Łamanie kodu e-booka firmy Microsoft

Łatwo załadować niewielką bibliotekę książek elektronicznych do laptopa lub podręcznego organizera i zabrać ją w autobus lub na plażę. Ale spróbuj zrobić kopie zapasowe tych e-booków lub pożycz je znajomemu, a natkniesz się na cyfrowy odpowiednik ogrodzenia pod napięciem. Problem polega na tym, że gdy dzieło literackie zostanie uwolnione z drukowanej strony, jest potencjalnie podatne na nieograniczone piractwo cyfrowe – niebezpieczeństwo, które sprawia, że ​​większość wydawców e-booków nalega na ścisłą kontrolę oprogramowania, aby uniemożliwić każdemu oprócz nabywcy otwarcie e-booka plik.





Konkurencyjne systemy zarządzania prawami cyfrowymi oferowane przez firmy takie jak Adobe Systems, Microsoft, Reciprocal i ContentGuard umożliwiają wydawcom wyposażenie e-książek i innych form treści elektronicznych w niestandardowe zasady użytkowania. Firmy naturalnie dążą do tego, aby systemy te były jak najbardziej odporne na hakerów. Jednak tego lata Technology Review dowiedział się o stworzonym w domu programie deszyfrującym, który pokonuje najbardziej zaawansowane funkcje antypirackie wbudowane w Microsoft Reader, wiodący program do obsługi e-booków pobrany przez ponad milion osób od czasu jego debiutu w sierpniu 2000 roku.

Przyszłość telewizji

Ta historia była częścią naszego wydania z listopada 2001 r.

  • Zobacz resztę numeru
  • Subskrybuj

Program deszyfrujący umożliwia nabywcom tytułów Reader dostępnych wyłącznie dla właścicieli — najbardziej chronionych e-booków firmy Microsoft — konwersję tytułów do niezaszyfrowanych plików, które można wyświetlić w dowolnej przeglądarce internetowej. Twórca programu, amerykański ekspert ds. kryptografii, który poprosił o zachowanie anonimowości, mówi, że chciał obejść limit dwóch osób, regułę wbudowaną w Czytnik na polecenie wydawców, która pozwala nabywcom czytać każdy e-book na nie więcej niż dwóch urządzenia. (W październiku Microsoft ogłosił, że zwiększy ten limit do czterech urządzeń w ramach aktualizacji oprogramowania zaplanowanej przed odcinkiem cracku).



Chociaż program deszyfrujący działa na dowolnym komputerze z systemem Windows, programista go nie wydał, mówiąc, że opracował go na własny użytek. Jednak istnienie programu, wraz z próbami deszyfrowania skierowanymi przeciwko formatom e-booków innych firm, takich jak Adobe, ilustruje luki w systemach zarządzania prawami cyfrowymi. Obiecuje również podsycić trwającą debatę nad ustawą Digital Millennium Copyright Act z 1998 r., zgodnie z którą w pewnych okolicznościach legalne jest używanie, ale paradoksalnie, nie tworzenie ani rozpowszechnianie oprogramowania, które omija technologiczne zabezpieczenia praw autorskich.

Microsoft kontroluje dostęp do e-książek chronionych prawami autorskimi za pośrednictwem Readera, bezpłatnego programu, który można zainstalować na dowolnym laptopie lub komputerze PC z systemem Windows. Gdy kupujesz e-book Readera od sprzedawcy, takiego jak Amazon.com, specjalne oprogramowanie serwerowe zapewnia Twojemu tytułowi jeden z trzech poziomów ochrony przed kopiowaniem, określonych przez wydawcę. E-książki z ochroną wyłączną dla właściciela, na poziomie stosowanym w przypadku tytułów premium, takich jak aktualne bestsellery, są szyfrowane podczas pobierania przy użyciu unikalnego klucza matematycznego zawartego w Twojej kopii oprogramowania Reader. Uzyskujesz ten klucz, aktywując swoją kopię programu Reader, co wymaga zarejestrowania konta Microsoft Passport i podania firmie Microsoft adresu e-mail oraz innych informacji identyfikujących. Do października na tym samym koncie Paszport można było aktywować tylko dwie kopie programu Reader — teraz można aktywować cztery kopie — a dostęp do e-booków dostępnych wyłącznie dla właścicieli jest ograniczony do urządzeń, na których te kopie oprogramowania są zainstalowane.

