Microsoft i Intel prowadzą działalność w innych obszarach Nairobi, podobnie jak IBM, który wybrał to miasto na miejsce swojego inauguracyjnego globalnego laboratorium badawczego na kontynencie afrykańskim.
Kiedy duże i małe technologie już się rozwijają, gdzie wpasowuje się Konza?
Bitange Ndemo, profesor Uniwersytetu Nairobi i były stały sekretarz kenijskiego ministerstwa informacji i komunikacji, który był jednym z pierwotnych orędowników Konzy i był uwikłany w kontrowersje związane z jego rolą, mówi, że Kenia wciąż potrzebuje miejsca, które może przyciągnąć przemysł, środowisko akademickie i rząd razem. Mimo całej żywotności istniejącego korytarza technologicznego Nairobi, jak mówi Ndemo, przejście od finansowo ograniczonych start-upów do dużych przedsiębiorstw generujących zatrudnienie wymaga większego wsparcia ze strony państwa i ściślejszej integracji przedsiębiorców i członków społeczności naukowej poza Nairobi, która już jest zbyt zatłoczone i drogie.
Przełożenie wizji Konzy na rzeczywistość utrudnia nadmierna biurokracja, uciążliwe procedury przetargowe i słaba koordynacja. Jak każdy wysiłek rządu, Konza jest uzależniona od woli politycznej, a wybory z marca 2013 r. przyniosły do władzy nową administrację, która jest powszechnie postrzegana jako mniej zaangażowana w projekt. Lokalne hrabstwa toczą wojnę o tereny o granice Konzy. Rzekoma kradzież 179 milionów szylingów kenijskich (1,8 miliona dolarów) podczas zakupu przez rząd ziemi Konzy w 2009 roku doprowadziła do oskarżenia dziewięciu osób zaangażowanych w transakcję, w tym Ndemo. (Ndemo zaprzeczył zarzutom, w tym kradzieży i nadużycia stanowiska; 7 października Sąd Najwyższy Kenii uznał proces za bezprawny i nakazał prokuratorom wstrzymanie sprawy).
Największym wyzwaniem Konzy są pieniądze. Pierwsza faza budowy miasta, obejmująca 410 akrów, która ma zostać ukończona do 2020 roku, będzie kosztować około 750 milionów dolarów. Szacunki sugerują, że infrastruktura dla całego miasta może kosztować ponad 10 miliardów dolarów. Jednak podczas gdy plany przewidują sfinansowanie większości z nich przez rząd kenijski, cały budżet Konza Technopolis Development Authority, organu państwowego odpowiedzialnego za projekt na 2016 rok, wynosi zaledwie 810 milionów szylingów kenijskich (8 milionów dolarów).
Pomimo niepewnych finansów, z jakimi boryka się, witryna Konza przy Mombasa Road w końcu robi namacalne postępy. Od połowy 2014 roku, kiedy kenijski rząd pozyskał kalifornijską firmę Tetra Tech do nadzorowania pierwszego etapu rozwoju Konzy, rozpoczęto prace nad wodociągiem, drogami dojazdowymi i wstępną magistralą światłowodową. Przyszli najemcy nie byli gotowi do zaangażowania się w projekt, ale urzędnicy twierdzą, że ponad 360 potencjalnych inwestorów, zarówno zagranicznych, jak i lokalnych, wyraziło zainteresowanie, a agencja prowadzi obecnie negocjacje z koreańską uczelnią techniczną w sprawie utworzenia oddziału Konza . Firma Craft Silicon z siedzibą w Nairobi, która dostarcza rozwiązania w zakresie bankowości i pieniędzy mobilnych do ponad 40 krajów w Afryce i Azji, prowadzi również rozmowy z urzędnikami na temat 10-akrowej działki Konza, na której planuje utworzenie kampusu oprogramowania.
Biorąc pod uwagę odległe położenie Konzy i wątpliwości co do zaangażowania obecnego rządu, wielu członków społeczności technologicznej Kenii pozostaje sceptycznych. Jednak Mugethi Gitau, bloger technologiczny i menedżer społeczności, wcześniej pracujący w iHub, jest jednym z tych, którzy mogą wyobrazić sobie przyszłość Konzy jako atrakcyjnej przestrzeni dla startupów, zwłaszcza jeśli oferuje ona niedrogie mieszkania, otwarte Wi-Fi i zdrowy przekrój talent techniczny i biznesowy. Kamal Bhattacharya, dyrektor IBM Research Africa, mówi, że jest za wcześnie, aby określić konkretne zobowiązania wobec miasta, ale widzi potencjał w koncepcji Konza, zauważając ogromny wpływ, jaki podobne specjalne strefy ekonomiczne wywarły na całym świecie.
Jednym z przykładów jest serwis IBM Research India w Bangalore. Jak wyjaśnia, w Bangalore istniało ogromne zagęszczenie międzynarodowych korporacji, lokalnych firm i wszystkich zebranych razem, co przyniosło ogromną wartość ekonomiczną, opisując witrynę jako magnes przyciągający utalentowanych programistów i specjalistów IT. Nie widzę, żeby to się stało z dnia na dzień w Kenii, mówi, ale możesz tylko mieć nadzieję, że w końcu się powiedzie.
Powód do optymizmu można znaleźć w Malili, postoju ciężarówek w miasteczku przy Mombasa Road w pobliżu Konzy, gdzie Jackson Maweu pośredniczy w sprzedaży pobliskich działek z małej szopy wykonanej z drewna i blachy falistej. Maweu mówi, że po tym, jak rząd kupił teren Konzy w 2009 roku, spekulanci pospieszyli, aby przejąć działki w pobliżu. Jednak z biegiem czasu zainteresowanie wyschło, a wartość ziemi spadła, gdy nieruchomość Konza stała bezczynna. Jednak od połowy 2015 roku, kiedy rozpoczęto prace na drogach dojazdowych do Konzy, ceny niektórych działek wzrosły ponad dwukrotnie.
Dwa lata temu nie można było nikogo przekonać, że Konza zostanie zbudowana – mówi Maweu. Teraz, kiedy coś się dzieje, ludzie zaczynają wierzyć, że to prawda.