Na całym świecie neutralność sieci nie jest rzeczywistością

Neutralność sieci — idea, że ​​cały ruch internetowy powinien być ogólnie traktowany jednakowo — ucierpiała w zeszłym tygodniu, gdy sąd federalny odrzucił ostatnie działania regulacyjne amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (patrz neutralność sieci odrzucona: nowe schematy cenowe, ograniczanie i modele biznesowe, aby Podążać ).





Nie neutralny : Biura Bharti Airtel, lidera indyjskiego rynku telefonii komórkowej, w New Delhi.

Osoby opowiadające się za neutralnością obawiają się, że kilka gigantycznych firm przejmie kontrolę lub przynajmniej będzie pośredniczyć w korzystaniu z Internetu dla dużej części populacji z powodu specjalnych umów, które zawarli z dostawcami Internetu w celu priorytetowego lub dotowanego dostarczania danych.

Ale we wschodzących gospodarkach świata tak już wszystko działa, dzięki rosnącej liczbie umów, które Google i Facebook zawarł z operatorami komórkowymi od Filipin po Kenię.



Zasadniczo te oferty zapewniają ludziom bezpłatny dostęp do wersji tekstowych takich rzeczy, jak kanały informacyjne na Facebooku, Gmail i pierwsza strona wyników wyszukiwania w ramach planów takich jak Facebook Zero lub Wolna strefa Google . Tylko wtedy, gdy użytkownicy klikają linki w wiadomościach e-mail lub kanałach informacyjnych, wykraczają poza pierwszą stronę wyników wyszukiwania lub odwiedzają witryny w inny sposób, ponoszą opłaty za przesyłanie danych (patrz Facebook i Google Create Walled Gardens dla nowych użytkowników sieci za granicą).

Dla osób, które nie mają internetu, idea neutralności sieci nie jest do końca najważniejsza. Większym problemem jest przede wszystkim tanie korzystanie z Internetu, a amerykańskie firmy często to umożliwiają. Dostęp do Internetu jest drogi w krajach rozwijających się — niebotycznie dla większości ludzi.

W Kenii cztery najlepsze strony internetowe to Google, Facebook, YouTube (który jest własnością Google) i kenijska wersja Google. Ten wzorzec jest dość typowy dla korzystania z sieci w dziesiątkach krajów rozwijających się. A bezpłatne usługi, takie jak Facebook Zero i Google Free Zone, nie mają wielu krytyków wśród użytkowników, mówi Erik Hersman, założyciel iHub, inkubatora startupów technologicznych w Nairobi. Zapytany, czy uważa się to za problematyczne, odpowiada: Wcale nie.



W Stanach Zjednoczonych korzystanie z Google i Facebooka jest praktycznie bezpłatne, ponieważ Wi-Fi jest prawie wszędzie lub jest tanie w stosunku do dochodów. Tutaj tak nie jest, mówi. To inny stosunek do Internetu, gdy masz go tylko w telefonie, a nie masz tradycyjnego połączenia z Internetem w domu lub w pracy.

Ale istnienie darmowego i dominującego czatu, poczty e-mail, wyszukiwania i usługi sieci społecznościowej bardzo utrudnia powstanie konkurenta. Susan Crawford, wizytująca profesor prawa na Uniwersytecie Harvarda i współdyrektorka Harvard’s Berkman Center for Internet & Society, uważa, że ​​dużym zaniepokojeniem jest to, że Google i Facebook stają się portalem do treści internetowych dla wielu nowych użytkowników.

Dla biedniejszych dostęp do Internetu będzie równy Facebookowi. To nie jest Internet — to pożywka dla cudzego biznesu targetującego reklamy, mówi. To utrwalanie i wzmacnianie istniejących nierówności oraz przyczynianie się do ubóstwa wyobraźni — kluczowego ograniczenia ludzkiego życia.



Google zawarł w zeszłym roku umowę z główną indyjską siecią komórkową Airtel, aby zaoferować Free Zone, w tym przypadku dając ludziom do jednego gigabita miesięcznie bezpłatnego dostępu do Gmaila, Google+ i wyszukiwarki Google. Niektóre krytycy nazwali to niesprawiedliwe traktowanie, które działa na niekorzyść konkurentów.

Derick Mains, rzecznik Facebooka, powiedział w e-mailu, że firma nie zapłaciła za dane, z których korzysta Facebook Zero, co sugeruje, że przewoźnicy pokrywają koszty w nadziei, że ludzie zaczną korzystać z większej ilości danych za opłatą. Google nie odpowiedział na prośbę o rozmowę kwalifikacyjną.

W Stanach Zjednoczonych wyrażono pewne obawy, że brak przepisów dotyczących neutralności sieci może uniemożliwić małym graczom konkurowanie. Na przykład Fred Wilson, inwestor venture capital, argumentował że start-upom będzie trudno zdobyć wystarczające fundusze, aby rzucić wyzwanie dominującym usługom, takim jak YouTube, jeśli wielcy konkurenci już płacą za prędkości premium w Internecie.



Rozwój wydarzeń w rozwijającym się świecie może mieć większy wpływ na przyszłość Internetu. Przewiduje się, że na całym świecie liczba smartfonów podwoi się z 1,5 miliarda w zeszłym roku do trzech miliardów w 2017 roku. Większość z tych 1,5 miliarda nowych telefonów — i nowy dostęp do Internetu — będzie znajdować się w krajach rozwijających się.

Google i Facebook robią więcej niż tylko udostępnianie różnych form bezpłatnego dostępu do danych. Te dwie firmy i inne, takie jak Microsoft, coraz częściej starają się rozwijać infrastrukturę i powiązane technologie wydajności danych, które nieuchronnie będą wdrażane w sposób, który przyniesie im korzyści (patrz Dwie twarze Facebooka).

A ponieważ większość smartfonów, które przekazują użytkownikom Internet, to tanie telefony z Androidem, Google i Facebook również walczą o opracowanie dominujących aplikacji dla tych telefonów (patrz Real Home May Be the Developing World na Facebooku).

Niektórzy dostawcy usług internetowych w krajach rozwijających się mówią o próbie pobierania opłat od firm takich jak Google za przenoszenie ich ruchu, ale jest to prawdopodobnie mało prawdopodobne. Zdają sobie sprawę, że bezpłatne wersje popularnych witryn, takich jak Google i Facebook, przyciągają ludzi do większego wykorzystania danych, generując przychody.

Tom Simonite przyczynił się do powstania tej historii.

ukryć