Merck chce zwrotu pieniędzy, jeśli badania uniwersyteckie okażą się błędne

Jeśli odkrycia akademickie okażą się błędne, pewna firma farmaceutyczna chce odzyskać pieniądze.





To twarda propozycja przedstawiona dzisiaj przez dyrektora medycznego Merck & Co., jednej z 10 największych światowych firm farmaceutycznych, jako sposób na naprawienie kryzysu odtwarzalności, czyli ile, jeśli nie większość, opublikowanych raportów naukowych się okazuje. być niepoprawnym.

Michael Rosenblatt, wiceprezes wykonawczy i dyrektor medyczny firmy Merck, powiedział, że złe wyniki z laboratoriów akademickich spowodowały, że firmy farmaceutyczne marnowały miliony i zagrażają całemu przedsiębiorstwu badań biomedycznych.

Problem nieodwzorowalności badań zwraca uwagę m.in. dzięki wysiłkom m.in grupa psychologów, która przerabiała dziesiątki klasycznych eksperymentów i okazało się, że większość nie znaczy wiele.



Błędne wyniki są również problemem dla badań translacyjnych — tego rodzaju, jaki robią firmy farmaceutyczne, gdy próbują przekształcić odkrycia biologiczne w rzeczywiste leki. Ponieważ firmy nie chcą, aby ich gotówka szła przez dziury, należą do nielicznych organizacji, które zadały sobie trud podwójnego sprawdzenia wyników.

Wyniki nie są ładne. W 2012 roku firma biotechnologiczna Amgen zrzucił bombę na temat nauk akademickich, kiedy stwierdził, że tylko sześć z 53 przełomowych artykułów dotyczących raka oparło się wysiłkom zmierzającym do odtworzenia wyników obiecujących nowych badań. Inne badania, które według firm farmaceutycznych nie mogą być powtórzone, obejmują badanie, w którym stwierdzono, że lek przeciwnowotworowy może leczyć chorobę Alzheimera, oraz inne, które wykazały, że określony gen jest powiązany z cukrzycą u myszy.

Rosenblatt mówi, że sumują się koszty powtórzenia błędnych badań. Mówi, że próba odtworzenia oryginalnych eksperymentów za średni koszt od 500 000 do 2 milionów dolarów zajmuje średnio od dwóch do sześciu pracowników naukowych od roku do dwóch lat pracy w laboratorium przemysłowym.



w jego wstępniak , opublikowany dzisiaj w Nauka Medycyna Translacyjna, Szef medyczny firmy Merck maluje fatalny obraz:

W miarę jak publiczni, rządowi i prywatni fundatorzy badań rozumieją skalę problemu, zaufanie do przedsiębiorstwa naukowego ulega erozji, a zaufanie do zdolności społeczności naukowej do rozwiązania tego problemu. Ponadto istnieje znaczny potencjał zaszkodzenia reputacji naukowców, uniwersytetów i całych dziedzin (na przykład biologii raka, genomiki i psychologii).

Dlaczego nauka tak często się myli? Merck wymienia typowych podejrzanych: naciski na publikowanie i zdobywanie grantów, karierowiczostwo, słabe szkolenie studentów i czasopisma, które nie przeglądają raportów wystarczająco rygorystycznie.



Zamiast próbować rozwiązywać problemy kulturowe w laboratoriach lub uchwalać nowe przepisy, Merck uważa, że ​​konieczne są represyjne bodźce ekonomiczne, w szczególności pełna lub częściowa gwarancja zwrotu pieniędzy. Oznacza to, że jeśli badania, za które płacą firmy farmaceutyczne, okażą się błędne, uniwersytety będą musiały zwrócić fundusze, które otrzymały. Merck uważa, że ​​wywrze to presję na naukowcach tam, gdzie należy.

Jest mało prawdopodobne, aby uniwersytety skorzystały z oferty Merck, aby uzyskać większą odpowiedzialność. To dlatego, że są skonfigurowani do zbierania pieniędzy na badania i rozwój, a nie ich zwrotu. Kwestia jest z pewnością poważna – ale gdyby stało się to wymogiem, zatrzymałoby to badania [uniwersytetowo-przemysłowe], mówi David Winwood, dyrektor ds. rozwoju biznesu w Pennington Biomedical Research Center w Baton Rouge w Luizjanie. Niewiele, jeśli jakakolwiek szkoła publiczna miałaby zdolność (finansową) lub, jak podejrzewam, władzę prawną do zawarcia takiej umowy.

Firmy farmaceutyczne też nie są świętymi. Tłumienie i masowanie negatywnych wyników badań leków nie jest rzadkością i jest o wiele bardziej prawdopodobne, że zaszkodzi pacjentom niż nieudolne badania naukowe. Jednak przynajmniej firmy farmaceutyczne mogą zapłacić ekonomiczną cenę za błędy: w 2004 r. Merck musiał wycofać lek przeciwbólowy Vioxx i wypłacić miliardowe odszkodowania po tym, jak stało się jasne, że pigułka stanowiło śmiertelne ryzyko, o którym firma wiedziała wszystko .



Innym problemem związanym z propozycją Merck dla uniwersytetów jest to, że otworzyłoby to rodzaj skrzynki odpowiedzialności Pandory. Według Association of University Technology Managers, organizacji handlowej, której Winwood jest obecnie prezesem, firmy zapłaciły w 2014 r. za 4,6 miliarda dolarów na sponsorowane badania na amerykańskich uniwersytetach, szpitalach i ośrodkach badawczych.

Z drugiej strony rząd federalny wydał 37,9 miliarda dolarów.

Czy większość badań finansowanych przez podatników też jest błędna? Może to podatnicy, a nie firma Merck, powinni otrzymać czek pocztą.

ukryć