Napster, Microsoft w usłudze Flap over Music

Pakiet muzyczny iTunes/iPod firmy Apple jest ulubieńcem nie tylko wytwórni płytowych, zachwyconych sprzedażą muzyki cyfrowej, ale także wśród stale rosnącego grona wiernych użytkowników. Dla wszystkich trzech grup – Apple, wytwórni i użytkowników – cyfrowe życie muzyczne nie mogło być dużo lepsze.





Jednak nie wszystko jest dobrze dla Microsoftu i Napstera, zespołu, który ma nadzieję wybić sporą dziurę na rynku iTunes.

We wtorek dyrektor generalny Napstera, Chris Gorog, ostro skrytykował techniczną niezdolność Microsoftu do stworzenia bezproblemowego środowiska muzycznego – od zakupu po pobranie i odtwarzacz – mówiąc, że poważnie utrudniło to rozwój Napstera. ta historia Reutera .

Problem, który, jak zakłada się, Gorog zaczyna sobie uświadamiać, polega na tym, że Microsoft może nie mieć możliwości rozwiązania problemu z dwóch powodów.



Po pierwsze, podstawowa struktura biznesowa Microsoftu, która opiera się na stworzeniu platformy, na której mogą opierać się producenci sprzętu i oprogramowania, praktycznie uniemożliwia stworzenie jednego środowiska typu „kliknij i graj”. Z drugiej strony Apple kontroluje całe środowisko muzyczne od początku do końca, umożliwiając wszystkim klientom dokładnie takie same wrażenia.

Po drugie, kwestie prawne uniemożliwiają wprowadzenie prawdziwej innowacji od strony technicznej. W ciągu ostatnich sześciu lat spędziłem dużo czasu z dyrektorami wytwórni płytowych oraz członkami grup licencyjnych RIAA i ASCAP i BMI, z których wielu było oczernianych (czasem przeze mnie) za brak przewidywania w kwestii świat muzyki cyfrowej. Jednak trudno mi uwierzyć, że którykolwiek z nich, pomimo ciągłych sporów prawnych z sieciami wymiany plików i tym podobnymi, wierzy, że podcinanie konkurencyjnych usług – zwłaszcza po udziale w sukcesie Apple – jest dobre dla ich długoterminowej działalności.

Może tak być jednak ze względu na złożone kwestie licencyjne i toczące się spory sądowe toczące się w branży muzycznej. Firmy technologiczne spędzają dużo czasu, próbując opracować systemy, które nie tylko nie naruszają sprawdzonych przez sąd praw autorskich, ale także nie zbliżają się do naruszenia niesprawdzonych praw autorskich. W takim środowisku – na dobre lub na złe – jedynymi usługami, których można oczekiwać, będą w zasadzie wadliwe produkty konsumenckie.



ukryć