Takie zasady irytują wielu czytelników e-booków, którzy czują, że po zakupie książki powinni móc ją przeczytać, gdzie chcą. Lubię czytać e-booki przy biurku, kiedy podróżuję, leżąc na kanapie i kiedy jem lunch. Do tego celu używam różnych komputerów, więc potrzebuję więcej niż dwóch aktywacji — powiedział w sierpniu Roger Sperberg, konsultant ds. publikacji i felietonista branżowej witryny eBookWeb.org. Niektórzy narzekają również, że ograniczenia Microsoftu utrudniają odzyskanie e-booków po aktualizacji sprzętu, co może unieważnić klucz aktywacyjny. Anonimowy programista twierdzi, że napisał swoje oprogramowanie deszyfrujące częściowo po to, by uniknąć takich praktycznych problemów, a częściowo po to, by móc wyodrębnić tekst ze swoich e-booków do wyświetlenia na dodatkowych urządzeniach, takich jak REB1100, czytnik wyprodukowany przez RCA.



Oprogramowanie programisty działa poprzez odzyskiwanie szeregu dobrze ukrytych kluczy szyfrowania właściwych dla każdej aktywowanej kopii programu Reader i każdego e-booka wyłącznego dla właściciela. Zasadniczo odwraca proces, który postępują wydawcy, gdy łączą pliki źródłowe, takie jak tekst i obrazy, w e-book. Oprogramowanie zrzuca niezabezpieczone kopie tych plików do nowego folderu na komputerze użytkownika – jak zademonstrował programista Przegląd technologii za pomocą e-booka na wyłączność zakupionego w księgarni internetowej.

Poproszony o komentarz, Jeff Ramos, dyrektor globalnego marketingu w grupie Microsoft eMerging Technologies, powiedział: Nie komentujemy rzekomych naruszeń bezpieczeństwa naszego oprogramowania. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli jest to konieczne w odpowiedzi na takie incydenty, podejmujemy odpowiednie środki.

Jak dotąd programistów zamierzających ujawnić słabości bezpieczeństwa e-booków nie zniechęciła nawet możliwość podjęcia działań prawnych. Rzeczywiście, rozgłos wokół ścigania Dmitrija Sklyarowa, rosyjskiego kryptografa, który napisał podobne oprogramowanie, które usuwa ochronę przed kopiowaniem z plików e-booków Adobe, tylko przyczynił się do powszechnej krytyki technologii zarządzania prawami cyfrowymi i przepisów mających je wzmocnić. Agenci FBI aresztowali Sklyarowa na lipcowej konwencji hakerów w Las Vegas po tym, jak Adobe poinformowało, że pracodawca Sklyarowa, ElcomSoft, sprzedawał oprogramowanie do usuwania zabezpieczeń ze swojej strony internetowej. Aresztowanie – pierwsza sprawa karna wszczęta na podstawie ustawy Digital Millennium Copyright Act – pobudziło bojkot produktów Adobe i protesty przeciwko firmie w ponad 20 miastach na całym świecie. (Adobe szybko wycofało swoje poparcie dla oskarżenia, aw sierpniu Sklyarov został zwolniony z aresztu. Departament Sprawiedliwości USA nadal prowadzi sprawę).



Jedną z kwestii w debacie Adobe jest konflikt w ustawie o prawie autorskim. Zwolnienie z przepisów umożliwia obejście zabezpieczeń technologicznych, gdy e-book działa nieprawidłowo, jest uszkodzony lub przestarzały. Grupy działające na rzecz wolności obywatelskich, takie jak Electronic Frontier Foundation, twierdzą, że takie zwolnienia są konieczne, aby chronić tradycyjne prawa do dozwolonego użytku materiałów chronionych prawem autorskim. Jednak ustawa zakazuje produkcji, dystrybucji lub sprzedaży oprogramowania lub urządzeń, które pozwoliłyby konsumentom na skorzystanie ze zwolnienia – przepis popierany przez wydawców. Nie ma obecnie urządzenia, które mogłoby odróżnić dozwolony użytek od nielegalnego wykorzystania dzieła chronionego prawem autorskim, wyjaśnia Allan Adler, wiceprezes do spraw prawnych i rządowych w Association of American Publishers.

Ale jeśli wydawcy nie dadzą czytelnikom swobody korzystania z e-booków w sposób, w jaki korzystają z książek drukowanych, mówią krytycy, niewielu kupi tę technologię. Sperberg z EBookWeb pochwala decyzję Microsoftu o podniesieniu limitu aktywacji i mówi, że pozbycie się szalonego paragrafu 22 w prawie autorskim byłoby kolejnym dobrym krokiem. Twierdzi, że fakt, że Microsoft dołączył do Adobe jako ofiara prób odszyfrowywania e-booków, powinien wyjaśnić, że zarządzanie prawami cyfrowymi nie utrudnia pracy profesjonalnemu piratowi lub czarnorynkowemu wydawcy; to utrudnia mi, czytelnikowi. Dopóki firmy programistyczne i wydawcy nie wymyślą, jak chronić e-książki, nie traktując wszystkich czytelników jak złodziei, lato e-książek plażowych może się nigdy nie urzeczywistnić.

ukryć