Kompromisy wolnego handlu

Ekonomista MIT, David Autor, pomógł zmienić sposób myślenia o wolnym handlu i utracie miejsc pracy. 23 sierpnia 2016





Do niedawna najwybitniejsi ekonomiści postrzegali międzynarodowe umowy handlowe jako jednoznacznie dobrą rzecz. Ich myślenie szło o transakcjach handlowych, które zwiększyły PKB, przyniosły konsumentom tańsze importowane towary i stworzyły jedynie skromne problemy dla amerykańskich pracowników, którzy mogliby znaleźć nowe miejsca pracy, gdyby ich stare firmy zawiodły w obliczu nisko płacowej konkurencji zagranicznej.

David Autor pomaga zmienić to myślenie. Autor, profesor ekonomii Forda i zastępca kierownika wydziału ekonomii, w ciągu ostatnich kilku lat opracował serię badań pokazujących, że handel daje wyraźnych zwycięzców i przegranych. Wśród zwycięzców znalazły się amerykańskie firmy, które mogą wytwarzać towary taniej, a także dziesiątki milionów amerykańskich konsumentów, którzy mogą kupić niektóre produkty za nieco mniejsze pieniądze. Przegranymi są robotnicy, którzy widzieli, jak znikają ich źródła utrzymania, gdy ich regiony zostały zniszczone przez odejście miejsc pracy w przemyśle.

Co więcej, autor stwierdził, że skutki handlu skoncentrowały się w ciągu ostatnich 15 lat. To dlatego, że handel z Chinami – sformalizowany po przystąpieniu tego kraju do Światowej Organizacji Handlu w 2001 roku – miał znacznie większy wpływ niż, powiedzmy, zwiększony handel z Meksykiem, który nastąpił po północnoamerykańskiej umowie o wolnym handlu z 1994 roku.



Ostatnio Autor twierdził, że niechęć do złych skutków handlu pomaga zmienić amerykańską politykę. W nowych badaniach on i jego współpracownicy odkryli, że na obszarach mocno dotkniętych utratą miejsc pracy spowodowaną handlem z Chinami niezadowoleni wyborcy od 2002 r. wybierają bardziej skrajnych ustawodawców, zwłaszcza z prawicy, co pogłębia polaryzację, która uczyniła Kongres tak dysfunkcyjnymi. Na obszarach zdominowanych przez białych wyborców niebędących Latynosami konserwatywni republikanie i kandydaci z Tea Party osiągnęli ogromne zyski, zastępując umiarkowanych republikanów i niektórych Demokratów, podczas gdy dzielnice, w których ludzie kolorowi stanowią większość, przesunęły się bardziej na lewo.

Polityka handlowa stała się o wiele brzydsza, bo konsekwencje są teraz naprawdę zauważone – mówi Autor. Niektórzy ludzie byli naprawdę bezpośrednio, negatywnie, silnie dotknięci. I nie zostaliśmy ustanowieni instytucjonalnie, aby pomóc im się do tego przystosować. Za bardzo byliśmy w stanie powiedzieć: „To nic wielkiego”.

Zobacz powiększoną mapę



Jak każdy w środowisku akademickim, Autor przekonywał ludzi, że społeczne skutki umów handlowych to wielka sprawa. W innych opracowaniach, w tym w artykule z 2013 r., Syndrom Chin , on i jego dwaj częsti współpracownicy, ekonomiści David Dorn z Uniwersytetu w Zurychu i Gordon Hanson z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, określili ilościowo kompromisy. Jak stwierdzili trzej ekonomiści, handel z Chinami, który w krótkim czasie ogromnie zwiększył swoje zdolności produkcyjne, kosztował Amerykanów aż 2,4 miliona miejsc pracy – około miliona osób pracujących w przemyśle wytwórczym. Handel może podnieść PKB, mówi Autor. Ale to pogarsza sytuację niektórych ludzi.

Metody, których użyli Autor, Dorn i Hanson, aby dojść do tych wniosków, są wyjątkowe. Dokładnie przyjrzeli się 722 amerykańskim obszarom miejskim, znanym jako strefy dojazdów do pracy, przyglądając się zmianom w produkcji przemysłowej na obszarach, które wytwarzały tego rodzaju produkty, które Chiny nagle zaczęły eksportować do USA na początku XXI wieku. Dzięki takiemu podejściu uczeni ustalili nową geografię efektów handlowych. Import z Chin mocno uderzył w dawne centra tekstylne, takie jak Raleigh w Północnej Karolinie; obszary produkcji mebli, w tym Tennessee; oraz wiele miejsc, w których dawniej produkowano m.in. buty, galanterię skórzaną i wyroby gumowe. Dokonując rankingu wszystkich 722 stref pod kątem ich ekspozycji na chińską produkcję, odkryli, że w strefie około 75. percentyla roczny dochód na osobę dorosłą spadł o 549 dolarów więcej niż w strefie z 25 percentylem.

Jak Autor ostrożnie podkreśla, zwiększony handel zwiększa zagregowane bogactwo. Zauważa, że ​​amerykańskie firmy, takie jak Apple, rozwinęły się częściowo dlatego, że mogą wytwarzać swoje produkty w Chinach. A miliony Amerykanów każdego roku oszczędzają trochę pieniędzy, kupując te telefony, a także tanie importowane towary, takie jak T-shirty i meble do samodzielnego montażu. Ale korzyści i wady wolnego handlu rozkładają się bardziej nierównomiernie – a skala utraty miejsc pracy – bardziej dotkliwa – niż większość ekonomistów i polityków zdawała sobie wcześniej sprawę.



ten New York Times w kwietniu przeprowadzili badanie naukowców dotyczące handlu i polityki na pierwszych stronach gazet. Jednak pomimo takiej uwagi Autor skromnie podchodzi do swojej pracy, żartując, że miał wiele nieudanych karier. Po rozpoczęciu studiów w latach 80. rzucił na kilka lat i podjął pracę jako programista w szpitalu. Ukończył studia licencjackie w Tufts w 1989 roku, zdobywając kierunek psychologia, nieformalna koncentracja na informatyce i trochę ambiwalencji co do jego studiów.

