Kto korzysta z opublikowanych dzienników wyszukiwania AOL?

W zeszłym tygodniu zespół PR AOL skulił się, gdy świat dowiedział się, że firma publicznie opublikowała wyszukiwane hasła od 650 000 użytkowników AOL. Umieścili dziennik wyszukiwania na stronie badawczej, a następnie usunęli go po fali relacji w blogosferze. Niemniej jednak wiele witryn ponownie opublikowało dziennik.





Chociaż konkretne nazwy użytkowników AOL nie zawierały bezpośredniego linku do wyszukiwanych terminów, nie było gwarancji anonimowości: AOL przypisał każdemu użytkownikowi numer, a często użytkownicy wyszukiwali swoje nazwiska i miasta rodzinne. ten New York Times był w stanie wyśledzić jeden użytkownik AOL która rozmawiała z reporterem o swoich poszukiwaniach zdrętwiałych palców i psa, który oddaje mocz na wszystko.

Rozpowszechnianie danych skłoniło zwolenników ochrony prywatności do trąbienia niebezpieczeństw związanych z wyszukiwarkami przechowującymi zapytania ludzi. Jednocześnie jednak inni ludzie – badacze internetu, statystycy, socjologowie i politolodzy – wiwatowali w milczeniu.

Przed wydaniem AOL wszystkie główne wyszukiwarki ukrywały swoje dane przed opinią publiczną. Oznaczało to, że badacze zainteresowani działaniami użytkowników wyszukiwarek musieli albo opierać się na danych spekulacyjnych z otwartych, rzadko używanych wyszukiwarek, albo dokonywać świadomych domysłów. Dziennik wyszukiwania AOL, który zawiera ponad 30 milionów wyszukiwanych haseł, może zatem dostarczyć brakującego wglądu w to, jak ludzie korzystają z Internetu, mówi Matt Hindman, politolog z Arizona State University w Phoenix. Lepsze zrozumienie dynamiki sieci ma wpływ na kampanie polityczne, edukację i całą gospodarkę zbudowaną na reklamach w wyszukiwarkach internetowych. Dla badaczy takich jak ja, mówi Hindman, to ekscytujące.



Niedługo po głupku AOL pojawiła się strona o nazwie Stalker AOL został stworzony. Jego główną zaletą jest to, że pozwala ludziom przeszukiwać bazę danych AOL i przeglądać wyszukiwania użytkowników, a także inne dane wyszukiwania. Autor serwisu zamieścił również pierwszą z serii podstawowych analiz danych. Ta wstępna analiza liczb sprawdza, jak dobrze ranking wyników wyszukiwania może przewidzieć współczynnik klikalności strony – innymi słowy, pokazuje, jak dobrze wyniki pasują do tego, co ludzie chcą znaleźć. Z analizy wynika, że ​​w 47 proc. wyszukiwań ludzie nie kliknęli w żaden z prezentowanych wyników. Chociaż odkrycie, że prawie połowa wszystkich wyszukiwań AOL nigdzie nie prowadzi, nie jest wstrząsające, dalsza analiza może dostarczyć informacji o tym, jak zwiększyć użyteczność wyszukiwarek lub pokierować reklamodawcami w ich miejscach docelowych reklam.

Choć tego rodzaju dane sprawiają zawroty głowy w statystykach, przynajmniej twórca AOL Stalker wciąż zdaje sobie sprawę z wrażliwej natury informacji. Twórca witryny pozwala każdemu zażądać ukrycia pewnych informacji przed wyszukiwarką witryny, jeśli są zbyt ujawniające. Jak zauważono drobnym drukiem: Jeśli znajdziesz jakiekolwiek dane, które faktycznie umożliwiają identyfikację użytkownika, poinformuj nas o tym za pomocą formularza kontaktowego, a usuniemy te odniesienia. – przez Kate Greene

ukryć