211service.com
Najlepsze i najgorsze doświadczenie internetowe na świecie
Innowacje mobilne w Chinach kwitnie, wprowadzając nowe udogodnienia do codziennego życia. Czy dzieje się tak pomimo, czy z powodu ścisłej kontroli tego kraju w zakresie wypowiedzi w Internecie? 8 czerwca 2016
Noma Bar
Pewnego wieczoru w Pekinie przyjaciółka po dwudziestce wysłała mi wiadomość na WeChat z pytaniem, którą nową restaurację chciałbym spróbować: tajską czy włoską? Następnie wysłała mi pinezkę lokalizacji w popularnej chińskiej aplikacji do obsługi wiadomości społecznościowych, aby pomóc mi nawigować pod wybrany adres. Po obiedzie zrobiliśmy sobie selfie, stukając się kieliszkami koktajlowymi, a ona poprawiła nasze piksele za pomocą MeituPic, popularnej aplikacji do retuszu zdjęć, aby wirtualnie rozjaśnić naszą szminkę i wygładzić wszelkie cienie pod oczami, zanim opublikuje zdjęcia na swojej osi czasu WeChat z podpisem Fabulous obiad!
Kiedy wstałem, by wręczyć kelnerowi kartę kredytową, moja przyjaciółka kilkoma kliknięciami na swoim złotym iPhonie 6 przesłała jej połowę rachunku na moje konto w Portfelu WeChat. Gdy spacerowaliśmy na zewnątrz w kierunku Stadionu Robotniczego, ciesząc się kojącą wiosną. Wieczorem wezwała taksówkę, korzystając z aplikacji Didi Chuxing, która organizuje 14 milionów przejazdów dziennie po Chinach. Kierowca odbierze ją za trzy minuty. Wyjaśniła, że czasami sprawdza też Ubera, ale ponieważ w Pekinie jeździ mniej samochodów i zazwyczaj dłuższy czas oczekiwania, ona – podobnie jak większość moich chińskich przyjaciół – woli Didi.
Ta historia była częścią naszego wydania z lipca 2016 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Trudno przecenić, jak szybko mobilny Internet zmienił społeczne rytmy miejskiego życia, w tym sobotnie wyjścia w chińskich miastach. Dzieje się tak zwłaszcza wśród młodszych i bogatszych ludzi, którzy najprawdopodobniej będą posługiwać się najnowszymi smartfonami, ale nie tylko dla nich. Spośród około 690 milionów użytkowników Internetu w tym kraju, 620 milionów korzysta obecnie z internetu za pomocą urządzenia mobilnego. O wiele bardziej niż Stany Zjednoczone, Chiny są naprawdę pierwszym rynkiem mobilnym.
Dostawcy e-commerce są teraz rozproszeni wszędzie, od dynamicznie rozwijających się megamiast po coraz bardziej opustoszałe tereny wiejskie.
Krajowe firmy, które wprowadzają te innowacje, robią to w kraju, w którym obowiązują jedne z najostrzejszych na świecie ograniczeń w Internecie. Nawet poza cenzurą narzuconą przez Partię Komunistyczną i zakazami połączeń z zagranicznymi serwisami internetowymi, rząd płaci aż dwa miliony osób , według niektórych szacunków, aby zalać media społecznościowe postami poświęconymi głównie odwracaniu uwagi przez cheerleading dla stanu, jak pokazali naukowcy z Harvardu, Stanforda i Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego w artykule z maja. Możesz poczuć ogromną operację filtrowania sieci w akcji, ponieważ chiński Internet jest często nieznośnie powolny. Podobnie jak większość profesjonalistów w Chinach, którzy muszą przeglądać wiadomości z całego świata lub czasopisma naukowe publikowane gdzie indziej, spędzam znaczną ilość czasu, czekając, aż strony internetowe się załadują, i niecierpliwie ładuję ponownie. To (prawdopodobnie) niezamierzona konsekwencja Wielkiego Firewalla, chińskiego systemu kontroli przychodzącego ruchu internetowego. Spowalnia to tak, jak punkt kontroli bezpieczeństwa spowalnia samochody na autostradzie.
