211service.com
Koniec od końca do końca?
Jedna z podstawowych zasad projektowania dzisiejszego Internetu jest tak podstawowa i tak ważna, że niewielu użytkowników kiedykolwiek słyszało jej nazwę; po prostu zakładają jego istnienie. Nazywa się to „od końca do końca”, a niektóre niepokojące nowe wydarzenia narażają go na niebezpieczeństwo. Zasada end-to-end zakłada, że informacje wepchnięte na jeden koniec Internetu powinny wychodzić na drugi bez modyfikacji: sieć powinna zachowywać się jak wielka, gruba, głupia, cyfrowa rura.
End-to-end działa na wielu płaszczyznach. Na przykład, gdy próbujesz pobrać stronę internetową z wiadomościami, dwa końce mogą być serwerem CNN i twoją przeglądarką. End-to-end dyktuje, że Internet nie powinien modyfikować pakietów danych CNN podczas ich przesyłania przez sieć. W ten sposób gwarantuje, że strona, którą otrzymujesz, jest tą samą, którą wysłał CNN. Kto mógłby się z tym kłócić?
Ta historia była częścią naszego wydania z lipca 2003 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Okazuje się, że wielu ludzi. Kompleksowe podejście zapewnia punktom końcowym dużą moc, ale jednocześnie obciąża je kilkoma ważnymi obowiązkami. Jedną z takich odpowiedzialności jest bezpieczeństwo. Jeśli jakiś haker wyśle ci pakiet ataku, zadaniem sieci jest dostarczenie tego pakietu, bez zadawania pytań. Szkoda, jeśli nie zainstalowałeś poprawki bezpieczeństwa. Brzmi to szorstko, ale lepiej jest, aby użytkownicy mieli taką kontrolę, niż scedowali ją na administratorów sieci.
Aby uzyskać dobry przykład sieci, która nie jest kompleksowa, pomyśl o dzisiejszych sieciach telefonii komórkowej. Kiedy dzwonię na komórkę mojego przyjaciela Jessego, dzwonię pod numer telefonu, który jest w San Francisco. Ale sieć wie, że Jesse jest w rzeczywistości w Bostonie: połączenie zostaje przekierowane do Kalifornii, a następnie z powrotem do Bostonu, a telefon Jessego dzwoni. Wszystko to wymaga ogromnego nakładu pracy ze strony sieci – zbyt dużo pracy, aby zakończyć pracę. Kiedy mówię, sieć odbiera mój głos, kompresuje go, zamienia w pakiety i wysyła te pakiety przez cyfrową sieć bezprzewodową o niskiej przepustowości do telefonu Jessego. O jakości tego, co słyszy, decyduje sieć, a nie nasze telefony.
Gdyby sieć telefonii komórkowej była typu end-to-end, mój telefon korzystałby z serwera rejestracji, aby dowiedzieć się, gdzie znajduje się telefon Jessego. Następnie otworzy kanał do jego telefonu, negocjuje z telefonem, aby znaleźć akceptowalny dla obu stron schemat kompresji głosu, a oba telefony zaczną wymieniać pakiety cyfrowe. Nagle sieć staje się głucha, a telefony komórkowe inteligentne.
Jaka jest więc zaleta kompleksowego rozwiązania? Innowacja. Dzięki kompleksowemu systemowi telefonii komórkowej Jesse i ja moglibyśmy przejść na lepszy system kompresji głosu, kupując tylko nowe telefony: nic innego w sieci nie wymagałoby modyfikacji. Moglibyśmy również dodać połączenia trójstronne, czterostronne, a nawet pięciokierunkowe, po prostu wysyłając więcej pakietów. W dzisiejszych sieciach telefonii komórkowej nie można zrobić żadnej z tych czynności.
Oczywiście, jeśli Jesse i ja mamy telefony typu end-to-end, nie ograniczamy się do korzystania z sieci komórkowych. Równie łatwo moglibyśmy korzystać z Internetu poprzez bezprzewodowy dostęp do sieci na uniwersytecie lub w Starbucksie. I to jest prawdziwe zagrożenie „od końca do końca”: umieszczając inteligencję w punktach końcowych, „od końca do końca” zamienia sieć telefonii komórkowej – lub jakąkolwiek inną sieć – w towar.
W Internecie, end-to-end promuje konkurencję, ułatwiając użytkownikom przełączanie się z jednego dostawcy sieci na drugiego. Jeśli nie podoba mi się usługa, którą otrzymuję z mojego połączenia szerokopasmowej cyfrowej linii abonenckiej (DSL), mogę ją wymienić na szybki modem kablowy. Jasne, zmieni się adres protokołu internetowego mojego komputera. Ale dzięki kompleksowemu adresowi ten adres naprawdę nie ma znaczenia.
Kompleksowość jest tak podstawową zasadą, że prawie każde majstrowanie przy niej może spowodować problemy. Rozważmy dostawców usług internetowych, którzy bawili się blokowaniem niechcianej poczty: kilku klientów chciało ich spamu i nie zgadzało się na filtrowanie wiadomości e-mail przez dostawcę. Inni klienci odkryli, że niektóre legalne wiadomości e-mail zostały przypadkowo odfiltrowane wraz z niesmacznymi promocjami na Viagrę i tanie refinansowanie (patrz Spam Wars ).
Innym sposobem na zerwanie od końca do końca jest zmodyfikowanie pakietów tak, aby trafiały w inne miejsce niż pierwotnie zamierzone miejsce docelowe. To właśnie zrobił rząd Chin na początku tego roku, kiedy nakazał dostawcom usług internetowych w tym kraju zastąpić stronę główną Google wyszukiwarką z Chin. Pakiety były przechwytywane i przepisywane w locie. W ten sposób Chiny zmuszały dostawców usług do naruszenia zasady end-to-end: zadaniem sieci nie powinno być przekierowywanie pakietów do konkurencyjnego serwera WWW lub blokowanie ich, ponieważ zawartość jest uznawana za nielegalną.
Niemniej jednak większość dostawców usług internetowych chciałaby mieć możliwość kompleksowego naruszania zasad, ponieważ widzą możliwość blokowania spamu, filtrowania wirusów, a być może nawet tłumienia reklam. Chcieliby uzależnić klientów od tych ulepszonych usług sieciowych, aby zmiana dostawcy była trudniejsza niż kiedykolwiek. Wtedy mogą zacząć zajmować się innymi kompleksowymi naruszeniami, takimi jak przepisywanie wyników zapytań Google, wstawianie reklam bezpośrednio do wiadomości e-mail, a nawet analizowanie nawyków związanych z przeglądaniem stron internetowych, aby łatwiej kierować reklamy.
Ilekroć słyszysz, jak firma chwali się wspaniałymi usługami, które może zaoferować bezpośrednio w swojej sieci, zrozum, że próbuje zabić od końca do końca. Osobiście wolałbym mieć głupią sieć, parę inteligentnych punktów końcowych i przyszłość.
