Mammografia 3D poprawia wykrywanie inwazyjnego raka piersi

Nowa technologia obrazowania 3D, która zazwyczaj nie jest objęta ubezpieczeniem zdrowotnym, pozwala radiologom wykryć więcej przypadków inwazyjnego raka piersi niż tradycyjna mammografia.





Wyraźniejszy widok: Obrazy dostarczone przez Emily Conant z University of Pennsylvania przedstawiają konwencjonalną mammografię 2D (u góry) i mammografię 3D z zaznaczonym guzem (poniżej).

W analizie blisko pół miliona kobiet opublikowanej w czerwcowym numerze Dziennik Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego, naukowcy odkryli, że mammografia 3D, czyli tomosynteza, w połączeniu z tradycyjnymi badaniami rentgenowskimi, była powiązana z 41-procentowym wzrostem wykrywalności inwazyjnych nowotworów, a także 15-procentowym spadkiem wskaźnika przypominania, co oznacza, że ​​mniej kobiet zostało sprowadzonych z powrotem do dodatkowych badań przesiewowych z powodu fałszywych alarmów.

Daniel Kopans, który założył oddział obrazowania piersi w Massachusetts General Hospital i opracował tomosyntezę, twierdzi, że najnowsze dowody mogą popchnąć szpitale do przejścia na nową metodę badań przesiewowych.



Ostatecznie radiolodzy rozpoznają, że jeśli przeoczą raka, ponieważ nie stosowali tomosyntezy, mogą zostać pozwani przez kogoś, kto powiedział: „Dlaczego nie użyłeś tomosyntezy? Dlaczego przeprowadziłeś moje badanie przesiewowe jako mammografię dwuwymiarową? – mówi.

Obecnie w Stanach Zjednoczonych lekarze zalecają, aby kobiety powyżej 40 roku życia co roku poddawały się badaniom przesiewowym w kierunku raka piersi, ale niektórzy badacze twierdzą, że odsetek wyników fałszywie dodatnich powoduje u pacjentów nadmierny niepokój i stanowi obciążenie dla systemu opieki zdrowotnej. Niektóre grupy medyczne twierdzą, że badania przesiewowe są nadużywane i zamiast tego powinny odbywać się co dwa lata, począwszy od wieku 50 lat.

Tradycyjna mammografia wykorzystuje prześwietlenie piersi z boku na bok i od góry do dołu. Takie mammogramy 2-D mogą tworzyć nakładające się cienie, które wyglądają jak rak, a czasami nie wykrywają zmian nowotworowych za normalną tkanką. W tomosyntezie, zatwierdzonej przez FDA w 2011 r., seria zdjęć rentgenowskich jest wykonywana po łuku w poprzek piersi, co daje zdjęcia pod różnymi kątami. Algorytm komputerowy tworzy następnie stos cienkich warstw, które radiolog może przeczytać, podobnie jak strony książki.



ten JAMA Badanie zostało sfinansowane przez Hologic, która jest obecnie jedyną firmą, która posiada zatwierdzony przez FDA system tomosyntezy w USA (General Electric sprzedaje system w Europie).

Systemy 3D kosztują około 400 000 do 450 000 USD, w porównaniu z około 300 000 USD za standardową maszynę do mammografii, mówi Rachel Bennett, analityk w MD Buyline, firmie badawczej specjalizującej się w technologii klinicznej i medycznej.

Kopans mówi, że koszt sprzętu – który wynosi około 15 dolarów na przebadane pacjentki – należy porównać z kosztem leczenia kobiety, u której rozwinął się zaawansowany rak piersi, który według niego wynosi średnio około 250 000 dolarów.



Etta Pisano, dziekan College of Medicine na Uniwersytecie Medycznym w Południowej Karolinie, mówi, że wciąż nie ma wystarczających dowodów, aby stwierdzić, czy tomosynteza powinna być standardem opieki, a nawet jak często kobiety powinny być poddawane badaniom przesiewowym. Może radiolodzy powinni mieć mieszankę technologii – tomo może mieć sens tylko dla kobiet z gęstymi piersiami, mówi. Uważam, że musimy iść w kierunku bardziej zindywidualizowanych badań przesiewowych.

Niektórzy lekarze twierdzą, że mammografia dwuwymiarowa nie zostanie wycofana, ponieważ lepiej wykrywa maleńkie złogi wapnia, które są dowodem na raka przewodowego in situ (DCIS), jednej z najwcześniejszych postaci raka piersi. Zamiast tego można połączyć obie technologie. Najnowszy skaner firmy Hologic, zatwierdzony przez FDA w 2013 roku, tworzy zarówno obrazy 3D, jak i 2D z tego samego zestawu zdjęć rentgenowskich.

Kopans twierdzi, że technologia 3D zapewnia wyraźniejszy obraz piersi niż obrazowanie 2D, więc radiolodzy mogą dokładniej analizować rozmiar, kształt i lokalizację wszelkich nieprawidłowości i oceniać, czy guzy są inwazyjne.



Obecnie problemem są koszty — pacjentki nie mogą sobie pozwolić na opłacenie tej drogiej technologii, a systemowi opieki zdrowotnej nie przysługuje zwrot kosztów — mówi Emily Conant, profesor i kierownik wydziału obrazowania piersi w Szpitalu Uniwersyteckim. Pensylwanii i starszy autor JAMA badanie. Myślę, że dane wspierają wdrażanie tomosyntezy do badań przesiewowych, ale kwestia finansowa jest naprawdę ciężka.

ukryć