Naprawdę podobały mi się pytania z psychologii, ale naprawdę nie sądziłem, że jakość odpowiedzi była zbyt dobra, wspomina Autor. Chciałem zrobić coś, co połączyłoby rygor informatyki z psychologią z punktu widzenia dobra publicznego.

Co dokładnie by to miało być w 1989 roku, nie było jasne. Jeżdżąc po kraju ze swoją dziewczyną po ukończeniu studiów, usłyszał odcinek radiowy o programie Computers and You w słynnym liberalnym kościele Glide Memorial Church w San Francisco. Tak więc Autor zakończył podróż w tym mieście, gdzie zgłosił się na ochotnika do Glide Memorial i został dyrektorem edukacyjnym tego właśnie programu, prowadząc zajęcia z obsługi komputera dla poszkodowanych dorosłych i dzieci. To było bajecznie otwierające oczy i naprawdę zaangażowałem się w pytanie, jak technologia wpływa na umiejętności i możliwości, mówi. Po kilku latach spędzonych w Glide Memorial i podobnej pracy w RPA, uczęszczał do szkoły wyższej z zakresu polityki publicznej w Harvard Kennedy School, studiując technologię, rynek pracy i nierówności. Aby jednak uzyskać tytuł magistra, musiał zaliczyć studia magisterskie ze statystyki i ekonomii.



Nigdy nie studiowałem ekonomii, mówi Autor. Dosłownie nie wiedziałem, co to jest. Myślałem, że chodzi tylko o studiowanie pieniędzy. Wspomina jednak: Gdy tylko dostałem się do wyższej klasy, pomyślałem: „To jest to, czego szukałem.” Ponieważ łączy to rygor czystej nauki z kwestiami społecznymi, na których tak mi zależy mniej więcej.

Autor uzyskał tytuł doktora w 1999 roku. Jego doradcy skierowali go na rynek pracy w ekonomii – i poczuł się kompletnie zaskoczony, kiedy otrzymał stanowisko w dziale wagi ciężkiej MIT. To było tak, jakbyś grał w baseball dla systemu farm i nagle zostałeś wezwany do majorów, mówi. Ale Autor był gotowy na wielkie ligi, publikując wystarczająco dobrze cenionych artykułów, aby otrzymać kadencję do 2005 roku. Studiował wiele przedmiotów, w tym związek między wdrażaniem technologii a utratą pracy (nie jest tym alarmistą), jednocześnie zagłębiając się w kwestię płci. różnice w wykształceniu, wartość pracy tymczasowej dla pracowników poszukujących pracy długoterminowej (mniej niż ludzie myślą) i inne tematy.

Rozmowa z Hansonem zapoczątkowała partnerstwo badawcze na temat skutków handlu z Chinami, a wkrótce dołączył do nich również Dorn. Badanie skutków handlu oznaczało, że ekonomiści zapuszczali się na teren, na którym profesja miała stałe poglądy. Bardziej niż jakakolwiek inna kwestia, ekonomiści w pewnym sensie pobudzali handel, mówi Autor.

Rzeczywiście, Autor został ekonomistą w czasie, gdy wielu w tej dziedzinie doszło do wniosku, że to technologia, a nie handel, jest głównie odpowiedzialna za koszty pracy pracowników. Jednak na początku XXI wieku Chiny przystąpiły do ​​Światowej Organizacji Handlu, rozpoczynając nowy okres utraty miejsc pracy w oparciu o handel. Gdy debata się zakończyła, fakty się zmieniły, mówi Autor. Dodaje: Nie krytykujemy badań, które ludzie przeprowadzili w przeszłości… Ale mówimy, że [wzrost Chin] musi skłonić nas do ponownego przeanalizowania udzielanych przez nas rad i do dokładniejszego zastanowienia się nad tym, w jaki sposób obliczamy zarówno koszty, jak i korzyści .

Autor uważa, że ​​protekcjonizm prawdopodobnie byłby katastrofalny. Zamiast tego opowiada się za solidną pomocą w dostosowaniu handlu dla dotkniętych pracowników. Ten pomysł był sierotą w kręgach politycznych, mówi, dodając, że obecny program federalny jest skąpy. Przesiedlani pracownicy potrzebują szkolenia, aby otrzymać nową pracę za porównywalną płacę, ale w obecnym systemie mogą zdyskwalifikować się z takich programów, jeśli w celu opłacenia rachunków podejmą pracę służebną.

Podsumowując, dorobek badań Autora pokazuje ten sam dążenie do wykonywania społecznie istotnej pracy, jaką miał po ukończeniu college'u. Dla niego bycie ekonomistą pracy oznacza studiowanie robotników, a nie tylko pracy. Kontynuując badanie natury dzisiejszej pracy, stwierdza, że ​​nie może ignorować tego, jak silnie praca wpływa na szacunek do samego siebie. Jego trwające badania prawdopodobnie to wzmocnią: jeden z niedawnych artykułów roboczych dotyczy dezintegracji gospodarstw domowych z dwojgiem rodziców na obszarach dotkniętych skutkami handlu. Praca jest naprawdę związana z tożsamością, mówi. Dla większości ludzi praca to nie tylko pieniądze. Nie radzą sobie tak dobrze, gdy nie mają znaczącej rzeczy, do której mogą się zastosować.

ukryć