211service.com
Linux wkrada się na rynek małych firm
Chris Shank i Mitchell Perilstein, właściciele Ace Technology Group, oszczędzają pieniądze swoich małych firm z obszaru Filadelfii i zwiększają niezawodność swoich komputerów, instalując Linuksa i inne programy typu open source.
Ale nie sprzedają Linuksa ani nawet nie mówią klientom, że go używają, chyba że poproszą, czego większość z nich nie robi, ponieważ są zainteresowani głównie tym, aby ich systemy działały tak płynnie, jak to możliwe, przy jak najniższych kosztach, i nie obchodzi, jakie oprogramowanie instaluje Ace, o ile pomaga im to osiągnąć te dwa cele.
Ace jest jedną z rosnącej liczby firm świadczących usługi informatyczne, które korzystają z systemu Linux i oprogramowania typu open source, aby zdobywać kontrakty na instalację i konserwację komputerów od menedżerów małych firm, którzy zwracają uwagę na gotówkę.
Naszą główną strategią jest zmniejszanie ich kosztów poprzez proaktywne zapobieganie problemom, mówi Perilstein. Ace osiąga to zazwyczaj poprzez zdalne monitorowanie komputerów klientów, aby mogli wcześnie wykryć niektóre problemy, w tym niektóre, które możemy naprawić, zanim klient je zauważy.
Shank mówi, że gdy są już w drzwiach klienta, sposobem, w jaki Ace zdobywa długoterminowe zaufanie, jest udzielanie szybkiej pomocy na odległość. Odebranie zgłoszenia serwisowego nie zajmuje nam godzin.
Brak opłat licencyjnych związanych z większością oprogramowania typu open source pomaga utrzymać koszty początkowe na niskim poziomie, ale prawdziwe oszczędności pochodzą z dwóch programów – OpenSSH i rsync – które ułatwiają zdalne administrowanie Linuksem, jednocześnie zarządzając bezpiecznymi, zdalnymi kopiami zapasowymi danych przez Internet. Chociaż dostępne są narzędzia programowe innych firm, które umożliwiają zdalne administrowanie komputerami z systemem Windows, ta funkcja jest nieodłączna w systemie Linux.
Te dwa narzędzia, używane razem, praktycznie eliminują potrzebę wzywania serwisu na miejscu w celu rozwiązania problemów związanych z oprogramowaniem.
Wraz z właścicielami firm poszukującymi opłacalnych rozwiązań, nie tylko firmy usługowe, takie jak Ace Technology Group, ale także dostawcy produktów, w tym nowojorska firma Symbio Technologies, tworzą rosnącą gamę rozwiązań linuksowych typu plug-and-play dla małych firm.
Symbio Technologies sprzedaje serwery z fabrycznie zainstalowanym systemem Linux oraz niedrogie bezdyskowe jednostki stacjonarne, które uruchamiają programy z serwera zamiast działać jako samodzielne komputery, tworząc w efekcie system Linux typu plug-and-play dla małych firm.
Komputer stacjonarny Symbio kosztuje zaledwie 200 USD plus monitor i ma tylko minimalny system operacyjny, który jest automatycznie ładowany z serwera przy każdym włączeniu. Serwery Symbio zaczynają się od 3000 USD, a nawet najmniejsze mogą zasilać od 5 do 10 stacji roboczych, mówi dyrektor generalny Symbio Gideon Romm, w zależności od liczby uruchomionych aplikacji i tego, jak zasobożerne są [te aplikacje].
Ponieważ na serwerze działa całe oprogramowanie, jest to jedyna część systemu, która wymaga uwagi administratora. Mała firma, która obecnie wydaje 2000 USD na komputer stacjonarny rocznie na konserwację oprogramowania i zabezpieczenia dla 10 komputerów stacjonarnych – łącznie 100 000 USD w ciągu pięciu lat – może obniżyć tę kwotę do 10 000 USD w tym samym okresie, uruchamiając 10 bezdyskowych stacji roboczych z jednego serwer.
Podczas procesu zakupu, jak mówi Romm, właściciele firm zadają sobie trzy pytania: Czy będzie obsługiwać pliki, które mam? Czy nadal będę produktywny? Jak inny będzie nowy system?
Kiedy są przekonani, że w ich ogólnej działalności nastąpią niewielkie zmiany, reszta sprzedaży jest łatwa.