Te ostre kontrasty — Internet, który jest jednocześnie dynamiczny i letargiczny, innowacyjny i ogłupiający, wyzwalający, a jednocześnie ściśle kontrolowany — są łatwiejsze do zrozumienia, gdy zdajesz sobie sprawę, że niekoniecznie są to sprzeczności. Zakaz opracowywania narzędzi stymulujących swobodę wypowiedzi lub przejrzystość zasadniczo zmusza chińskich przedsiębiorców do skoncentrowania swoich zasobów na usługach ułatwiających handel, wygodę i rozrywkę. A im większe sukcesy odnoszą tego rodzaju firmy, tym więcej pieniędzy one i ich inwestorzy mają do stracenia, co może umocnić status quo.
Chiński sen
Ludzie w Chinach, którzy nigdy nie mieli książeczek czekowych ani kart kredytowych, a którzy wcześniej co trzy miesiące wręczali właścicielom duże stosy banknotów 100-juanów (każdy o wartości około 15 dolarów dzisiaj), teraz korzystają z aplikacji finansowych, takich jak WeChat Wallet i Alipay, aby płacić czynsz. Brak wielu starszych usług bankowych, takich jak konta czekowe, mógł przyspieszyć przyjęcie bankowości mobilnej w Chinach: według badania przeprowadzonego przez PricewaterhouseCoopers z 2013 r. chińscy konsumenci prawie dwukrotnie częściej niż respondenci w innych krajach twierdzili, że oczekują swojego telefonu być głównym sposobem dokonywania zakupów w przyszłości (55 proc. vs. 29 proc.).
Nowe zamiłowanie Chin do zakupów online napędza wzrost Alibaba (którego wolumen sprzedaży brutto wzrósł trzykrotnie w ciągu ostatnich czterech lat, do około 475 miliardów dolarów) i innych gigantycznych sprzedawców internetowych, w tym konkurencyjnego JD.com. Firmy te połączyły szerokie usługi dostawcze i kurierskie, które mogą wysyłać spodnie dresowe, jadeitowe naszyjniki lub lodówki do prawie każdego domu na dziedzińcu w krętych starych uliczkach Pekinu i do każdego mieszkania w 30-piętrowych wieżowcach w drugim, trzecim i czwartym rynki dwupoziomowe. W małych miastach, które nigdy nie miały tradycyjnych luksusowych centrów handlowych, aspirujący bogaci noszą teraz marki Gucci.
Rzeczy zrecenzowane
Splinternet: Jak geopolityka i handel rozdrabniają sieć WWW
Autorstwa Scotta Malcomsona
OR Książki, 2016Niech przemówi 100 głosów: jak Internet zmienia Chiny i zmienia wszystko
przez Liz Carter
I.B. Tauris i Spółka, 2015
W jaki sposób rząd chiński fabrykuje posty w mediach społecznościowych w celu odwrócenia uwagi, a nie argumentów związanych z zaangażowaniem
Gary King, Jennifer Pan i Margaret E. Roberts
maj 2016
Tymczasem rolnicy w rozpadających się kamiennych domach w maleńkich wioskach, takich jak Bishan (2800 mieszkańców) w południowej prowincji Anhui, którą odwiedziłem w 2014 r., mogą teraz sprzedawać swoje organiczne rzodkiewki miejskim smakoszom za pomocą tych samych platform, czasami pobierając sporą premię za uprawiane warzywa bez pestycydów dla nowo świadomych chińskich kupujących.
Bez względu na to, dokąd się dziś udajesz w całym kraju – od rozkwitających megamiast po coraz bardziej opustoszałe tereny wiejskie – widzisz internetowych dostawców, którzy kierują elektrycznymi rowerami, z przyczepionymi do nich metalowymi wózkami.
