211service.com
Mroczny świat śledzenia stron trzecich w sieci
Jednym z najciemniejszych obszarów handlu internetowego jest międzynarodowy handel danymi osobowymi gromadzonymi przez niektóre firmy, które monitorują nasze zachowanie w Internecie. Ten rodzaj gromadzenia danych przez strony trzecie jest wszechobecny w sieci dzięki skromnemu plikowi cookie.
Plik cookie to mały fragment danych, który witryna ładuje do przeglądarki. Za każdym razem, gdy odwiedzasz tę witrynę w przyszłości, przeglądarka wysyła ten plik cookie z powrotem na serwer, aby witryna mogła skorelować to z Twoją poprzednią aktywnością.
Pliki cookie są istotną częścią handlu internetowego, a także wykorzystywane są w analityce. Są bezpieczne w tym sensie, że nie mogą przenosić wirusów. Ale tam, gdzie bezpieczeństwo jest mniej jasne, umożliwiają one zbudowanie obrazu Twojej aktywności online, szczególnie gdy witryna zawiera trackery należące do strony trzeciej, takiej jak reklamodawca lub dostawca usług analitycznych. Te zewnętrzne narzędzia śledzące często są w stanie zebrać twoją aktywność na kilku różnych stronach internetowych, a kiedy tak się dzieje, kwestia prywatności staje się bardziej dotkliwa.
Rodzi to kilka ważnych pytań. W jaki sposób firmy te wykorzystują pozyskane dane, gdzie są przechowywane i kto ma do nich dostęp? Prawo dotyczące tego rodzaju działalności ma szczególnie mroczny odcień szarości w wielu częściach świata, więc odpowiedzi wcale nie są jasne.
Ale ważnym krokiem w kierunku zwiększenia przejrzystości jest pytanie, jakie firmy są zaangażowane w tego rodzaju gromadzenie danych i gdzie prowadzą swoją działalność.
Dzisiaj otrzymujemy odpowiedź dzięki pracy Marjana Falahrastegara z Queen Mary University w Londynie i kilku kumpli, którzy spędzili trochę czasu na śledzeniu trackerów w krajach na całym świecie. Obraz, który ujawniają, przedstawia globalny ekosystem śledzenia stron trzecich, pokazujący, jak rozległa stała się ta praktyka.
Ich podejście jest stosunkowo proste. Wejdź na stronę internetową, która załaduje pliki cookie, które można następnie zbadać. Zazwyczaj witryna ładuje pliki cookie z domeny wyświetlanej w pasku adresu przeglądarki, ale ładuje również pliki cookie z innych domen należących do reklamodawców i firm analitycznych. Te zewnętrzne narzędzia śledzące można wykryć, ponieważ ich domena nie pasuje do domeny, na którą uzyskano dostęp.
Falahrastegar i współpracownicy stworzyli rozszerzenie przeglądarki, które automatycznie pobierało te informacje dla każdej witryny, a następnie usuwało pliki cookie przed uzyskaniem dostępu do innej witryny. Następnie uzyskali dostęp do stron internetowych 500 najpopularniejszych stron internetowych w krajach na całym świecie.
Jednym z praktycznych problemów, z jakimi się zmierzyli, jest to, że pliki cookie mogą zależeć od lokalizacji geograficznej przeglądarki. Tak więc przeglądarka w Wielkiej Brytanii uzyskująca dostęp do witryny w Chinach może mieć inne pliki cookie niż przeglądarka z siedzibą w Pekinie.
Aby obejść ten problem, Falahrastegar i współpracownicy wykorzystali globalną sieć badawczą o nazwie PlanetLab, która ma węzły w wielu krajach na całym świecie, dzięki czemu umożliwia dostęp do lokalnych stron internetowych tak, jakby przeglądarka była lokalna.
W sumie zespół zebrał dane z 28 krajów za pomocą węzłów PlanetLab. I znaleźli trackery firm trzecich należące do firm na całym świecie. Na przykład Google ma ponad 40 domen zewnętrznych używanych na całym świecie, Microsoft ma 19, eBay 7 i tak dalej. Istnieje wiele mniej znanych nazw korzystających z wielu domen zewnętrznych, takich jak knet.cn, iponweb.net i sina.
Wyniki zapewniają fascynujący wgląd w naturę usług śledzenia stron trzecich. Zespół odkrył na przykład, że dystrybucja danych śledzących stron trzecich w Europie, Azji Wschodniej, Oceanii i Ameryce Południowej była mniej więcej równomierna. Natomiast liczba danych śledzących stron trzecich w Turcji i Izraelu była znacznie większa.
Pochodzenie tych osób trzecich jest interesujące. Strony trzecie z Niemiec i Rosji są szczególnie rozpowszechnione w śledzeniu użytkowników na całym świecie. Strony trzecie z USA są osadzone w popularnych witrynach na Bliskim Wschodzie.
Falahrastegar i spółka twierdzą, że jest ku temu dobry powód. Wskazują, że dystrybucja osób trzecich odzwierciedla ograniczenia prawne obowiązujące lokalnie. Na przykład w Unii Europejskiej i Australii istnieją szczególne przepisy dotyczące informacji, które można gromadzić, oraz sposobu powiadamiania użytkowników. Nie jest więc niespodzianką, że w tych miejscach istnieje dość równomierna dystrybucja trackerów innych firm.
Z drugiej strony nie ma konkretnych przepisów w krajach takich jak Chiny i Turcja, w których narzędzia śledzące innych firm wydają się być bardziej rozpowszechnione.
Ponadto prawo jest skomplikowane w miejscach takich jak Stany Zjednoczone i Rosja, podczas gdy Niemcy jeszcze nie uchwaliły europejskich przepisów dotyczących e-prywatności, więc również tam sytuacja jest niejednoznaczna. Wyjaśnia to wysoką obecność usług stron trzecich w określonych krajach, takich jak USA, Niemcy i Rosja, mówią Falahrastegar i spółka.
Szerszy obraz jest taki, że w wielu częściach świata gromadzenie danych osobowych jest słabo nadzorowane, jeśli w ogóle. Nasze obserwacje sugerują, że regulacja prywatności, szczególnie w obszarze przetwarzania w chmurze, wymaga większej uwagi ze strony organów regulacyjnych, konkludują Falahrastegar i spółka.
Perspektywa międzynarodowej społeczności regulacyjnej chwytającej tę pokrzywę wydaje się odległa. Ale otwiera to możliwość, że jakaś inna organizacja może wkroczyć w celu zwiększenia przejrzystości w tym obszarze. Pierwszym krokiem w zrozumieniu, w jaki sposób wykorzystywane są dane osobowe, jest ujawnienie szczegółów tego, co się dzieje.
Falahrastegar i spółka zrobili pierwszy krok, teraz inni będą musieli podnieść tę piłkę i biec z nią.
Nr ref.: arxiv.org/abs/1409.1066 : Anatomia zewnętrznego ekosystemu śledzenia stron internetowych