Małe firmy nie mają nic przeciwko korzystaniu z dowolnego programu, który robi to, czego potrzebują, mówi Romm. Nie potrzebują ani nie dbają o wszystkie dzwonki i gwizdki programu Outlook lub Microsoft Office. Chętnie odwiedzają (klient poczty e-mail oparty na Linuksie) Evolution lub (pakiet biurowy o otwartym kodzie źródłowym) OpenOffice.org lub jakiś podobny produkt.
Różnica między Symbio a Ace polega na tym, że podczas gdy Ace jest głównie firmą usługową z intensywnie lokalną bazą klientów, Symbio zapakowało cały system sprzętu i oprogramowania, który może łatwo zainstalować każdy, kto choć trochę zna się na Linuksie.
Sprzedawca Symbio, Ranbir Sandhu, który jest właścicielem Systems Aligned, Inc. w Toronto w Kanadzie, mówi, że jeden z jego większych klientów jest lokalną firmą inwestycyjną, która miała wszystkie swoje dane na papierze, zanim zainstalował dla nich nowy system oparty na Linuksie.
Nie obchodziło ich, co działa na backendzie, ale my zawsze nie naciskamy, ale mówimy im, że to open source, mówi Sandhu. Dopóki rozwiązuje ich problemy biznesowe, są z tego zadowoleni.
Sandhu założył swoją maleńką firmę jako partnerstwo z przyjacielem, kiedy oboje ukończyli studia dwa lata temu.
Albo znaleźć pracę, albo spróbować czegoś na własną rękę i zobaczyć, czy się powiedzie” – mówi Sandhu. Zaczęliśmy od wszystkiego – Windows, Linux, cokolwiek – ale zdecydowaliśmy, że Linux jest tam, gdzie chcemy być.
Przyjaciel od tego czasu przeszedł dalej, ale Sandhu zdołał sprawić, że biznes stał się dochodowy, a nawet zyskał niewielką sławę w kręgach linuksowych dzięki wygraniu przetargu na dostawę systemu cienkiego klienta Symbio dla North West Catholic School Division 16 w North. Battleford, Saskatchewan. Nie tylko wygrał przetarg, ale także pokonał konkurencję opartą na systemie Windows ogromną przewagą: jego cena, łącznie z oprogramowaniem, była mniejsza niż połowa ceny konkurenta.
Ale podczas gdy Ace i Simbio z powodzeniem migrują małe firmy z serwerów Windows na Linux, Linux na komputerach stacjonarnych nie był tak łatwy do sprzedania. Według Shank, Linux działa obecnie tylko na około 10 procentach wszystkich komputerów stacjonarnych obsługiwanych przez Ace, ale coraz większa liczba ich klientów używa przynajmniej części oprogramowania open source na swoich komputerach z systemem Windows.
Głównym powodem, dla którego komputery stacjonarne z systemem Windows są nadal regułą, a nie wyjątkiem, jest to, że wiele firm polega na specjalistycznych aplikacjach, które działają tylko w systemie Windows. Na przykład w tej chwili Ace jest w trakcie instalowania 59 cienkich klientów Windows dla gabinetu lekarskiego, który ma krytyczne oprogramowanie, które działa tylko z Windows i Internet Explorerem.
Klient byłby szczęśliwy, gdyby mógł uruchomić komputery stacjonarne z systemem Linux i zaoszczędzić na opłatach licencyjnych, mówi Shank, ale w większości aplikacja po prostu nie będzie działać [na niczym innym niż IE]. To przeglądarka wykrywa i bombarduje.
Shank mówi, że firma, która go produkuje, nie jest obecnie zainteresowana wspieraniem czegokolwiek poza IE, więc na razie jego klient utknął z Windowsem, mimo że jego serwery działają pod Linuksem.
Jednak wielu wydawców oprogramowania, od Oracle w dół, zaczyna dostarczać wersje swoich produktów dla systemu Linux, co oznacza, że co roku Windows na komputerach stacjonarnych jest mniej konieczny.
Nawet bez taktyki niejawnej sprzedaży, Linux zyskuje na popularności – i wiarygodności – wśród właścicieli małych firm.
Coraz częściej, mówi Shank, klienci konkretnie proszą Ace o przełączenie przynajmniej niektórych swoich systemów na Linuksa, nawet jeśli nie w pełni rozumieją licencjonowanie open source lub wiedzą, czym różnią się od siebie komputerowe systemy operacyjne.
Powodem, mówi Shank, jest to, że niektórzy ludzie lubią się chwalić, że stoją na czele technologii. Zasadniczo lubią chwalić się tym swoim partnerom golfowym, a wszyscy widzieli Linuksa w reklamach IBM i uważają, że jest fajny.