Stworzenie tych nowych usług uczyniło wielu ludzi w Chinach bogatymi, a garstka bardzo, bardzo bogatymi. Według Forbes , sześć z 10 najbogatszych osób w Chinach jest założycielami lub dyrektorami najwyższego szczebla firm związanych z Internetem. Rozwój krajowych firm technologicznych, w tym Baidu, Alibaba, Tencent i Xiaomi, zmienił nie tylko chińską gospodarkę; to w pewnym sensie zmieniło chiński sen. Przykład Jacka Ma z Alibaby czy Robina Li z Baidu teraz przyciąga rosnący napływ przedsiębiorców internetowych do inkubatorów i przestrzeni coworkingowych, takich jak Pekin Tech Temple, modne biuro ze stali i szkła z kawiarnią i psem.
Wszystko to dzieje się nawet przy prędkościach Internetu znacznie niższych niż w innych krajach. Według Akamai Technologies średnia w Chinach kontynentalnych ostatniej jesieni wyniosła 3,7 megabitów na sekundę. Korea Południowa cieszyła się najszybszym na świecie Internetem ze średnią prędkością połączenia 20,5 megabitów na sekundę, podczas gdy Japonia miała 15, a Stany Zjednoczone 12,6. Według Akamai zaledwie 1,6 procent chińskich połączeń działa szybciej niż 10 megabitów na sekundę.
Im większe sukcesy odnoszą chińskie firmy internetowe, tym bardziej niechętne są ryzyku politycznemu.
Chińskie serwisy informacyjne i platformy mediów społecznościowych są szybko usuwane z wszelkich treści uznanych za wrażliwe lub obraźliwe. Liczba zablokowanych serwisów zagranicznych, w tym Facebooka, Twittera, Instagrama, Google oraz stron internetowych New York Times i Bloomberg News, znacznie się rozwinął w ciągu ostatniej dekady – kontrapunkt do względnej otwartości Chin przed Igrzyskami Olimpijskimi z 2008 roku, które wciąż próbowały zaimponować światu pozorami liberalizacji. Dzisiejszy system w dużej mierze zmienił się z cenzurowania pojedynczych wiadomości na zamykanie całych usług lub platform. ten Ekonomista strona internetowa była zablokowany na początku kwietnia 2016 roku po opublikowaniu artykułu z okładki krytykującego prezydenta Chin, Strzeż się kultu Xi.
Rosnący odłam Chińczyków, którzy mieszkali za granicą i znają Internet inaczej, a także około 600 000 emigrantów w tym kraju, podejmuje ryzyko skalowania Wielkiej Zapory ogniowej za pomocą oprogramowania znanego jako wirtualna sieć prywatna lub VPN. Jednak popularne sieci VPN, takie jak Astrill (firma z siedzibą na Seszelach), prowadzą ciągłą grę w kotka i myszkę z rządowymi hakerami, którzy z niezwykłą częstotliwością potrafią ich okaleczyć lub przełączyć w tryb offline. (Zespół Astrill wysyła teraz straszne ostrzeżenia do zarejestrowanych użytkowników, aby nie ujawniali publicznie szczegółów dostępu, gdzie mogą zobaczyć nieodpowiednie oczy.) Rozsądnie jest mieć załadowaną więcej niż jedną sieć VPN na swoim komputerze i spodziewać się przełączania między serwerami VPN podczas dzień. To jak jazda przełajowa Volkswagenem Garbusem z lat 60., który w każdej chwili może się zawalić.
