Kogo to obchodzi, jeśli Amazon stanie się monopolem na e-booki?

Departament Sprawiedliwości pozywa Apple i wydawców książek za zmowę w sprawie cen książek, a wynik, jak Tim Carmody starannie artykułuje w Wired jest to, że wszystko, co CEO Amazona, Jeff Bezos, zbudował w ciągu ostatniej dekady, całe jego imperium e-publishingu, jest teraz uświęcone na poziomie prawa federalnego. Z drugiej strony, zauważa Mathew Ingram w równie przemyślanym poście na GigaOm , model cenowy agencji, z powodu którego wydawcy i Apple mieli kłopoty, mógł być barierą dla innowacji.





Muhahahaha! mówi dyrektor generalny Amazon, Jeff Bezos (fot Doktor Searls )

Patrząc z miejsca, które wydaje się być krwawiące z nosa, muszę powiedzieć, że cała ta bitwa mnie zbija z tropu. Ponieważ nie sądzę, aby Amazon naprawdę miał tak duże znaczenie na dłuższą metę.

W tej chwili Kindle jest bardzo popularnym urządzeniem do czytania. No i co z tego? To tylko zwykły ekran e-ink połączony z systemem zakupów Amazon. To prawda, sukces Apple z identycznym modelem dowiódł, że poziom wygody, jaki zapewnia, jest prawie nie do powstrzymania. Na razie.



Na dłuższą metę e-czytniki to nic specjalnego – sama definicja sprzętu towarowego. Biorąc pod uwagę trajektorię cen sprzętu Kindle, Amazon rozda je jako liderów strat w ciągu kilku lat.

Tymczasem tabletki nadal się mnożą. A dzięki iPadowi 3 w końcu mają rozdzielczość odpowiadającą wyświetlaczowi e-ink. Huza! Dalsze zmiany w rozdzielczości ekranu są zbędne, biorąc pod uwagę ostrość wzroku H. sapiens. Teraz po prostu czekamy, aż ta technologia stanie się tania i wszechobecna.

Ludzie, którzy zdają się najbardziej troszczyć o kurz między Amazonem a Apple, to wydawcy, ponieważ model, za którego przyjęcie są karani, pomaga im zarobić więcej pieniędzy. Ale tak naprawdę, kogo to obchodzi? Bazując na doświadczeniach wielu moich przyjaciół pisarzy, wydawcy już ograniczyli usługi dla pisarzy, które sprawiały, że byli opłacalni – uważni redaktorzy, kampanie marketingowe itp.



W większości przemysł wydawniczy jest już, z perspektywy twórcy treści, statkiem widmo. Zbliżający się monopol Amazona może wyglądać jak horyzont zdarzeń, poza którym nic dobrego nie może istnieć, ale tego rodzaju wróżby są niewyobrażalne.

Książki to tylko tekst. Nie ma nic łatwiejszego do przenoszenia, bardziej nieskończenie kompatybilnego z typami urządzeń, rozmiarami ekranów itp. Pojawią się otwarte i zamknięte platformy oraz nowe sposoby wprowadzania na rynek i sprzedaży książek – wiele z nich o wiele bardziej bezpośrednie niż stare sposoby .

Te usprawnienia prawdopodobnie do pewnego stopnia obniżą ceny książek. Ale trudno sobie wyobrazić, że stworzenie bardziej płynnego rynku książek poprzez wyczyszczenie zakorzenionych graczy – przez co mam na myśli wydawców – jest ostatecznie tak okropną rzeczą dla autorów i czytelników.



ukryć