211service.com
Mit wolnego internetu
Zaczerpnięty z Taming the Web , Charlesa C. Manna, opublikowanego po raz pierwszy we wrześniu 2001 roku w Technology Review.
Pokoleniom pielęgnowanym dalej 1984 , Cointelpro i Macierz , obraz globalnej strefy wolnomyślicielskiej, w której ludzie zawsze będą mogli mówić i robić to, co lubią, ma oczywisty emocjonalny urok. Nic dziwnego, że pojęcie nieodłącznej niekontrolowalności sieci przeniosło się do mediów głównego nurtu z powieści cyberpunkowych i technoanarchistycznych posmaków, gdzie po raz pierwszy zostało wyartykułowane pod koniec lat 80. XX wieku. Motywem przewodnim dyskusji w sprawie Napstera było na przykład twierdzenie, że pozywanie firmy zajmującej się wymianą plików jest daremne dla przemysłu nagraniowego, ponieważ nieuchronnie pojawi się jeszcze bardziej kłopotliwy system wymiany plików.
Ta historia była częścią naszego wydania z maja 2014 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Niemniej jednak twierdzenie, że Internet jest ze swej natury nie do opanowania, jest raczej nadzieją niż faktem.
Upieranie się, że technologia cyfrowa jest nieuchronnie poza zasięgiem władzy, nieumyślnie czyni znacznie bardziej prawdopodobnym, że zasady działania Internetu zostaną ustalone nie w wyniku niechlujnych, ale otwartych procesów demokracji, ale w drodze prywatnych negocjacji między dużymi korporacjami.
Jesteśmy na początkowym etapie przenoszenia większości funkcji społecznych – pracy, spotkań towarzyskich, robienia zakupów, działania politycznego – z tego, co mieszkańcy Internetu żartobliwie nazywają przestrzenią mięsną, do domeny wirtualnej. W realnym świecie funkcje te są owinięte w gąszcz przepisów i norm kulturowych, które są w większości akceptowane. Niektórzy absolutyści wolności słowa nie lubią przepisów dotyczących zniesławienia, ale ogólnie uważa się, że mrożący wpływ na dyskurs, jaki wywierają, jest równoważony ich zdolnością do karania nieuzasadnionych fałszywych ataków na osoby prywatne. Przepisy w sieci nie muszą być już bardziej dokuczliwe.
Oczywiście ryzyko jest zbyt duże — wykorzystania prawa i technologii, aby uczynić Internet miejscem niemal absolutnej kontroli, a nie niemal absolutnej wolności. Paradoksalnie mit o nieskrępowanej wolności w sieci może pomóc zbliżyć tę niepożądaną perspektywę do rzeczywistości. Rządy będą ustalać zasady, mówi [specjalista ds. prawa internetowego Justin] Hughes, a jeśli spędzisz cały swój czas na walce z ich istnieniem, nie będziesz miał dużej szansy na upewnienie się, że zasady są dobre.
Innymi słowy, hakerzy mogą być swoimi najgorszymi wrogami. Twierdząc, że sieć jest niekontrolowana, nie uczestniczą w procesie tworzenia systemu, który będzie ją kontrolował. Rezygnując z wszelkich prób ustalania zasad, pozwalają na ustalanie zasad dla siebie. Korporacje bynajmniej nie są z natury złośliwe, ale szaleństwem jest sądzić, że ich interesy zawsze będą współgrać z interesami społeczeństwa. Najlepszym sposobem na zrównoważenie wysiłków wielkich pieniędzy w kształtowaniu sieci jest niechlujny proces demokratycznych rządów – dokładnie ten proces, który odrzucają ci, którzy wierzą w zdolność anonimowych hakerów do obchodzenia kontroli. Ważnym krokiem w kierunku stworzenia takiej przyszłości online, jakiej pragniemy, jest porzucenie uporczywego mitu, że: informacja chce być wolna .
