Modele prognostyczne oszalały: dlaczego prognozy wyborcze i sondaże były tak błędne

Jeśli we wtorkowe popołudnie oglądałeś Vice News lub sprawdzałeś relacje z wyborów na Slate, pomyślałbyś, że Hillary Clinton była wszystko, ale pewni bycia pierwszą kobietą-prezydentem Ameryki.





Po pierwsze, oba sklepy przesyłały strumieniowo dane w czasie rzeczywistym ze startupu o nazwie VoteCastr, który reklamuje się jako dający Ameryce bezprecedensowy wgląd w gra jak się rozwija . Ostatnie prognozy VoteCastr, ogłoszone około godziny 21:00 We wtorek wieczorem Clinton przebywał w Pensylwanii, Ohio, Florydzie, Wisconsin i Iowa – z których wszystko wygrał Donald Trump na drodze do zostania prezydentem-elektem.

Oczywiście VoteCastr nie był sam. Wiele prognoz wyborczych opartych na sondażach, danych demograficznych i danych historycznych było podobnie niedokładnych. ten New York Times Na przykład model Upshot opowiedział Clintonowi 85 procent szans na wygraną , podczas gdy osławiona witryna prognozowania oparta na danych FiveThirtyEight dała jej 72 procent szans .

Przynajmniej częściowo tłumaczy się to tym, że sondaże, na których oparto prognozy, były albo odległe, albo przynajmniej były jak najlepiej wykorzystać swój margines błędu (chociaż jeśli Clinton ostatecznie wygra w powszechnym głosowaniu, a wygląda na to, że może, można argumentować, że sondaże dobrze wypadły – po prostu wybrali niewłaściwego zwycięzcę). Niedocenianie tego, jak potężni są biali wyborcy z klasy robotniczej w tym kraju, mogło również przyczynić się do tego, ponieważ ludzie po prostu nie udzielanie szczerych odpowiedzi zapytani, kogo wspierają. To jest coś, co kampania Clinton, która uznała, że ​​jej zapora ogniowa stanów na Środkowym Zachodzie jest bezpieczna, pomyliła się. Zespół danych współpracujący z kampanią Trumpa dała mu jedną na pięć szans na wygraną .



Ale porażka VoteCastr – nie mówiąc o jego chwiejne parametry techniczne przez cały dzień wyborów — jest wyjątkowy ze względu na zawarte w nim roszczenia. Firma, która ma guru od danych na temat pracowników, którzy pracowali przy kampaniach George'a W. Busha i Obamy, sprawiała wrażenie, że zwracając bardzo baczną uwagę na wczesne wyniki głosowania, tożsamość wyborców i sondaż exit-poll, mogliby w jakiś sposób uzyskać realne czas spojrzeć na wybory, które wcześniej nie były dostępne. Miał to być nowy przełom w produktach wyborczych opartych na danych.

Zamiast tego okazał się wadliwym, niekompletnym sposobem śledzenia wyborów – podobnie jak inne produkty, jak się okazuje.

(Czytaj więcej: Polityczny , pięć trzydzieści osiem , ten New York Times , Bloomberg )



ukryć