Kupowanie piosenki

Na pierwszy rzut oka parametry życiowe branży muzycznej nie wyglądają tak dobrze. Według najnowsze dane z Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego, całkowita sprzedaż jednostek fizycznych w pierwszej połowie 2005 roku wyniosła 13,2 miliarda dolarów, w porównaniu z 13,4 miliarda rok wcześniej. I to jest kontynuacją pozornie niekończącego się trendu strat dla firm muzycznych.





Ale te ostatnie zbiorcze dane kryją inny trend: muzyka online odnotowała fenomenalny wzrost: około 350 procent od 2004 roku. W tym segmencie przemysłu sprzedaż gwałtownie wzrosła z 220 milionów dolarów w pierwszej połowie 2004 roku do 790 milionów rok później. Zdominowane przez iTunes Music Store firmy Apple, zakupy muzyki online stanowią obecnie sześć procent ogólnej sprzedaży, w porównaniu z zaledwie dwoma procentami rok temu.

Zrozumiałe jest, że branża szybko podkreśla tę dobrą wiadomość. Boom na muzykę cyfrową trwa i rośnie w ekscytującym tempie dla branży muzycznej, sprzedawców internetowych i konsumentów, powiedział prezes i dyrektor generalny IFPI, John Kennedy, w komunikacie prasowym dołączonym do wyników. Coraz więcej osób w coraz większej liczbie krajów korzysta z nowych legalnych sposobów pobierania muzyki z Internetu lub telefonów komórkowych.

Nawet niektóre firmy zajmujące się udostępnianiem plików przyznają się do porażki. Przemysł muzyczny wygrał nie tylko muzyczną bitwę online, ale wygrał wojnę, mówi Wayne Rosso, założyciel bardzo atakowanego systemu udostępniania plików Grokster, a teraz prezes Mashboxx, nowego właściciela Grokster.



Rzeczywiście, pięcioletnia krucjata prawna przemysłu muzycznego przeciwko twórcom systemów udostępniania plików i samym użytkownikom wydaje się powodować radykalne zmiany. Na początku września australijski sąd orzekł, że Kazaa, firma zajmująca się udostępnianiem plików peer-to-peer, założona przez tych samych programistów, którzy później stworzyli firmę Skype przez Internet, umożliwiła i autoryzowała naruszenie praw autorskich. Sędzia nakazał spółce macierzystej Kazaa zmodyfikowanie jej oprogramowania w celu ograniczenia naruszenia – oraz zapłacenie 90 procent kosztów sądowych dla powodów, wśród których byli m.in. Warner, Sony i Universal.

Wcześniej orzeczenie Sądu Najwyższego USA w czerwcu przeciwko Groksterowi wystraszyło pozostałe firmy udostępniające pliki do radykalnego przepracowania swoich modeli biznesowych – lub wycofania się z działalności. Sam Grokster został sprzedany firmie Mashboxx, która dostarcza zatwierdzone przez branżę pliki do sieci wymiany plików. WinMX, popularna usługa udostępniania plików, wypadła z rynku. Tymczasem eDonkey – kolejna wiodąca firma P2P – wkrótce zacznie pobierać od swoich klientów opłaty za piosenki, według założyciela firmy Sama Yagana.

Nawet BitTorrent, który opracował prawdziwie zdecentralizowaną metodę wymiany plików i stał się zmorą firm muzycznych, może zmieniać melodię. Firma ostatnio pozyskała 8,75 miliona dolarów w finansowaniu venture capital – a inwestorzy venture capital zwykle nie wyrzucają takich pieniędzy w firmę, która stosuje piractwo jako model biznesowy. BitTorrent stanie się idealną platformą zarówno dla niezależnych wydawców, jak i wiodących światowych firm medialnych, powiedział twórca BitTorrenta Bram Cohen w oświadczeniu na temat finansowania.



Biorąc pod uwagę te dowody, wydaje się, że przemysł muzyczny odnosi zwycięstwo w muzyce online. Co więcej, taka propozycja byłaby nie do pomyślenia sześć lat temu, kiedy Napster wkroczył na scenę, przedstawiając ideę darmowej muzyki milionom fanów muzyki online – i pozornie niosąc dzwon śmierci dla tradycyjnych wytwórni muzycznych.

Jednak podejmowane przez branżę wysiłki prawne mające na celu udaremnienie udostępniania plików peer-to-peer wyraźnie wpływają na firmy oferujące takie oprogramowanie. Wpływają również na ruch związany z udostępnianiem plików. Według Erica Garlanda, dyrektora generalnego BigChampagne, firmy monitorującej ruch peer-to-peer, ogólny wzrost ruchu w tych usługach spowalnia. Jak mówi, krzywa wzrostu jest w tym momencie dość lodowata.

W rzeczywistości średnia liczba jednoczesnych użytkowników peer-to-peer we wrześniu 2005 roku wyniosła 9,3 miliona, w porównaniu z 9,6 miliona w sierpniu.



Mimo to Garland uważa, że ​​chociaż firmy oferujące to oprogramowanie mogą zniknąć lub stać się legalne, oprogramowanie peer-to-peer nie zniknie – i w rzeczywistości może stać się bardziej przyjazne dla użytkownika. Firmy P2P zarabiały dzięki reklamom, które łączyły w pakiety i sprzedawały wraz z oprogramowaniem, podkreśla Garland. Jeśli firmy znikną z rynku, inne wolne od reklam warianty oprogramowania P2P mogą nadal zyskiwać na popularności.

Po usunięciu zachęty do zysku z oprogramowania usuwasz wszystkie elementy, takie jak oprogramowanie szpiegujące i reklamowe, które firmy umieściły w produktach, mówi Garland.

Więc chociaż może to być chwila zwycięstwa branży muzycznej nad maniakami oprogramowania, może to być również chwila przejściowa. Już teraz widać szczeliny między przemysłem muzycznym a Apple, czego dowodem jest niedawna wrzawa w prasie między Stevem Jobsem z Apple i Edgarem Bronfmanem, dyrektorem generalnym Warner Music, w sprawie planów cenowych iTunes.



Bronfman szuka więcej pieniędzy, a przynajmniej prawa do kontrolowania cen, podczas gdy Jobs jest nieugięty w kwestii utrzymania ceny utworu w iTunes na poziomie 99 centów. A świat, w którym konsumenci mogą wybrać dziesięć pojedynczych utworów w 99-centowych odstępach, zamiast kupować album za 17 dolarów na płycie CD, może nie być jasny dla przemysłu muzycznego.

Jeśli jest to zwycięstwo, to zwycięstwo pyrrusowe, mówi Jim Griffin, dyrektor generalny Cherry Lane Digital, firmy konsultingowej, która łączy rozrywkę i technologię. To zwycięstwo na arenie, która bardzo różni się od branży muzycznej, jaką znamy. To zwycięstwo szczegółowości, a szczegółowość nie jest tak naprawdę zwycięstwem wielu firm.

W tym momencie jednak przemysł muzyczny prawdopodobnie odniesie zwycięstwa tam, gdzie może je znaleźć.

ukryć