Przetrwanie
Powolny i pełen cenzury Internet w Chinach przyniósł pewne rodzaje wolności, nawet jeśli nie są to rodzaje szerokich swobód politycznych, które kiedyś przewidywano. Na przykład społeczności internetowe pozwoliły ludziom znajdującym się w niekorzystnej sytuacji lub doświadczającym dyskryminacji znaleźć się nawzajem. Blued, najpopularniejsza chińska aplikacja randkowa dla gejów, stała się krytycznym centrum, organizując fora zdrowia seksualnego i anonimowe strony testujące HIV, jednocześnie delikatnie naciskając na publiczną tolerancję i akceptację . Hitomi Saito, 17-letnia transpłciowa uczennica liceum w Pekinie, prowadzi w czwartki infolinię w WeChat i innych usługach, odpowiadając na pytania z całych Chin o prawa osób transpłciowych, problemy zdrowotne i strategie postępowania z rodzinami. Tymczasem start-upy technologiczne finansowane z niedawnego zastrzyku kapitału wysokiego ryzyka w Chinach – obecnie drugim po Stanach Zjednoczonych pod względem wielkości miejscu inwestycji – dążą do poprawy dostępu do edukacji i usług medycznych, próbując rozwiązać problemy w Chinach, które instytucje nie zostały odpowiednio skierowane.
Mimo to, mniej więcej 15 lat po upowszechnieniu dostępu do Internetu, kraj ten nie jest bliższy demokracji. Weibo, niegdyś swobodna platforma społecznościowa, czasami nazywana chińskim Twitterem, została krótko okrzyknięta za podsycanie bardziej otwartej ogólnokrajowej rozmowy i służąc jako wirtualny plac publiczny. Ale jego rozkwit przypadał na rok 2011; następnie wzmocniona cenzura powstrzymała go. Wielu wielkich V — zweryfikowanych użytkowników Weibo, głównie celebrytów i przedsiębiorców, którzy chwalili się milionami obserwujących i nadawali wiadomości i opinie, które czasami kwestionowały działania rządu — było od tego czasu naciskanych, aresztowanych lub zmuszanych do składania fałszywych zeznań w telewizji państwowej. Inni dobrowolnie zamilkli.
Oczywiście najbardziej radykalne przepowiednie, że Internet zmieni chińską politykę, były zawsze tworzone przez ludzi, którzy wiedzieli więcej o technologii niż o Chinach. Pogląd, że Internet znajdował się poza kontrolą państwa i był z natury siłą na rzecz wolności, zwłaszcza wolności informacji, powstał w latach 90. z optymizmu rodzącego się przemysłu internetowego z siedzibą w Stanach Zjednoczonych, wyjaśnia Scott Malcomson, autor nowej książki , siatka drzazg , o pojawieniu się zróżnicowanych narodowo kultur internetowych. Tymczasem ci, którzy są bliżej Chin, zawsze byli bardziej sceptyczni. Jako Jeffrey Wasserstrom, profesor historii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine i autor książki Chiny w XXI wieku: co każdy powinien wiedzieć , mówi: „Ogólnie rzecz biorąc, myślę, że nadzieje na magicznie wyzwalający Internet [w Chinach] zawsze były przesadzone, ale miałem na to skromniejsze nadzieje w niektórych momentach, które nawet się nie spełniły.
Na tym polega połączenie z drugą częścią chińskiego Internetu, która otrzymuje wszystkie fundusze. Im większe sukcesy odniosą wielkie chińskie firmy internetowe, tym bardziej będą niechętni ryzyku politycznemu. Przestrzeganie mandatów rządowych jest koniecznością, aby pozostać w biznesie i tworzyć lub zachować te nowe fortuny. Jako Robin Li powiedział ten dziennik 'Wall Street w 2010 roku zapytani o cenzurę, Wiesz, jesteśmy firmą z siedzibą w Chinach; oczywiście musimy przestrzegać chińskiego prawa. Li, który najbardziej przypomina w Chinach postać Steve'a Jobsa czy Sergeya Brina, nie głosi cyberprzestrzeni ewangelii kreatywnego buntu i nieposłuszeństwa. Mówi, czego potrzeba, aby przetrwać w autorytarnych Chinach, a przetrwanie jest pierwszym warunkiem sukcesu.
