Na krawędzi automatyzacji

Jako partner założyciel w firmie venture capital Draper Fisher Jurvetson oraz członek zarządu SpaceX i Tesla Motors, Steve Jurvetson spędza dużo czasu na myśleniu o przyszłości, często o odległej przyszłości. Jeden z największych zwolenników Elona Muska — Jurvetson chwali się, że jest właścicielem pierwszego modelu S w produkcji Tesli — był także inwestorem założycielskim w Hotmail i zasiada w zarządzie Craig Venter’s Synthetic Genomics, konstruktora pierwszego ogniwa syntetycznego.





Produkcja w nowej fabryce silników Ford Motor Company w Elabudze w Rosji będzie w 95 procentach zautomatyzowana.

Jego firma twierdzi, że sfinansowała firmy, które stworzyły ponad 20 000 miejsc pracy w ciągu ostatnich pięciu lat, i że przed wyjściem z firmy przyniosły prawie dwa tuziny firm o wartości 1 miliarda dolarów. Jurvetson rozmawiał ze starszym redaktorem Business Reports, Nanette Byrnes, o tym, dlaczego uważa, że ​​90 procent ludzi będzie bezrobotnych za 500 lat i jak możemy przejść do tej zupełnie innej przyszłości.

Czy dzisiejsze nowe technologie cyfrowe niszczą lub tworzą miejsca pracy?



Absolutnie wierzę, że w bliskiej i średniej perspektywie nastąpi tworzenie miejsc pracy netto, jak zawsze. Pomyśl o wszystkich pracach Ubera. W pewnym sensie nie wykorzystano jeszcze w pełni możliwości dystrybucji [przez Internet] gospodarki usługowej. Gospodarka usługowa jest większa niż gospodarka towarowa, więc internetowy odpowiednik powinien być jeszcze większy i silniejszy niż internetowy rynek towarów fizycznych.

Za pięćset lat wszyscy będą się zajmować jakąś informacją lub rozrywką… Nie będzie rolników, nie będzie ludzi pracujących przy produkcji.

Wiele z tych nowych miejsc pracy, w tym te w Uberze, nabiera kształtu na tak zwanej krawędzi automatyzacji. Czy obawiasz się, że te miejsca pracy mogą szybko zniknąć wraz z rozwojem technologii?



Steve Jurvetson

Wszystko w Uberze zostało zautomatyzowane, z wyjątkiem kierowcy. Fakturowanie, pobieranie — każda część tego to nowoczesna, zorientowana na informacje firma. Co ciekawe, oznacza to, że gdy tylko przyjadą pojazdy zautomatyzowane, kierowca jest łatwo usuwany. Nie musisz restrukturyzować żadnej części tego biznesu.

To, co dziś hodujesz ludziom, to te rzeczy, których komputery ledwo mogą zrobić. Wiemy z prawa Moore'a i ulepszeń w informatyce, że za dwa lub trzy lata [duża część tej] pracy zostanie zautomatyzowana.



Jeśli startup lub nowe przedsięwzięcie biznesowe stworzyło pracę, która wymaga ludzkiej pracy, prawdopodobnie zrobiło to w dość marginalny sposób. Niezależnie od tego, czy jesteś entuzjastą technologii, czy krytyką, tempo, w jakim się to zmieni, prawdopodobnie będzie bezprecedensowe. Nastąpi masowa dyslokacja.

Jakie prace przetrwają?

Na dłuższą metę, za 500 lat, każdy będzie zaangażowany w jakąś informację lub rozrywkę. Nikt na planecie za 500 lat nie zrobi fizycznie powtarzalnej rzeczy, aby przeżyć. Nie będzie rolników, nie będzie ludzi pracujących przy produkcji. Dla mnie to niemożliwe, żeby ludzie to zrobili. Ludzie mogą to robić dla zabawy. Możesz mieć organiczny ogród na swoim podwórku, ponieważ go kochasz. Za pięćset lat nie wiem, czy nawet 10 procent ludzi na planecie ma pracę w sensie otrzymywania zapłaty za zrobienie czegoś.



Trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałoby to życie.

W zasadzie tak będzie wyglądało życie przez większość ludzkiej historii – tylko bez makabrycznej niewoli. Koncepcja pracy jest całkiem nowa. Jeśli cofniesz się o kilkaset lat, każdy był albo niewolnikiem, albo chłopem pańszczyźnianym, albo żył z pracy niewolnika lub niewolnika, by uprawiać naukę, filozofię lub sztukę. Będziemy żyć z produkcji robotów, aby zostać następnym Arystotelesem, Platonem lub Newtonem. Chyba że jesteśmy nieszczęśliwi bez wykonywania pracowitej pracy.

Czy jest jakiś sposób, jakaś polityka lub strategia rządu, aby zminimalizować ból związany z tak dramatyczną zmianą?

Nie sądzę, żeby ktokolwiek w Waszyngtonie się tym zajął i dokonał znaczącej zmiany. Żaden polityk nie ma 50-letniego horyzontu. Widzę zero szans, że długofalowe myślenie będzie rządzić polityką.

Dzisiejsze pukanie w Dolinie Krzemowej polega na tym, że również nie ma dużych problemów.

Ubolewam nad tym, jak wielu inwestorów skupia się na całym krótkoterminowym szumie cukru związanym z jakimś marginalnym ulepszeniem w czymś – o czym nigdy nie napisze się żadnych podręczników do historii. W wielu przypadkach są to szybkie i łatwe sposoby na zarabianie pieniędzy. Myślę, że coraz więcej przedsiębiorców, którzy myślą na wielką skalę. To są ludzie, których powinniśmy szukać i finansować. Większość z nich zawiedzie, ale ci, którym się uda, zmienią świat, a to jest postęp.

ukryć